poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 9

Rozdział dedykuje mojej koleżance Marysi. Miłego czytania.
Czytasz=komentujesz
_________________________________

Obudziłam się o 7.00 z ogromnym kacem.
-Jezu!-krzyknęłam-Mój łeb!-powiedziałam chwytając się za głowę.
-Co się dzieje?-powiedział zaspany Lou
-Nic, mam zajebistego kaca
-Nie dziwię się-powiedział Liam
-Ale wystarczająco słabego, że nadal mogę ci przypierdolić.-powiedziałam i pobiegłam za Liamem. Zakręciło mi się w głowie i upadłam w objęcia Harrego. Popatrzyłam w jego zielony oczy i się rozpłakałam.
-Jak mogłeś tak powiedzieć-powiedziałam płacząc.
-Ale to nie tak, ja tak powiedziałem, że by się od nas odczepił-powiedział Harry i się uśmiechnął.
-Kocham te twoje dołeczki-powiedziałam słodko się uśmiechając-ale teraz muszę zabić Liama-powiedziałam wściekła. Już miałam biec, ale moje nogi były takie słabe.
-Monika? Kiedy ty ostatni raz coś jadłaś?
-Wczoraj o 19.30
-A co jadłaś?
-Marchewkę?
-A wcześniej?
-Też tylko marchewkę...-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Musisz zacząć coś jeść-powiedział i podniósł mi koszulkę do góry-co to?-powiedział zły pokazując na tatuaż.-masz jeszcze jakieś?
-Tak...-powiedziałam i spuściłam głowę 
-Gdzie?
-Na boku...
-Gdzieś jeszcze?
-Na ramieniu...
-Monika, co cię to tego podkusiło.
-Ładna dziara...Monika?-powiedział Lou
-I to nie jedna-powiedział Harry pokazując mu wszystkie tatuaże.
-Masz jeszcze jakieś?-zapytał Lou
-Tak, dwa. Jeden na ręce a drugi na nadgarstku-powiedziałam smutna.
-Masz szczęście, że Liam nie wie-powiedział Harry
-Czego nie wiem?-zapytał Liam, jedząc jabłko.
-Tego, że Monika chce cię zabić. Prawda Harry?-powiedział Lou
-Tak-odpowiedział Loczek
-Ja idę coś zjeść-powiedziałam, ale nie byłam w stanie się ruszyć, nogi miałam jak z waty.
-Może ci pomogę?-zapytał się Zayn
-Ok.
Weszliśmy do kuchni. Ja usiadłam na wysepce, a Zayn zaczął coś pichcić.
-Zayn, co się wczoraj stało?
-Kiedy?
-Po tym jak przyszłam z imprezy. Pamiętam, że się całowaliśmy i później mi sie film urwał...
-A szkoda, że nic nie pamiętasz, było wspaniale...
-Czyli my...-nie dokończyłam
-Tak, spaliśmy ze sobą
-Ok. A czy ty wiesz czemu Liam mnie tak nie lubi?
-Przypominasz mu jego byłą...
-Aha, a coś jeszcze...
-Tak. Chodzi o to, że-nie dokończył ponieważ Głodomorek mu przeszkodził
-Co gotujesz?-zapytał
-Śniadanie dla Moniki!
-Dam ci połowę-szepnęłam Niallerowi do ucha. Ten tylko mrugnął. Gdy odszedł, ja zeszłam z wysepki i zemdlałam. 

Rozdział 8

*tydzień później*

Stylizacja na galowoDzisiaj jest mój pierwszy dzień w nowej szkole. Wstałam z łóżka i podeszłam do mojej szafy. Mój pokój jest ogromny. Zastanawiałam się co mam na siebie założyć. Mam być na galowo, ale ja jestem zbuntowana więc troszeczkę to naciągnę. Długo nie mogłam nic znaleźć. Moja własna łazienka też jest ogromna. Weszłam do niej i wzięłam szybki prysznic. Stanęłam przed wielkim lustrem i zaczęłam się przeglądać. Nie jestem bardzo chuda, ale żebra są już widoczne przez skórę. Nie! Ja jestem OK! Nie potrzebuję żadnej diety. Nie jestem chuda, ani gruba, więc chyba mogę zacząć jeść zwyczajnie... Popatrzyłam na wyświetlacz mojego telefonu. Już 8.00! Szybko się ubrałam i zeszłam na dół. 
-Cześć Niall-powiedziałam całując go w policzek
-Cześć Monika-powiedział szczęśliwy
-Cześć Zayn-zawołałam do Zayn'a i poczochrałam mu czuprynę
-Tylko nie włosy! Och, man!-powiedział troszeczkę zły
-Siemka Louis, daj jedną marchewkę-powiedziałam zabierając mu marchewkę z ręki
-Ejj, to moje!
-Teraz już moje-powiedziałam gryząc marchewkę
-O widzę, że księżniczka nareszcie raczyła obdarzyć nas swoją obecnością-powiedział Liam. To fakt od dnia przeprowadzki nie wychodziłam z pokoju.-myślałem, że masz iść na galowo do szkoły?!
-No tak, ale ja ten strój  galowy mam w głębokim poważaniu więc go troszeczkę odmieniłam-odpowiedziałam nie patrząc mu w oczy
-Ja cię tak z domu nie wypuszczę-powiedział zły
-Nie musisz, sama wyjdę!-powiedziałam zbliżając się do drzwi
-Monika?-usłyszałam głos Hazzy-możemy pogadać?
-Nie możemy! Muszę już iść, pa!-wyszłam trzaskając drzwiami
-Monika wróć-usłyszałam głos Liam'a
-Wal się!
Gdy doszłam do szkoły, zdziwiłam się. Ta szkoła była dwa razy większą od mojej stary budy.
Weszłam na teren budynku i skierowałam się w stronę recepcji. Tam dowiedziałam się, że mam czekać na kogoś kto mnie oprowadzi po szkole. Usiadłam na krześle i czekałam, aż ktoś przyjdzie. W końcu do recepcji weszła dziewczyna.
-Monika?-zapytała się mnie
-Tak, a ty to...
-Lola
-Lola, ok-powiedziałam
-To chodźmy-powiedziała. Oprowadziła mnie po pierwszym budynku, zostały nam dwa.
-Kuźwa, ta szkołą jest za duża. Może sobie odpuścimy resztę oprowadzania?-zapytałam się Loli
-Ok, chodźmy za budynek...
-Masz fajki?-zapytałam się jej
-Jasne, masz-powiedziała podając mi paczkę papierosów-może pójdziesz ze mną i z moimi znajomymi na dyskotekę dzisiaj wieczorem?
-Jasne, o której?
-O 20.00. Gdzie mieszkasz do wpadnie po ciebie David.
-Masz-podałam jej karteczkę z adresem. Resztę lekcji spędziłyśmy paląc i gadając. Gdy przyszłam do domu było ok. 18.00. Gdy weszłam do salonu Liam się mnie przyczepił.
-Gdzie ty byłaś?-zapytał zły
-A co to ty moim ojcem jesteś, że wszystko musisz wiedzieć?-powiedziałam już zirytowana jego zachowaniem.
-Czy ty paliłaś?
-Może tak, a może nie!-powiedziałam i się zaśmiałam. Skierowałam się w stronę schodów.-Wróć-krzyknął Liam
-Spierdalaj-wykrzyczałam i weszłam do swojego pokoju. Wybrałam krótką czerwoną sukienkę i czarne szpilki. Zrobiłam mocny makijaż i czekałam. Zobaczyłam, że już jest 19.30. Postanowiłam zejść na dół. Poszłam coś zjeść. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej marchewkę.
-Wow!-krzyknął Zayn przytulając mnie od tyłu.
-Zayn, puść mnie!-powiedziałam
-Ok-powiedział i odsunął się ode mnie nie chętnie.-Gdzie ty idziesz?
-Na imprezę z Lolą
-Z kim?
-Z koleżanką.
-Aha, spoko.
-Monika!-powiedział wkurzony Liam-chodź tu na chwilę!
-Już idę!-krzyknęłam i skierowałam się w stronę salonu.-co chcesz, śpieszę się...
-Wow-powiedział Lou, Harry i Niall
-Gdzie ty się wybierasz?-zapytał Liam
-Na imprezę z Lolą
-Kto to?
-Koleżanka. Zaraz tu będzie David, pośpiesz się.
-Nigdzie nie idziesz w takim stroju!
-Zabronisz mi?
-Tak
-Założysz się, że wyjdę.
-Monika wyglądasz jak prostytutka, nie gorzej jak dziwka!
-Bo nią jestem!-wykrzyczałam i wyszłam z domu. Przed domem na motorze siedział jakiś chłopak.
-Ty to pewnie jesteś Monika?-zapytał się i uśmiechnął się szelmowsko-wsiadaj!
-Ok, jedźmy już.
Bawiłam się świetnie. Gdy było ok. 4.00 nad ranem poczułam, że już jestem nieźle pijana.
-Lola!
-Yhmm?
-Ja już idę!
-OK!
Weszłam do domu najciszej jak mogłam. Ale jak każda pijana osoba musiałam się na czymś przewrócić. Wtedy Zayn bez koszulki wstał z kanapy i się mnie zapytał:
-Która godzina?
-4.30-odpowiedziałam i przygryzłam dolną wargę. Miałam na niego ochotę tu i teraz
-Ok-powiedział i się odwrócił. Ja złapałam go za rękę i pocałowałam go namiętnie.
-Monika, co ty robisz?-zapytał zdziwiony. Jego opory znikły gdy ściągnęłam moją sukienkę.
-Chodź do mnie-wyszeptałam do jego ucha. Pamiętam tylko to, że zaczęliśmy się całować. Później film mi się urwał. Może to i lepiej?



niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 7

Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju, wystraszyłam się, ponieważ myślałam, że to Dylan. Ale okazało się, że to Julka.
-Cześć-powiedziałam
-Cześć
Julka zaczęła czytać gazetę. Wyglądała na znudzoną. Przekręcała strony gazety plotkarskiej. W końcu chyba natrafiła na coś ciekawego, ponieważ aż otworzyła usta ze zdziwienia. Ja jej się tylko przyglądałam.
-Nie uwierzysz!-powiedziała w końcu
-Co? Jakaś gwiazdeczka jest w ciąży?
-Nie! Masz, sama przeczytaj-powiedziała podając mi gazetę
-Zaraz, najpierw się przebiorę. Nie będę siedziała w bieliźnie.
-Ok, tylko szybko!
Podeszłam do szafy i nie mogłam się zdecydować co na siebie założyć.
-Julka?!
-Tak
-Widziałaś moją niebieską bluzę?
Stylizacja do szkoly-Tak, jest na trzeciej górnej półce. Masz?
-Mam, dzięki-odpowiedziałam jej. Szybko weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się przebrałam. Wyszłam z łazienki i usiadłam na krześle obok Julki.
-No co jest aż tak ciekawe...
-Masz-podała mi gazetę. Nagłówek mówił: Harry Styles ma nową kochankę?!
-No i co z tego
-Czytaj dalej.-jak powiedziała tak i zrobiłam. Przeczytałam artykuł i popatrzyłam na fotografię. To co na niej zobaczyłam tak mnie zszokowało, że aż spadłam z krzesła. To byłam ja i Harry jak się całowaliśmy przed hotelem.
-Cco to do jasnej cholery jest!-wykrzyczałam
-To samo sobie pomyślałam.
Usłyszałam jak telefon mi dzwoni. Zobaczyłam na ekran.
-O patrz o wilku mowa!
-Harry?
-Tak-powiedziałam i odebrałam telefon.-Halo?
-Cześć, spotkamy się dzisiaj?
-Ok...-usłyszałam jak ktoś wszedł do domu chłopaków i trzasnął drzwiami
-Poczekaj chwilę-powiedział Harry, gdy ktoś go zawołał.
-Harry!-krzyknął wkurzony, ba wkurwiony Liam-co to jest?!
-Gazeta-odpowiedział Loczek
-W której pisze, że masz kolejną kochankę. Ja wiedziałem, wiedziałem, że ona nam przyprawi kłopotów.
-Kto?
-No jak to kto?! Monika!
-A co ona ma do tego.
-Bo to ona jest rzekomo tą kochanką! Już ci mówiłem, że nie możemy robić żadnych skandali. Ale ty nic.
-Jezu nic się nie stało, to był tylko jeden nic nie znaczący pocałunek...-gdy to usłyszałam oczy zaszły m łzami. Czemu? Ponieważ w głębi duszy darzyłam Harrego uczuciem. Jakim? Miłością. Tak! Kochałam go!
-Czyli ona jest tylko przelotną przygodą?
-Tak!
-To dobrze-powiedział Liam
-Monika?
-Tak?
-To za ile się spotkamy?
-Za 15 minut, koło wieży Eiffla.
-Ok!
-Pa
Wyszłam z pokoju hotelowego i skierowałam się w stronę wyjścia. Blask fleszy mnie oślepił.
-Ja pierdolę!-wykrzyczałam
-Czy to ty jesteś nową dziewczyną Harrego?-zapytał się jeden z reporterów
-Nie. Ja jestem, albo byłam tylko przelotnią przygodą-powiedziałam i łza popłynęła mi po policzku.
-Jaki jest Harry Styles w prawdziwym życiu?-zapytała się inna reporterka
-Szczerze? Jest prawdziwym dupkiem-powiedziałam. Rozpłakałam się i przepchnęłam się pomiędzy reporterami. Pobiegłam szybko do miejsca naszego spotkania.
-Cześć-powiedział Hazza i próbował mnie przytulić, ale ja go odepchnęłam
-Jestem tylko przelotną przygodą?
-Nie to nie tak-powiedział
-Szczerze? Kochałam cię. Ale, po tym jak mnie nazwałeś 'przelotną przygodą' to cię przestałam kochać-powiedziałam i już się odwracałam, ale Harry mnie chwycił za rękę.
-Monika...
-Nie!-powiedziałam zła, a ten mnie pocałował, gdy się ode mnie oderwał, przywaliłam mu w policzek i się rozpłakałam-Jesteś sukinsynem!-wykrzyczałam i pobiegłam w stronę hotelu.

Rozdzial 6

Gdy dolecieliśmy, poszliśmy odebrać bagaże. Ja idąc obładowana bagażami szłam w stronę wyjścia. Nagle wpadłam na kogoś.
-Jezu, przepraszam cię bardzo, ja nie chciałam. Ale ze mnie niezdara-powiedziałam
-Monika? Monika Stefczyk?-usłyszałam znajomy głos
-Dylan?!-powiedziałam troszeczkę wystraszona i zdziwiona-Co ty tutaj robisz?
-Przyjechałem na wycieczkę.
-Klasową?
-Tak, będę w hotelu 5 gwiazdkowym...
-Jak się nazywa?
-Hotel El Bristol
-Ja też tam będę-moje przerażenie wzrosło.
-To świetnie, to do zobaczenia.-powiedział i wyszedł z lotniska. Ja szybko weszłam do samochodu chłopaków ze łzami w oczach, a zaraz za mną wsiadł Liam. Gdy zobaczyłam Dylana wsiadającego do taksówki rozryczałam się. Bałam się go i to cholernie. Raz, że mnie zdradził, a dwa znęcał się nade mną.
-Liam coś t jej znowu zrobił?-powiedział Niall pokazując na mnie
-Nic, przysięgam-powiedział zdziwiony Liam-Mała co się stało?-zapytał się mnie
-Dylan, on...
-Co on?-zapytał Zayn
-On, on , on tu jest...-powiedziałam
-Może ci się przywidziało...-powiedział Harry
-Ty się do mnie nie odzywaj, nadal masz mówić do mojej ręki-powiedziałam, a chłopaki oprócz Harrego zaczęli się śmiać
-To był na pewno on?- zapytał Lou
-Tak , ja, ja, ja na niego wpadłam i on, on, on, on jest na wycieczce klasowej w tym samym hotelu co ja-powiedziałam przez łzy
-Nie martw się będzie dobrze-powiedzieli wszyscy oprócz Harrego, który był już na mnie zły.
Gdy dojechaliśmy pod hotel klasa już na mnie czekała. Chłopaki pomogli mi z bagażami.
-Poradzę sobie sama, dziewczyny się na was rzucą-powiedziałam
-To nic-powiedział Niall
-Ok, to chodźmy.
Gdy klasa mnie zobaczyła uśmiechnęła się, ale gdy dziewczyny zobaczyły chłopaków to wpadły w pisk i oszalały.
-Dzień Dobry!-powiedziałam do mojej wychowawczyni
-Dzień Dobry Moniko-odpowiedziała i się uśmiechnęła
-Chłopaki żyjecie jeszcze?- krzyknęłam do chłopaków
-Chyba tak-powiedział Zayn
-Dziewczyny!-krzyknęłam, ale one mnie nawet nie słyszały.
-Mogę?-zapytałam nauczycielkę, która wiedziała o co mi chodzi. Ta tylko kiwnęła głową. I wtedy pisnęłam. Ja mam najgłośniejszy pisk i chyba najbardziej piskliwy z całej szkoły. Wtedy wszystkie ucichły.- Chłopaki muszą jechać na próbę, prawda?
-Tak-powiedział Harry
-Mów do mojej ręki...
-Och, przestań już w końcu...
-Kto to zaczął?
-Ja, ale gdyby on wiedział...
-Ręka!-powiedziałam wkurzona. Dziewczyny patrzyły się na nas jak na wariatów.
-Ok, zrozumiałem za pierwszym razem, ze jesteś na mnie zła, ale nie wiem jaki jest tego powód...
-Mów do niej-powiedziałam wskazując na rękę.
-Nie-powiedział Harry i mnie pocałował
-Co ty robisz?-udawałam oburzoną, ale taka nie byłam. Szczerze? Podobało mi się.
-Nie, mów do ręki!-powiedział Hazza i się uśmiechnął.
-Do zobaczenia-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Do zobaczenia-powiedzieli równo.
-No więc z kim jestem w pokoju?-zapytałam wychowawczynie.
-Z Julką
-Mogę klucz?-powiedziałam troszeczkę zła
-Tak, oczywiście-odpowiedziała mi na moje pytanie i podała klucz
-13?! Po prostu świetnie. Czy wie pani kto będzie w pokojach obok?
-Tak w 14 będzie Ania i Maciek, a w 12 nie jaki Dylan i Xenia.
-Xenia? Dylan? Po prostu bosko!-wykrzyczałam rozkładając ręce-Czemu ja? Hmm? Czemu to zawsze muszę być ja?! Chodźmy już do pokoju.-powiedziałam do Juli
-Ok-powiedziała Julia
Gdy weszłyśmy do pokoju, od razu położyłyśmy się na łózkach i zaśmiałyśmy się.
-Monika?
-Tak
-Nadal mi nie wierzysz?
-Już ci wierze
-Pokazać ci coś?
-Jasne, że tak-powiedziałam i zobaczyłam jak Julia wyciąga album ze zdjęciami.
-Album ze zdjęciami?
-Tak
-Po co ci on?
-Poczekaj...-powiedziała wyciągając zdjęcie.-pamiętasz?-powiedziała pokazując mi zdjęcie
-Jasne, że tak to było wtedy kiedy pojechałyśmy na wieś zamiast iść do szkoły...
-Nie do wiary, to było zajebiste
-Miałaś jeszcze blond włosy-powiedziałam uśmiechając się
-A to pamiętasz powiedziała pokazując mi inne zdjęcie
-Tak.
-To były czasy.
-No, to wszystko zniszczyła jedna osoba. No, ale wracając do tego zdjęcia to ja nie mogę uwierzyć, ze to ja...Kto to?-zapytałam pokazując na inne zdjęcie
-To ty na sesji zdjęciowej, którą wygrałaś na konkursie...
-A pamiętam, ty tez tam byłaś...
-No, ale ty ładniej wypadłaś
-Wcale nie, ty ładniej ..Ja tez mam twoje zdjęcie poczekaj-zaczęłam szukać w portfelu jej zdjęcia-O mam-powiedziałam podając jej fotografię.
-Wow. to ja?
-Tak to ty
-A ty nadal tańczysz balet?-zapytała się mnie
-Już nie, a to wszystko przez Dylana i Ankę
-Czemu przez Ankę?
-No bo ona mówiła, ze to dla snobów
-Ja nadal tańczę
-Ja nawet gdybym chciała to nie mogę...
-Czemu?
-Będzie mi ciężko wrócić do formy...
-Pokaz co jeszcze pamietasz...
-Nie mam baletek...
-A własnie, ja mam coś dla ciebie-powiedziała szperając w torbie
-Co?
-Masz-powiedziała podając mi pakunek
-Co to?
-Sama zobacz
Zaczęłam rozpakowywać paczkę. Wyciągnęłam z nich różowe baletki. Były śliczne. Założyłam je na stopy.
-Jezu, dziękuję, są śliczne
-To teraz zatańcz.
-I tak umiesz więcej
-A może nie, no tańcz.
Zaczęłam tańczyć. Parę piruetów, parę skoków i stara rutyna baletowa z naszej pierwszej lekcji.
-Wow, i to ty jesteś ta gorsza.
-No bo jestem
-To ty jeszcze pamiętasz ta rutynę

-Tak-usłyszałam jak mój telefon dzwoni-muszę odebrać
-Ok, ja pójdę do Olgi
-Spoko
Popatrzyłam na mój telefon. Numer nieznany? Dziwne...
-Halo?
-Ładnie tańczysz, kochanie
-Kto to?
-Dylan
-Skąd wiesz?
-Widziałem cię przez okno-po tych słowach rozłączyłam się
Zasunęłam zasłony i usiadłam po turecku na łózko  Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.
Kocham go, ale nie jestem w stanie mu zaufać .. Nie wiem ile tak siedziałam  W końcu do pokoju weszła...Anna?!
-Co ty tu robisz?-powiedziałam wściekła
-O to samo mogłabym zapytać się ciebie...
-Wyjdź...
-Chcę to wszystko wyjaśnić
-Ale ja nie chce
-Monika?! Proszę cię...
-Wyjdź!-krzyknęłam. Posłuchała mnie. Gdy tylko zamknęła drzwi, ja rzuciłam w nie poduszką.
-Czemu to muszę być ja!!!-wykrzyczałam i się rozpłakałam.



czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdzial 5

Lot strasznie się dłużył. Zaczęłam pisać piosenkę. Gdy byłam w połowie pisania Harry do mnie podszedł.
-Co tam piszesz?-zapytał, a ja nie odpowiedziałam-Monika?-nadal udawałam, że go nie słyszę-Ziemia do Moniki?!
-Co?-powiedziałam
-Co tam piszesz?
-Aaa, nic. Rysuję jakieś bzdury.-powiedziałam i wymusiłam uśmiech
-OK, spoko. To nie przeszkadzam-powiedział i się uśmiechnął. Gdy skończyłam pisać, popatrzyłam w okno, a kartkę zostawiłam na kolanach. Poczułam, że ktoś siada na siedzeniu obok.
-Co to?-zapytał Liam biorąc kartkę z moich kolan
-Nic! Oddaj!-powiedziałam zła
-Jakaś piosenka, ciekawe...
-Oddaj!-krzyknęłam
-Pewnego dnia do dziewczyny napisałeś, bo wyrwać jakąś chciałeś,-zaczął ją czytać, próbowałam mu ją wyrwać ale nie dałam rady- Ona pamięta to jak miłość jej wyznałeś, na fejsie zaczepiałeś,
Codziennie pisałeś,
Kwiaty przysyłałeś, ogólnie o nią dbałeś. 
Spotkaliście się, na spacer ją zabrałeś, tam pierwszy raz ją pocałowałeś 
Jej serce rozgrzałeś i w sobie rozkochałeś.
Czy wiedziałeś że tak bardzo kocha Cię ?
I że czeka na Ciebie przez całe dnie
Chyba nie.
Zapamiętaj...
Miłość to nie zabawa tylko uczucie.
Później wyjechałeś,
Przez jakiś czas pisałeś,
Przyjechać do niej miałeś,
I co... 
I nie przyjechałeś 
Lecz napisałeś, że nie mogłeś 
Bo się rozchorowałeś, wtedy pierwszy raz ją oszukałeś. 
Czy wiedziałeś że tak bardzo kocha Cię ?
I że czeka na Ciebie przez całe dnie
Chyba nie.
Zapamiętaj...
Miłość to nie zabawa tylko uczucie.
Dobrze to wiedziałeś, że ją okłamałeś,
Odważyłeś się napisałeś...
Kochanie zdradziłem Cię,
proszę wybacz, Kocham Cię.
Ona po tym załamała się,
Do dzisiaj nikt nie wie co z nią stało się.
Miłość. Ty nie wiesz nawet co to znaczy
Byłeś głupi myślałeś że Ci to wybaczy.-skończył czytać, a w moich oczach pojawiły się łzy-Ooo, ale smutne. Słaba piosenka.-powiedział i się zaczął śmiać
-Jesteś idiotą!-wykrzyczałam i pobiegłam prze samolot do toalety. Zamknęłam drzwi, usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Ta piosenka była po części o Maćku, a po części o Dylanie. Dylan był moim chłopakiem przed Maćkiem, ale mnie zdradził. Słyszałam jak chłopaki się kłócą.
-Coś ty jej znowu zrobił?-zapytał wściekły Louis
-Nic, przeczytałem jej denną piosenkę-powiedział Liam
-Jaką piosenkę?-zapytał Harry
-Masz, przeczytaj sobie-powiedział Liam. Harry zaczął czytać piosenkę na głos.
-Ty idioto! To są jej wspomnienia i uczucia przelane na kartkę!-krzyknął Harry
-Skąd to miałem wiedzieć?-zapytał Liam
-W ogóle jej nie powinieneś dotykać, to nie była twoja kartka. Jak mówiła żebyś jej oddał to powinieneś to zrobić-powiedział Niall
 Ktoś zapukał do drzwi
-Monika?-usłyszałam głos Malika-otwórz, proszę...
-Po co?-zapytałam
-No wyjdź
Wyszłam i wtuliłam się w niego. 
-Chodź, usiądziesz-powiedział Zayn
-Ok
Poszliśmy wtuleni w siebie. Usiadłam koło Harrego.
-Wiesz, że gdyby on wiedział to...-zaczął Harry ale mu przerwałam
-Ty go jeszcze bronisz?
-On by tego nie zrobił, gdyby wiedział
-Mów do mojej ręki-powiedziałam odwracając głowę i kładąc mu moją dłoń przed twarzą
-Ale...
-Mów do ręki
-Monika?!
-Nie, nie, nie! Ręka! Mów do niej.


środa, 24 kwietnia 2013

Rozdzial 4

Obudziłam się na dźwięk budzika. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam się przeglądać w lusterku. 'Może mama ma rację, może powinnam zacząć jeść zwyczajnie?'-myślałam sobie. I wtedy moje przemyślenia przerwał dzwonek mojej komórki.
-Halo?
-Cześć Monika!
-Cześć Niall, co chcesz?
-Za pół godziny będziemy u ciebie w domu...-przerwałam mu
Stylizacja do szkoly-Pół godziny?!
-Tak
-Ok, muszę kończy, bo inaczej się nie wyrobię.
-To do zobaczenia!
-Cześć.
Szybko się przebrałam i sprawdziłam czy wszystko mam. Spakowałam dokumenty, portfel i iphon'a do torebki i poszłam do kuchni.`
-Cześć mamuś-powiedziałam i ucałowałam ją w policzek
-Cześć, co chcesz do jedzenia?
-Zrób mi kanapki na drogę, bo teraz nie zdążę nic zjeść, bo chłopaki zaraz będą...
-Ok, to znieś walizki na dół
-Z tym będzie mały problem.
-Jaki?
-Zobaczysz...- i wtedy usłyszałam, że ktoś puka-otworzę!
-Cześć chłopaki, wchodźcie...
-Dzięki, gdzie masz bagaże?-zapytał Harry
-Na górze, pomożecie mi je znieść?
-Pewnie!-powiedzieli chórkiem, a ja zachichotałam
-Panie przodem-powiedział Zayn, przepuszczając mnie tak, abym szła pierwsza
-Dzięki-odpowiedziałam mu i się uśmiechnęłam
Gdy szłam po schodach czułam jak mnie obserwuje. Gdy weszliśmy do mojego pokoju wszyscy w nim obecni spojrzeli się na mnie.
-Co?-zapytałam
-To!-powiedział zdenerwowany Liam pokazując ręką walizki.-jak ty sobie to wyobrażasz?!
-Ale co? Walizki? Przecież się wyprowadzam, z kosmosu się urwałeś?-wykrzyczałam
-Wiesz co?
-Co?
-Jesteś rozpieszczoną nastolatką, która myśli, że jest pępkiem świata...
-Jak ty mnie nazwałeś?-powiedziałam wściekła
-Rozpieszczoną panienką!
-Ja!? Rozpieszczona?!-powiedziałam i już miałam się na niego rzucić, ale Louis mnie chwycił-Zostaw mnie! Ja mu tu zaraz pokaże jaką ja mogę być rozpieszczoną panienką!
-Uwierz, nie warto...-powiedział Louis-wcale taka nie jesteś, a ty, Liam wyluzuj, zrozumiałeś?-nie odpowiedział-Liam?!
-OK-wycedził przez zęby Liam
-Chodźmy do samochodu, bo się spóźnimy na samolot-powiedział Harry
-Tylko zniesiemy walizki-powiedziałam-których tu nie ma...-powiedziałam zdziwiona
-Już je zniosłem!-powiedział i się uśmiechnął
-Ok-powiedzieliśmy wspólnie
-Monika?-powiedziała mama
-Tak, mamo?
-Tu masz kanapki...
-Kanapki?!-krzyknął Niall
-Kanapki Moniki-powiedziała mama
-No właśnie, moje kanapki-powiedziałam do niego i mrugnęłam
-Och-powiedział i mrugnął
-Mamuś, obiecuje, że będę dzwonić codziennie, kocham cię bardzo-powiedziałam i się rozpłakałam
-Ja ciebie też, i nie płacz bo ci się makijaż rozmaże-powiedziała i się uśmiechnęła
-Ok, to pa
-Pa-powiedziała i mnie przytuliła
Gdy skończyłam się żegnać, wyszliśmy na zewnątrz i zimny wiatr owiał moje ciało.
-Zimno ci?-zapytał Harry
-Tak trochę
-Masz moją bluzę-powiedział zawieszając jego bluzę na moich ramionach

-Dziękuje

Gdy dojechaliśmy na lotnisko, szybko nadaliśmy bagaże i poszliśmy do prywatnego samolotu One Direction.
-No to lecimy!-powiedział Niall
-No tak...-powiedziałam kładąc głowę na ramieniu Styles'a,-Prześpię się
-Ok-powiedział Zayn
Nie mogłam usnąć, ale udawałam, że śpię. W pewnym momencie rozmowa chłopaków zeszła na mój temat.
-Ładna jest-powiedział Zayn
-To prawda, i umie gotować-powiedział Niall, jedząc zapewne moje kanapki, które mu oddałam.
-Podoba się wam, bo mi tak-powiedział Hazza
-No pewnie, że tak-powiedział Louis
-Nie myślicie, że przyniesie nam kłopoty?-zapytał Liam
-Nie, czemu tak myślisz?-zapytał Harry
-No bo, wiecie ona może zacząć się buntować i w ogóle
-Liam, to nasza przyjaciółka-powiedział Zayn
-Ale widzisz jak ona już omotała głowę Harrego, rozkochała go w sobie, a my nie mamy teraz czasu na żadne skandale ani plotki-gdy skończył, ja się poruszyłam, przez 'przpadek' kładąc głowę na kolanach Loczka
-Słodka jest-powiedział Zayn
-Jeszcze słodsza jak śpi-powiedział Harry, głaszcząc mnie po policzku
-Harry!-krzyknął Liam
-Cicho bądź idioto, bo ją obudzisz-powiedział Louis
-No i co z tego, co ona jakąś księżniczką jest czy co? Ona jest tylko i wyłącznie rozpieszczoną panienką!-krzyknął Liam
-Jeszcze raz ją tak nazwiesz, a tego słono pożałujesz-powiedział Harry, który zapewne gdyby nie ja leżąca na jego kolanach to by mu przywalił. Zaczęli się kłócić. A ja otworzyłam oczy i poprawiłam się na krześle, ale nadal leżąc na kolanach Hazzy
-Idioci! Obudziliście ją!-powiedział Niall
-Nie, ja już nie...-nie dokończyłam, bo pomyśleli by, że ja ich podsłuchiwałam-To nic!-powiedziałam szybko
Resztę lotu myślałam o tym co powiedział Liam, jeżeli myśli, że ja jestem rozpieszczona i się zbuntuje, to tak bedzię. Zbuntuję się!

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdzial 3

Wstałam o 12.00. I wykrzyczałam:
-Co się ze mną dzieje?!
I wtedy mama wpadła do mojego pokoju.
-Co się dzieje kochanie?
-Nic, czemu ja tak późno wstaje? Nie mogłaś mnie obudzić?!-powiedziałam z wyrzutem.
-Płakałaś do późna, nie chciałam cie budzić.
-Dobra, ja idę na zakupy.
-Sama?
-No a z kim? 
-Z Anią?
-Z tą suką?
-Nie wyrażaj się tak młoda panno!
-Przepraszam, ale jak inaczej można ją nazwać po tym co zrobiła?
-Możesz tak myśleć, ale tak nie mów-zaśmiałyśmy się
-OK, to ja się ubieram
-A może pójdziesz z Olą lub Sonią, albo z Julką
-Z Julką raczej nie, ale z Olą i Sonią tak, dzięki mamuś
-Ile chcesz pieniędzy?
-Tak z 500 złotych?
-Ok, ale to ostatni raz kiedy ci coś daje, bo masz swoje konto w banku i tam masz swoje pieniądze...
-Dobrze mamo.
Stylizacja na zakupyZadzwoniłam do Olki i Sonii i się zgodziły. Powiedziały,  że będą za godzinę.
Ubrałam się i zeszłam na dół.
-Co chcesz na śniadanie?
-Nic
-Monika musisz coś jeść, bo wpadniesz w anoreksje...
-Mamo zjem na mieście, dziewczyny tu zaraz będą-i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi-widzisz?
-No dobrze, leć już, a i nie zapomnij im powiedzieć...
-OK-powiedziałam smutna na myśl, że muszę zostawić tu moich znajomych, rodzinę, wspomnienia...
-Cześć dziewczyny!-udawałam wesołą
-Cześć Monika!-powiedziały równo-jutro wyjazd, ale za tydzień znowu tu będziemy...
-Wy tak, ale nie ja...-powiedziałam szeptem
-Mówiłaś coś?-zapytała się Sonia
-Nie...
-Mi się wydawało, że tak-powiedziała Ola
-Nie, to tylko wiatr...
-Ok, to chodźmy do galerii-powiedziały równo
-Ok...-myślałam o tym kiedy im mam to powiedzieć
W galerii było super, każda z nas miała chyba z dziesięć toreb z zakupami.
-Dziewczyny?
-Tak
-Chodźmy do kawiarni, co?
-Ok-powiedziały i ruszyłyśmy w stronę kawiarni. Zamówiłam sobie herbatę i ciasto cytrynowe. Poczułam jak mój telefon wibruje. Popatrzyłam kto dzwoni i zobaczyłam na ekranie imię 'Niall'. Odebrałam.
-Halo?
-Cześć Monika, przeszkadzam?
-Nie, o co chodzi?
-No wiec...
-No wiec, co?
-Jutro rano masz samolot do Paryża  o 7.00...-nie dałam mu dokończyć
-Co? Powiedz, ze żartujesz, a co z klasą?
-No wiec, ty polecisz z nami, będziesz w Paryżu wcześniej...
-Ale może ja nie chce?!
-A nie chcesz?-zapytał smutny
-No pewnie ze chce!
-Ok to do jutra. Pamiętaj o 7.00...
-Tak wiem o 7.00 mam samolot, zakodowane. To pa, ty mój głodomorku!
-Pa, Monika!
-Kto to- zapytała Ola
-Niall...
-Ten z 1D?-zapytała Sonia
-Tak, znacie historię jak ich poznałam?
-Tak znamy-powiedziały zgodnie
-No wiec ja z nimi jutro lecę do Paryża samolotem i was spotkam w hotelu...
-Ok-powiedziała Ola
-No i ja później z wami nie wracam...-czekałam na ich reakcje
-Co!? Jak to nie wracasz? Zostajesz dłużej w Paryżu?-zapytała Sonia
-Nie wracam, nie zostaje w Paryżu, ale lecę z nimi do Londynu i tam zostaje...-nie dokończyłam, bo się popłakałam
-Jak to, przeprowadzasz się z mamą-zapytała Ola
-Nie, sama...-i wtedy zobaczyłam Maćka z ta lafiryndą-ja muszę już iść...
-Czemu-zapytała Sonia
-Temu-pokazałam im ich
-Dobra leć, zdzwonimy się, pa pa-powiedziały równo
-Pa
Gdy weszłam do domu zaczęłam się pakować  Zajęło mi to 4 godziny. Zapakowałam 9 walizek i 2 torby. Wiem dużo, ale ja tam jadę za zawsze. Wiem zawsze mogę sobie coś tam kupić, ale ja kocham swoje rzeczy i nie chce ich tu zostawiać.

Byłam zmęczona pakowaniem i całym dniem, a jutro muszę wstać o 4.00. Szybko się umyłam, przebrałam i poszłam spać.











__________________________________
No to mamy kolejny rozdział, który dedykuje Edycie-mojej przyjaciółce!!!
<3<3<3<3

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdzial 2


Dodaję kolejny rozdział. Proszę komentujcie, będę wdzięczna. Zmieniłam fabułę specjalnie dla Marysi Woźniczki.
____________________________________

Myślałam, że obudziłam się dość wcześnie, dopóki nie zobaczyłam na zegarku, która jest godzina.

-Już 12.00! Przecież nie zdążę się wyszykować na spotkanie z Jarkiem!-wykrzyczałam
Gdy popatrzyłam na telefon zobaczyłam 3 połączenia nie odebrane od Maćka. Napisałam mu SMS-a co chciał, a on odpisał, że chce się spotkać. Odpisałam tylko, że nie mogę. Otworzyłam moją szafę i długo nie mogłam wybrać w co się ubrać. W końcu postawiłam na biały podkoszulek z nadrukiem : "I <3 One Direction", czarną marynarkę, białe rurki i czarne szpilki. Zrobiłam lekki makijaż, Zobaczyłam, że mam jeszcze czas więc postanowiłam sprawdzić bilety v.i.p na koncert 1D w Paryżu. Gdy zobaczyłam, że w końcu mogę je kupić, od razu zamówiłam dwa, nie powiem, że nie były drogie ale się opłaca. Ja jestem wielką fanką 1D. Gdy skończyłam je zamawiać, wyszłam z domu, i poszłam w stronę kawiarenki. Gdy zobaczyłam Jarka uśmiechnęłam się do niego, a on podszedł do mnie chwycił mnie w talii i pocałował w policzek. Bałam się, że Maciek może nas zobaczyć, a ja go nie chcę zranić. Czy coś do niego czuje? Tak ale nie jestem do końca  pewna co. Zamówiłam szarlotkę i kawę, a Jarek tylko kawę.
-A ty co, nie chcesz ciasta?
-Nie przepadam za szarlotką.
-Aha, ok
-Lubisz One Direction?
-Tak, jestem jedną z Directionerek, a co?
-Ja ich nie lubię.
-Czemu?
-Bo myślą, że są pępkiem świata?!
-Ja tak samo myślę o sobie, też mnie nie lubisz?
-Lubię, ale...
-Ale nic! Koniec tematu, obrażasz moich przyjaciół!-tak dla wyjaśnienia ja kiedys mieszkałam w Londynie i byłam tam fotomodelką i miałam robioną sesje zdjęciową z chłopakami. No i się zaprzyjaźniliśmy.
-Ty ich nawet nie znasz!
-A ty skąd to wiesz?
-No bo oni są w Londynie, a ty w Polsce!
-Zachowujesz się jakbyś był głupkiem!
-Czemu?
-Ja mieszkałam w Londynie, i ich poznałam na sesji zdjęciowej. A ty mi nie wierzysz, jeteś taki jak myślałam! Idę, nie dzwoń do mnie i się do mnie nie odzywaj!-wykrzyczałam i wyszłam
-Ale, Monika-nawet się nie odwróciłam.
Szłam do Maćka. Zapukałam i otworzyła mi pani Ewelina-mama Maćka
-O cześć Monika, wchodź.
-Dzień Dobry, dziękuje, Maciek na górze?
-Tak, jest u niego też Ania.
-Ania?
-Tak
-Dziękuje pani
Szłam po schodach i nie pukając weszłam do pokoju i to co zobaczyłam mnie przeraziło. Maciek całował się z Anną. Gdy weszłam szybko się od siebie odkleili.
-Co wy robicie-wykrzyczałam, a łzy naszły mi do oczu
-No...-zaczął Maciek.
-Nie widać całujemy się-powiedziała Anna
-Z moim chłopakiem-wykrzyczałam-Że nie masz chłopaka nie znaczy, że możesz całować mojego!
-Monika, Anka, przestańcie-powiedział Maciek
-Nie pogrążaj się-wykrzyczałam do Maćka- A ty, myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami, a ty mnie tylko wykorzystałaś.
-Monika to nie prawda-powiedziała Ann
-Ja myślałam, że ty mnie kochasz! A ty co? Hmm? Całowałeś się z tą szumowiną?
-Monika to nie tak-powiedział
A jak?-powiedziałam i wybiegłam z pokoju. Zbiegłam ze schodów i przypadkowo wpadłam na mamę Maćka
-Monika?! Co ci jest, dziecko? Ty płaczesz?
-Przepraszam-tylko tyle potrafiłam powiedzieć i wybiegłam z domu. Weszłam do siebie i skierowałam się do siebie do pokoju. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Hazzy?
-Halo?-usłyszałam w słuchawce
-Harry?
-Tak, Monika czy ty płaczesz?
-Tak, długa historia.
-To ją skróć-powiedział i się zaśmiał
-No więc, mój chłopak całował się z...
-Z kim?
-Z największą szumowiną i suką na ziemi!
-Czyli???
-Anką!!!
-Przecież ona to twoja przyjaciółka?!
-Już nie! Ona chciała mne tylko wykorzystać
-No już nie smuć się, za niedługo się zobaczymy!
-No tak, w poniedziałek na koncercie
-To świetnie, a nie chciałabyś wrócić do Londynu, do nas?
-No tak ale mama, przyjaciele, szkoła?!
-Mogłabyś zamieszkać z nami, szkołę byś dokończyła tutaj...
-Ale moja mama się nie zgodzi...
-Już się zgodziła, pytałem się jej
-No to ok, a kiedy?
-Odbieramy cię w ostatni dzień wycieczki do Francji. Przyjedziemy po ciebie do hotelu!
-Ok, muszę kończyć, papa i dziękuję
-Nie ma za co! Papa

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdzial 1


Więc tak jak obiecałam dodaje pierwszy rozdział. Proszę o komentarze z opiniami.

_____________________________________



Obudziłam się, gdy promienie słoneczne wpadające przez okno musnęły moje policzki. Dzień zapowiadał się ciekawie. Wstałam i poszłam się wykąpać. Po kąpieli ubrałam moją nową sukienkę. Sukienka była śliczna, miała niebiesko-białe kwiatki i kryształki w pasie. Pokręciłam swoje długie blond włosy. Nałożyłam puder, tusz do rzęs, błękitny cień do powiek, który podkreślał moje duże niebieskie oczy i różowy błyszczyk na usta. Przed wyjściem popatrzyłam w lustro i pomyślałam, że wyglądam oszałamiająco. Jeszcze tylko założyłam niebieskie szpilki i wzięłam białą, małą torebeczkę i byłam gotowa do wyjścia. Z torebki wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, Ani.
-Ania?
-Tak
-Co ci się stało z głosem!?
-Nic, tylko jem jabłko.
-To wszystko wyjaśnia...Idziemy na miasto?
-A  co ze szkołą?
-A to dzisiaj nie jest sobota?
-Nie, dzisiaj jest piątek
-Ooo, myślałam, że sobota...ale szkoda
-Ja za dwadzieścia minut będe w szkole. A ty?
-Za piętnaście minut, ale nie mam książek.
-Ja też, żadnych dzisiaj nie mieliśmy, nasze książki i zeszyty mają nauczyciele...
-Uff, to dobrze, no to do zobaczenia w szkole!
-Pa! Ty moja mała niezapominajko!!!
-Wiem. Niezapominajka zapomniała...Ale śmieszne
-To pa!
Rozłączylam sie i szłam w strone gimnazjum. Normalnie droga zajeła by mi pięć minut ale dzisiaj zamiast balerinek miałam szpilki. Myślałam jak zareagują nauczyciele na mój strój i makijaż. Napewno wyląduje u dyrektora. Gdy w końcu doszłam do bram szkoły spotkałam Jarka, nie za bardzo się ucieszyłam, bo go nie lubię. Ładny to on jest, ale to typowy podrywacz i jedno mu tylko w głowie.
-Cześć, Monia. Co tam u ciebie słychać, kochanie.
-Po pierwsze nie jestem twoim kochaniem, a po drugie nie za dobrze, nogi mnie już bolą od tych butów.
-A co ty się tak wystroiłaś?
-A tak...-nie chciałam żeby wiedział, że pomyliłam dni tygodnia
-Spoko, ładnie wyglądasz
-Dzięki, o nie tylko nie to...
-Co?
-Pierwsza lekcja jest na piątym piętrze a ja mam szpilki
I wtedy stało się coś czego bym się nie spodziewała. Jarek wziął mnie na ręcę i wyniósł na piąte piętro. Nie protestowałam bo byłam w szoku. Gdy zobaczyłam Julię patrzącą na mnie z zazdrością wyszeptałam do Jarka, że mnie już może postawić na ziemi bo już nie daleko. Posłuchał mnie.
-Dziękuje-powiedziałam i go przytuliłam
-Nie ma za co-powiedział zdziwiony.
Dwie pierwsze lekcje mineły szybko. Na trzeciej lekcji mieliśmy apel. Chór szkolny i kółko teatralne miały przygotowane przedstawienie.  Ja byłam główną solistką w chórze. Gdy pani Bombka zobaczyła mnie, szybko powiedziała:
-Myślałam, że cię nie ma. Nie było cię na próbie na drugiej lekcji
-Nic nie wiedziałam o żadnej próbie
-Jak to! Przecież Julia miała ci powiedziec...
-Może zapomniała, to nic
-Dobrze, idź po mikrofon i się ustaw.
-OK.
Przedstawienie się zaczeło. Przed ostatnią piosenką pani dyrektor miała nam coś do powiedzenia. Oddałam jej mikrofon i usiadłam na krześle.
-Więc, jeżeli pamiętacie, mięsiąc temu był konkurs. Każda z klas musiała coś przedstawić. Nagrodą jest wycieczka klasowa do Francji oraz tysiąc złotych dla wygranych osób, które występowały w konkursie. Mamy wyniki. Naszym zwycięzcą jest 2e!!! Czyli Monika.
Pani zawołała mnie do siebie i pogratulowała. Gdy tylko skończyła cała klasa rzuciła się na mnie. W końcu pani oddała mi mikrofon i zaczełam śpiewać ostatnią piosenkę. To była moja ulbiona piosenka o miłości.  Po apelu poszłam odebrać czek i bilety do Francji, gdy wróciłam podbiegła do mnie Olka i Sonia.
-Cześć dziewczyny
-I to tylko tyle?
-Co?
-Wygrałaś, jedziemy do Francji!-powiedziały tak jak zawsze w tym samym czasie
-Wy bliźniaczki...
-Co?-odpowiedziały chórkiem i zaczęły się śmiać
-No właśnie to!-odpowiedziałam i dałam im ich bilety-Wyjazd w poniedziałek
-Dzięki Monia!-odpowiedziały ‎równo i mnie przytuliły.
Rozdałam bilety reszcie i została mi tylko...Julka. Podzeszłam do niej i dałam jej bilet, ale jak zawsze ja musiałam jej dogryść i powiedziałam:
-Nie ma za co, kretynko!
Julka się nic nie odezwała tylko podstawiła mi nogę jak odchodziłam, a ja jej nie zauważyłam i...runełam jak długa na podłogę. Wtedy podbiegł do mnie Jarek i pomógł mi wstać. Gdy już wstałam popatrzyłam mu głęboko w oczy. Jego oczy były takie piękne. Były koloru oceanu. Staliśmy tak dobre pięć minut i pewnie byśmy się pocałowali gdyby nie Ania. Anka poprostu stała koło nas i się na nas patrzyła, ale gdy jej się to znudziło zakaszlała. I wtedy Jarek i ja sie speszyliśmy. Jarek zapytał się mnie:
-Wszystko OK?
-Tak, ale byłoby lepiej jak by ta kretynka mi nie podstawiła nogi.
-Jaka kretynka?
-Kocia Morda
-Chodzi Ci o Julkę?
-Tak o tą Kocią Mordę, a mamy tu inną.
-Zgaduję, że na świecie jest tylko jedna Kocia Morda-zaczął sie śmiać
-Ja też-i rownież zaczełam się śmiać.
Wtedy Jarek przytulił mnie i zapytał się jeszcze raz czy wszystko w porządku. I wtedy właśnie zadzwonił dzwonek na lekcje. 'Godzina wychowawcza'-pomyślałam. Na lekcji wychowawczni mówiła o wycieczce. Ktoś rzucił mi liścik na stolik. Przeczytałam go, brzmiał on tak: 'Po lekcji w kawiarence. Jarek'. Odpisałam, że nie mogę bo się umówiłam z Anią, i zapytałam sie czy chce się spotkać jutro. Odpisał 'Tak'. Nagle zadzwonił dzwonek. Cała klasa wybiegła z klasy, a ja i Ania powolnym krokiem szłyśmy do mnie do domu.
-Monika?
-Co chcesz?
-No bo... ty i Jarek?
-Co ja i Jarek?
-No dzisiaj w szkole, wiesz...No bo on cię chyba lubi i ty jego też
-Może!
-Ale on dla ciebie zawsze był tylko podrywaczem, a po drugie masz chłopaka!
-Ale dzisiaj coś do niego poczułam...A maciek to tylko przeszłosć.
-Jak to, co ci zrobił?
-Kto?
-No Maciek
-Nic
-To czemu jest przeszłością, przecież kochałaś się w nim od pierwszej klasy. PIERWSZEJ KLASY!!!
-Wiem, ale on się zrobił nie znośny, cały czas tylko jest zazdrosny.
-Ale...
-Koniec tematu. Ja jeszcze nie wiem co mam z tym zrobić, nie chcę m łamać serca.
-OK, ale wiesz co ja zrobię Jarkowi jak cię zrani?!
-Wiem i dziekuję ci za to.
W domu oglądałyśmy "Straszny Film V". W końcu gdy moja mama wrociła zaczęłam z nią rozmowiać:
-Mamuś?
-Tak
-Wiesz, ten konkurs co był w szkole.
-Tak pamiętam
-Wygrałam!
-Super córuś
-Masz połowę mojej wygranej-wręczyłam jej 500 złotych
-Nie, to jest twoja nagroda
-Ide na zakupy z Anią
-OK, nie wróć późno
-OK
W sklepie kupiłam sobie nową różową bluze, białą bokserkę i białe jeansowe spodenki.
-A ty co się tak stroisz, może dla Jarka...
-Przestań...Ty, patrz jakie fajne buty!
-Które?
-No te różowe tenisówki na koturnach
-Ah, te
-Nie mają mojego rozmiaru
-Idź się zapytaj kogoś z obsługi
-OK
Podeszłam do pewnego chłopaka.
-Cześć
-Cześć, potrzebujesz czegoś-dopiero wtedy zobaczyłam, że jest oszałamiająco przystojny
-Tak, czy macie może rozmiar 36 z tych butów
-Poczekaj tu, sprawdzę na zapleczu
-OK
Czekałam 10 minut, ale w końcu przyszedł.
-Masz dzisiaj szczęścię, ostatnia para
-Naprawdę, dzieki
-A tak wogóle to Marcin jestem
-Monika, przypominasz mi mojego kolegę Jarka
-To dlatego, że...-I wtedy Jarek mu przerwał
-Cześć braciszku-powiedział Jarek
-Cześć Jarek-powiedziałam-nie wiedziałam, że masz brata
-Cześć Monika, a tak wogóle to nasze spotkanie jest nadal aktualne?
-Tak
-Dobra ja już lece, pa Marcin, pa Monika
-Cześć Jarek
-Pa braciszku! Może pójdziemy kiedyś do kina?
-OK, Marcin ja juz muszę lecieć, pa
-Pa

środa, 10 kwietnia 2013

Bohaterowie

Dzisiaj dodaje wam bohaterów, już jutro dodam pierwszy rozdział. Możecie pisać w komentarzach jeżeli chcecie abym dedykowała wam jakiś rozdział, oczywiście proszę też o opinie.

*********************************************************************************************

Bohaterowie:

Monika Stefczyk
16l
Jest ona główną bohaterką. Jest lojalna, stylowa, dobrze wychowana, stara się być miła ale nie zawsze jej się to udaje. Monika ma fioła na punkcie ubrań, w pokoju ma dwie ogromne szafy wypełnione po brzegi ubraniami. Pochodzi ona z bogatej rodziny, ale pomimo tego faktu chodzi do zwykłej publicznej szkoły. Ma chłopaka ale pomimo tego zakochuje się w Jarku.

Ania Krukowska     
16l   
Najlepsza przyjaciółka Moniki. Jest ona roztrzepana, fałszywa, nerwowa, mało myślna. Chodzi do tej samej klasy co Monika. Pochodzi z trochę mniej bogatej rodziny. Większość osób myśli, że Ania zadaje się z Moniką tylko dla pieniędzy, ale ona zawsze zaprzecza, a Monika jej wierzy.


Ola Marczuk 
16l
Sonia Marczuk
16l
Sonia i Olka są bliźniaczkami pochodzącymi z bogatej rodziny, chodziły do prywatnej szkoły przed przeprowadzką do Krakowa, ale teraz chodzą do klasy z Moniką. Są one przyjaciółkami. Olka jest zadziorna, zawsze miła i wesoła, Sonia za to jest miła  ale i pamiętna, rzadko wybacza innymi, stara się być wesoła, ale nie zawsze jej to wychodzi.

Julia Motylkowska (Kocia Morda)
16l
Była przyjaciółka Monika. Przestały się z  przyjaźnić ponieważ Monika usłyszała, że Julia przespała się z jej chłopakiem. Ma przezwisko Kocia Morda ponieważ gdy była młodsza wyglądała jak kot. Jest ona wredna, ale miła dla przyjaciół. Twierdzi, że Ania wymyśliła plotkę o niej i o chłopaku Moniki. Ale Monika jej nie wierzy, twierdzi, że Julia jest zazdrosna o jej przyjaźń.

Maciek Kolejczuk
16l
Chłopak Moniki. Maciek jest troskliwy, kochający i szaleńczo zazdrosny. Bardzo kocha Monikę. Chodzi z nią do klasy i jest jej sąsiadem. Monika podkochiwała się w nim od pierwszej klasy, a on w niej. Parą są od roku.

Jarek Kawiński
16l
Typowy podrywacz, myśli, że może mieć każdą. Jest pewny siebie, mówi to co myśli. Jak się, później okaże umie też być troskliwy. Zakocha się w Monice, chociaż jak sam twierdził "Ja nie potrafię się zakochać, wszystkie dziewczyny były i będą moimi zabawkami."
Ale jak widać Monika każdemu umie zawrócić w głowie. Jarek chodzi z nią do klasy.

Marcin Kawiński
18l
Brat Jarka. Pracuje w New York'erze, to tam poznał Monikę i od razu ją zauroczył. W przeciwieństwie do młodszego brata jest kochający, troskliwy i miły. dobrze wychowany. Ale i zadziorny, zawsze dostaje to co chce.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Cześć! Mam zamiar pisać tu opowiadanie o rozterkach miłosnych nastolatki. Czy wybierze właściwie? Czy wrogowie okażą się przyjaciółmi? Czy przyjaciele okażą się fałszywi? Czytajcie mojego bloga a się dowiecie! Jutro postaram się dodać opisy bohaterów.