poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 49

Już minął miesiąc po moim zerwaniu z Zaynem. Kontaktuję się z chłopakami. Poznałam dziewczyny Liama i Louisa, są naprawdę fajne. Moja trasa jest wspaniała, chłopaków też. Zayn wymyślił sobie plan jak mnie wykończyć psychicznie. Ale mu nie wychodzi. Dedykuje mi piosenki o tym jaka byłam fałszywa, o tym jak mnie nienawidzi itp., itd. Wszystko było okej, ale ostatnio wyprowadził mnie z równowagi. Przedstawił swoją nową dziewczynę na scenie. Tą blond sukę z klubu. Dzisiaj mu się odwdzięczę. Dzisiaj mam kocert w Nowym Jorku. Będzię o nim głośno.
*przed koncertem*
-Hej Monika wszystko będzie dobrze-powiedziała El.
-Wy powinnyście być z chłopakami, a nie ze mną.
-I ominąć to co zamierzasz zrobić. Nie ma mowy. Nigdy jej nie lubiłyśmy.-powiedziała Dani.
-Dzięki-powiedziałam.
-Wchodzisz za minutę-powiedział Tom.
-Powodzenia-powiedziały El i Dani. Ja je przytuliłam i podeszłam do wejścia na scenę. Po chwili już na niej byłam.
-Hej, hej, hej sisters!-powiedziałam. W odpowiedzi dostałam pisk od publiczności. Zaśpiewałam pare piosenek i uśmiechnęłam się do siebie.-Więc jak pewnie wiecie mój były chłopak Zayn, jakby to ładnie powiedzieć, miesza mnie z błotem na koncertach One Direction. No więc dzisiaj już nie będę dłużna. Tą piosenkę dedykuję jego nowej dziewczynie, Perrie.-zaśpiewałam piosenkę Y.LA- I can do better. Gdy skończyłam zaczęłam się śmiać.-Przepraszam. Więc tak, jeżeli to oglądzasz to wiedz, że wali mnie to z kimś się pieprzysz. Teraz chcę zadedykować piosenkę Harremu Stylesowi. Rok temu zapytałeś się mnie o coś, ale ja powiedziałam nie. Wiedz że teraz mówię tak. Więc specjalnie dla Harrego zaśpiewam dwie piosenki. Ach, zapomniałam dziękuję Harry za zadedykowanie mi Boyfriend. Teraz dla ciebie Love you like a love song i Smile.

*po koncercie*
Dziewczyny pojechały do hotelu, a ja zostałam na chwilę w mojej garderobie. Myślałam o Zaynie. Na pewno to oglądał, bo prosiłam Harrego żeby oglądał to z chłopakami. Chciała bym zobaczyć jego mine. Gdy wychodziłam z budynku telefon zaczął mi dzwonić w kieszeni. Odebrałam telefon dość firmalnym tonem ponieważ numer był zastrzeżony.
-Monika Stefczyk. Z kim mam przyjemność rozmawiać?
-Zayn.
-Co chcesz? Nie mam za dużo czasu.
-Jak widać suka Ashley wróciła, co?
-Nie życzę sobie.
-Nie skarbie. To ja sobie nie życzę żebyś mieszała z błotem Perrie.
-Nie obchodzi mnie to.-powiedziałam i się rozłączyłam. Szłam ciemną alejką. Nie znam za bardzo NY ale wiem jak dość do hotelu. Usłyszałam czyjeś kroki za mną. Jestem pewna, że to mężczyzna. Odwróciłam się, ale nikogo tam nie było. Gdy odwróciłam się z powrotem przedemną stał jakiś facet. Bardziej chłopak. Krzyknęłam ze strachu.
-Monika kurwa.
-Harry?
-Nie, gwałciciel.
-Wystraszyłeś mnie.
-Przepraszam.
-Czy twoja propozycja nadal jest aktualna?
-Tak.
-Więc tak.
-Monika nie odwracaj się.
-Ale czemu?
-Zayn tu idzie i jest nieźle wkurwiony.-powiedział Harry i chwycił moją dłoń. Zaczęliśmy iść w przeciwnym kierunku.
-Styles stój.-powiedział Zayn.
···Oczami Zayna···
Nie podobało mi się to ci widzę. Harry i Monika. Nie podobało mi się też to, że Monika tak ładnie wygląda.
-Styles stój.-wykrzyczałem. Zatrzymali się.
-O co ci chodzi?-zapytała Monika
-Może o to że Perrie że mną zerwała, albo o to, że upokorzyłaś mnie na oczach twoich fanów, albo o to, że wyznałaś temu dupkowi miłość kiedy obiecałaś na sobie poczekać.
-A ile ona miała czekać na ciebie. Czekała miesiąc na to żebyś się odezwał.
···oczami Moniki···
Chłopaki zaczęli się kłócić . Nie zwracali na mnie uwagi. Na darzyła mi się okazja. Jechała ciężarówka. Wskoczyłam jęj pod koła, ale ona mnie nawet nie drasnęła.
-Ja pierdole. Nic mi nie wychodzi. Ja się nawet zabić nie umiem.