niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 51

Po tym jak powiedziałam Harremu, że go nie kocham zamknęłam się w swoim pokoju i z niego nie wychodziłam. Chłopaki starali się dostać do mojego pokoju, ale się zabarykadowałam.
-Mała wyjdź. Proszę.-powiedział Liam.
-Nie!-wykrzyczałam
-Monika wyjdź! Nic mi nie jest! Znajdę sobie inną laskę. Nie przejmuj się tym.-powiedział Harry
-Na serio?
-Tak-powiedział, a ja wstałam z podłogi.
-Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?-zapytał Liam
-Zawieziecie mnie do Rock Center!
-Monika lekarz powiedział, że...
-Mnie to nie obchodzi, za niedługo są zawody i ja chcę znowu zostać mistrzynią. I tęsknię za moimi znajomymi i Sashą. A po trzecie jestem liderką i nie mam ochoty zawieźć drużyny ponieważ uszkodziłam sobie nadgarstek. Nic mi nie jest. 
-No dobra.-powiedział Liam, a ja zapiszczałam i szybko spakowałam potrzebne mi rzeczy. Odsunęłam łóżko od drzwi i wyszłam cała uśmiechnięta.
-No to idziemy?
-Idziemy-powiedział Zayn. Po krótkiej jeździe w samochodzie znaleźliśmy się pod Rock Center. Szybko wysiadła. Z samochodu z torbą w ręcę i weszłam dj środka. Szybko wokół mnie zebrała się grupka znajomych. Dziewczyny zaczęły piszczeć i mówić, że dobrze wyglądam.
-Po co to zamieszanie?-usłyszałam zdenerwowany głos.
-Wróciłam! I to na stałe do końca tego roku! I jak widzę ty się wiele nie zmieniłeś.-powiedziałam, a Sasha mnie przytulił.
-Ale twój nadgarstek...
-Z moim nadgarstkiem jest wszystko OK-przerwałam mu i zrobiłam gwiazdę na jednej ręcę. Mój nadgarstek nadal bolał, ale mnie to nie zatrzyma.-Widzisz? Jestem gotowa i mam plany, żeby znowu zgarnąć tytuł mistrzyni. Chociaż nadal go mam to fajnie by było wygrać go porażka trzeci. To ja się idę przebrać. Sasha nie nasz nic przeciwko One Direction oglądających nasze ćwiczenia?-zapytałam i usłyszałam pisk dziewczyn gdy załapały, że 1D tu jest.
-Monika, nie denerwuj mnie.-powiedział na żarty Sasha. 
-Ja? Nigdy! 

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 50

-Monika czy ciebie pojebało?-zapytał Zayn. Nie odpowiedziałam, nie byłam w stanie. Usiadłam na chodniku i zaczęłam się śmiać. Dostałam chyba jakiegoś załamania nerwowego.
-Monika, mogłaś umrzeć, a ty się śmiejesz?!-wykrzyczał Zayn
-Ja byłam taka, i wy byliście tacy, aaa, a ja taka kurwa. Hahaha-powiedziałam pomiędzy atakami śmiechu.
-Monika, wystraszyłaś mnie.-odezwał się Harry.
-Super!-odpowiedziałam i wstałam z chodnika. Szłam w kierunku hotelu, śpiewając na głos moje piosenki. Poczułam wibrację w kieszeni.
*Rozmowa telefoniczna*
-Simon? O co chodzi?.
-Ty i Zayn do mojego biura, teraz
-Jezu, wyluzuj stary.-powiedziałam i się rozłączyłam.
*Koniec rozmowy*
Wróciłam się pare kroków do tyłu. Wow, nie zaszłam daleko.
-Zayn, mamy pójść do biura Cowella.
-Ja też pójdę-powiedział Loczek.
-Nie-powiedział stanowczo Zayn
-Tak-powiedziałam cała w skowronkach. Zaczęłam podskakiwać w stronę biura Simona. Weszłam do budynku i przywitałam się z ochroniarzami i sekretarką. Weszłam do biura Cowella.
-Hej!
-Usiądź. Gdzie jest Zayn?
-Nie wiem. Szli za mną.
-Szli?
-No Harreh i on.-powiedziałam obojętnie.
-Powiedziałem, że masz przyjść tylko z Zaynem. Ty nawet najprostszych poleceń nie umiesz wykonać-pierwszy raz podniósł na mnie głos. Odwróciłam głowę w stronę okna i przygryzłam wargę. Próbując na niego nie nakrzyczeć. Przeczesałam włosy z frustracją. Ddo pokoju wszedł Zayn.
-Zayn usiądź-powiedzia Simon.
-O co chodzi? Mam inne plany i zajęcia.-powiedział Zayn
-Jak ruchanie tej blond suki? Ciekawe zajęcie.-powiedziałam zirytowana jego osobą.
-Może!
-Cicho. Mamy mały problem. Tabloidy tylko i wyłącznie piszą o waszym rozstaniu i kłótniach. Musicie znowu być parą. To jest moje polecenie.
-Ale ja jestem z Harrym-powiedziałam wkurwiona.
-No to masz pecha-powiedział Zayn
-No cóz kobiecie zawsze zdrada uchodzi lepiej niż facetowi.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.-Pa, skarbie-powiedziałam ironicznie. Może to i lepiej.
*Dwa miesiące później*
Mieszkam z chłopakami. Umawiam się z Harrym i z Zaynem. Ja kocha tylko i wyłacznie Zayna, ale nie chcę zranić Loczka. Harry ma dla mnie jakąś niespodziankę.
-Co tam kocie?-zapytałam się Zayna.
-A nic, a u ciebie?
-Harry ma dla mnie jakąś niespodziankę.
-Musisz to zakończyć, wybrać pomiędzy mną, a nim.
-Ja już dawno wybrałam ciebie.
-Monika?-zapytał Harry
-Muszę ci coś powiedzieć-powiedzieliśmy równo.
-Ty pierwszy.
-Wyjdziesz za mnie?-powiedział klękając przedemną. Popatrzyłam się na Zayna przygryzając wargę.
-Ja nie mogę, ja cię nie kocham. Przepraszam Harry.-powiedziałam i wybiegłam z pokoju. Jak ja mogłam go tak zranić? Ja jestem potworem!...

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 49

Już minął miesiąc po moim zerwaniu z Zaynem. Kontaktuję się z chłopakami. Poznałam dziewczyny Liama i Louisa, są naprawdę fajne. Moja trasa jest wspaniała, chłopaków też. Zayn wymyślił sobie plan jak mnie wykończyć psychicznie. Ale mu nie wychodzi. Dedykuje mi piosenki o tym jaka byłam fałszywa, o tym jak mnie nienawidzi itp., itd. Wszystko było okej, ale ostatnio wyprowadził mnie z równowagi. Przedstawił swoją nową dziewczynę na scenie. Tą blond sukę z klubu. Dzisiaj mu się odwdzięczę. Dzisiaj mam kocert w Nowym Jorku. Będzię o nim głośno.
*przed koncertem*
-Hej Monika wszystko będzie dobrze-powiedziała El.
-Wy powinnyście być z chłopakami, a nie ze mną.
-I ominąć to co zamierzasz zrobić. Nie ma mowy. Nigdy jej nie lubiłyśmy.-powiedziała Dani.
-Dzięki-powiedziałam.
-Wchodzisz za minutę-powiedział Tom.
-Powodzenia-powiedziały El i Dani. Ja je przytuliłam i podeszłam do wejścia na scenę. Po chwili już na niej byłam.
-Hej, hej, hej sisters!-powiedziałam. W odpowiedzi dostałam pisk od publiczności. Zaśpiewałam pare piosenek i uśmiechnęłam się do siebie.-Więc jak pewnie wiecie mój były chłopak Zayn, jakby to ładnie powiedzieć, miesza mnie z błotem na koncertach One Direction. No więc dzisiaj już nie będę dłużna. Tą piosenkę dedykuję jego nowej dziewczynie, Perrie.-zaśpiewałam piosenkę Y.LA- I can do better. Gdy skończyłam zaczęłam się śmiać.-Przepraszam. Więc tak, jeżeli to oglądzasz to wiedz, że wali mnie to z kimś się pieprzysz. Teraz chcę zadedykować piosenkę Harremu Stylesowi. Rok temu zapytałeś się mnie o coś, ale ja powiedziałam nie. Wiedz że teraz mówię tak. Więc specjalnie dla Harrego zaśpiewam dwie piosenki. Ach, zapomniałam dziękuję Harry za zadedykowanie mi Boyfriend. Teraz dla ciebie Love you like a love song i Smile.

*po koncercie*
Dziewczyny pojechały do hotelu, a ja zostałam na chwilę w mojej garderobie. Myślałam o Zaynie. Na pewno to oglądał, bo prosiłam Harrego żeby oglądał to z chłopakami. Chciała bym zobaczyć jego mine. Gdy wychodziłam z budynku telefon zaczął mi dzwonić w kieszeni. Odebrałam telefon dość firmalnym tonem ponieważ numer był zastrzeżony.
-Monika Stefczyk. Z kim mam przyjemność rozmawiać?
-Zayn.
-Co chcesz? Nie mam za dużo czasu.
-Jak widać suka Ashley wróciła, co?
-Nie życzę sobie.
-Nie skarbie. To ja sobie nie życzę żebyś mieszała z błotem Perrie.
-Nie obchodzi mnie to.-powiedziałam i się rozłączyłam. Szłam ciemną alejką. Nie znam za bardzo NY ale wiem jak dość do hotelu. Usłyszałam czyjeś kroki za mną. Jestem pewna, że to mężczyzna. Odwróciłam się, ale nikogo tam nie było. Gdy odwróciłam się z powrotem przedemną stał jakiś facet. Bardziej chłopak. Krzyknęłam ze strachu.
-Monika kurwa.
-Harry?
-Nie, gwałciciel.
-Wystraszyłeś mnie.
-Przepraszam.
-Czy twoja propozycja nadal jest aktualna?
-Tak.
-Więc tak.
-Monika nie odwracaj się.
-Ale czemu?
-Zayn tu idzie i jest nieźle wkurwiony.-powiedział Harry i chwycił moją dłoń. Zaczęliśmy iść w przeciwnym kierunku.
-Styles stój.-powiedział Zayn.
···Oczami Zayna···
Nie podobało mi się to ci widzę. Harry i Monika. Nie podobało mi się też to, że Monika tak ładnie wygląda.
-Styles stój.-wykrzyczałem. Zatrzymali się.
-O co ci chodzi?-zapytała Monika
-Może o to że Perrie że mną zerwała, albo o to, że upokorzyłaś mnie na oczach twoich fanów, albo o to, że wyznałaś temu dupkowi miłość kiedy obiecałaś na sobie poczekać.
-A ile ona miała czekać na ciebie. Czekała miesiąc na to żebyś się odezwał.
···oczami Moniki···
Chłopaki zaczęli się kłócić . Nie zwracali na mnie uwagi. Na darzyła mi się okazja. Jechała ciężarówka. Wskoczyłam jęj pod koła, ale ona mnie nawet nie drasnęła.
-Ja pierdole. Nic mi nie wychodzi. Ja się nawet zabić nie umiem.

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 48

-Wszystko ok?-zapytał mnie.
-Odsuń się i mnie zostaw-syknęłam i gwałtownie wstałam i wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i usłyszałam jak ktoś wychodzi z domu. Pomyślałam, że Harry pojechał po reszte do klubu. Rozebrałm się i weszłam pod prysznic. Nie wiem jak długo tam siedziałam, ale chłopaki już wrócili ponieważ dobijali się do drzwi od pokoju. Ja wyszłam z łazienki i ubrałam się. Założyłam za dużą bluzę i getry. Włosy spiełam w niechlujnego koka. I nadzwyczajniej w życiu zaczęłam tańczyć. Gdy się znudziłam usiadłam na łóżku i zapaliłam. Nie byłam wstanie sobie tego wyobrazić jak Zayn mógł mi to zrobić. A Jacob? Szkoda gadać. Wyszłam z pokoju, chłopaków nie było na górze ani w salonie, więc pomyślałam, że ich nie mam. Coś zaczęło się tłuc w kuchni. Zakradłam się powoli i zamiast chłopaków zobaczyłam jakiegoś faceta. Bez zastanowienia wskoczyłam na jego plecy i zaczęłam okładać jego tors pięściami. On się tylko śmiał. Wtedy do domu weszli moi chłopacy.
-Monika kochanie zejdź z niego-powiedział Zayn.
-Po pierwsze nie mów do mnie kochanie, a po drugie w ogóle się do mnie nie odzywaj.-powiedziałam oschle.
-Kocie-powiedział Harry-zejdź z Johna. To jest tylko nasz kolega i twój ochroniarz.
-Ja nie potrzebuje ochraniarza.-powiedziałam spokojnie schodząc z Johna. Co oni sobie myślą.
-Wydaję mi się, że jednak tak.-powiedział Harry
-Chcesz zobaczyć?
-No ok-powiedział
-John przesuniesz ławe?
-Pewnie.-ja wyszeptałam jeszcze tylko dziękuje. I przyjęłam obronną pozycję. Próbowałam uderzyć go ale odparował uderznie. Po jakiś 15 minutach Harry przyciągnął mnie do siebie, tak że opierałam się plecami o jego tors.
-I co nadal nie potrzebujesz Johna-powiedział cicho i uśmiechnął się triumfalnie.
-Nie-powiedziałam i uderzyłam go łokciem w brzuch. Harreh zwinął się na dywanie.-I kto tu jest zwycięzcą. Louis możemy pogadać. Teraz.
-Pewnie. Chodźmy do parku..
-Ok-powiedziałam i ubrałam moje białe Vansy. Wyszliśmy z domu.
-Więc o czym chciałaś ze mną porozmawiać.
-Wyjeżdżam.
-No na trase tak?
-Tak i nie. Na trase tak, ale ja na zawsze wyjeżdżam.
-Przemyślałaś to?
-Tak, ja nie chcę żeby dziewczynki wychowywały się bez ojca, ale nie da się. Ja nie dam rady z nim życ w jednym domu, a z drugim w jednym mieście.
-Ja cię rozumiem, ale co z klubem, co z nami i z chłopakami?
-Nie wiem, ja już nic nie wiem. Trase i tak zaczynam od Krakowa, więc jest ok. Z wami będe utrzymywać kontakt nie martw się
-Nie rozumiem jednego. Czemu mówisz to właśnie mi?
-A komu innemu, Liam by się na mnie wydarł, Harry powiedziałby Zaynowi, Niall by mnie nie puścił bo dobrze gotuję, a Zayn. Szkoda gadać. Ale ty mnie zawsze rozumiesz. I za to ci dziękuje.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Dzisiaj w nocy. Jestem już spakowana.
-Podwieść cię?
-Byłabym wdzięczna. Walizka jest w twoim samochodzie, miałam nadzieję, że mi go pożyczysz.-powiedziałam i pierwszy raz spojrzałam w jego oczy podczas tej rozmowy. Wyrażały one smutek, złość, zmartwienie i miłość.-Nie martw się o mnie Louis. Kocham cię jak mojego brata, którego nigdy nie miałam. Ja nie chcę was zostawiać, ale nie widzę innego wyjścia.
-Monika, proszę cię nie płacz bo się sam rozkleję, a nie chcesz widzieć mnie płaczącego-powiedział i się uśmiechnął. Ja go przytuliłam i powiedziałam ciche dziękuje. Wyciągnęłam paczkę papierosów i wyciągnęłam jednego poczym zapaliłam go.
-Chcesz jednego?
-Nie. Monika wiesz, że ci to szkodzi.
-Wiem-powiedziałam i wypuściłam dym. Louis przyglądał mi się jakby chcia zapamiętać każdy szczegół mojego zachowania, wyglądu i sposobu bycia.-Która godzina?
-Za pięć minut będzie północ.
-O kurwa samolot mam za godzinę. Chodźmy już.-powiedziałam.
-Mam jeszcze jedno pytanie.
-Pytaj.
-Mogę cię pocałować? Tak na pożegnanie.-spojrzałam w jego oczy. Zobaczyłam tylko i wyłącznie niepewność. Ja chwyciłam jego twarz i pocałowałam.
-Chodźmy już.-powiedziałam i ruszyłam w stronę domu. Na lotnisku wszystko odbyło się spokojnie oprócz pożegnania. Płakałam niemiłosiernie. Byłam cała roztrzęsiona.
•••Oczami Louisa•••
Dojechałem do domu, i chłopaki oglądali jakiś film. W połowie filmu nadano komunikat, że samolot, na którym była Monika rozbił się przy lądowaniu. I, że A Sister prawdopodobnie poroniła. Chłopaki żartowali, że to nie prawda, że ona śpi na górze.
-Ej a ty co taki blady jesteś, jakbyś zobaczył ducha?-zapytał Zayn
-Ja pierdziele jedziemy do Polski.-powiedziałem
-Po co?
-Do szpitala. Do Moniki. To nie są żarty. Ona była na pokładzie tego samolotu. Sam zawiozłem ją na lotnisko. Mówiła żeby wam nie mówić. Jezu, co ja zrobiłem.-powiedziałem zdenerwowany.
-Chłopaki zbieramy się-powiedział Liam.-Jedziemy do Polski.
•••Oczami Moniki•••
-Dzień dobry-powiedziała prezenterka z Mtv
-Hej-powiedziałam.
-Więc jak się czujesz?
-Muszę przyznać, że nawet dobrze. Fani wspierają mnie psychicznie. Jestem im za to bardzo wdzięczna.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.-Jesteście najlepsi.
-A co z trasą? Po jutrze masz pierwszy koncert. Wystąpisz?
-Oczywiście, że tak. Nie zawiodę fanów. Trasa odbędzie się i jest bardzo możliwe, że dodamy kolejne daty koncertów w UK i USA.
-Co na to lekarze?
-Nie są zadowoleni. Ale mnie to nie obchodzi. Fani są dla mnie najważniejsi. Ważniejsi niż moje zdrowie.
-A chłopaki z 1D?-zapytała i się uśmiechnęła
-Tylko jeden z nich wie, że wyjechałam. Ale jestem pewna, że i tak już wiedzą, że jestem w szpitalu.
-A co z twoim związkiem z Zaynem Malikiem?
-Nie jestem pewna. Mieliśmy pewną kłótnię i ja nadal darzę go urazą. Ale nadal go kocham.
-Dziękuję, za wywiad. Cześć.
-Pa-powiedziałam, a ona dała mi buziaka w policzek. Gdy wyszła, do pokoju wszedł Zayn.
-Monika...
-Zayn ja cię przepraszam. To wszystko moja wina.
-Nie to tylko i wyłącznie moja wina. Gdybym ci to wytłumaczył, nic by się nie stało.
-Nie. To ja wam nie powiedziałam. To ja zachowałam się nie dojrzale. To ja zawiniłam. To jest moja wina.
-Cokolwiek-powiedział i się uśmiehnął. Spojrzałam w jego oczy, ale nie mogłam z nich odczytać żadnych uczuć. Nic. Po prostu pustka. Pocałowałam go lekko. Nie oddał pocałunku. Spróbowałam jeszcze raz. Tym razem oddał, ale to nie było to samo co kiedyś. W moich oczach pojawiły się łzy. Straciłam go. Straciłam wszystko.
-Wyjdź, proszę cię.-powiedziałam cicho. Gdy drzwi się zamknęły, ja wybuchłam nie kontrolowanym płaczem. Do pokoju weszła młoda pielęgniarka.
-Hej Monika, wszystko ok?-zapytała siadając na krawędzi łózka.
-Nic nie jest ok. Straciłam wszystko, wszystko, tak? Straciłam Zayna, straciłam je, straciłam siebie.
-Monika...-uciszyłam ją podnosząc rękę do góry.
-Nie ma już Moniki.-powiedziałam zła na siebie.
-A kto jest?-zapytała z troską.
-Ashley. Chodź pokaże ci coś-powiedziałam chwytając ją za ręke. Podeszłyśmy pod okno.- Widzisz te wszystkie dziewczyny? Ona znają tylko tą wredną sukę Ashley. Która dla nich jest wzorem. One nie znają Moniki. Nie znają tej drugiej mnie. Tej miłej dziewczyny, która sobie nie radzi z problemami.
-Nie, Ashley. One znają całą ciebie. Wiedzą o tobie więcej niż sobie wyobrażasz.
-Tak, ale...
-Nie ma żadnego ale, przyszłam ci powiedzieć, że wieczorem wyjdziesz ze szpitala. Masz gości wpuścić ich?
-Na razie zawołaj tylko Liama.-powiedziałm i się uśmiechnęłam. Dziewczyna wyszła. Ja zapukałam w szybę i wszystkie oczy spojrzały w stronę okna, które po chwili zostało otwarte przez Liama. Stanęłam na krześlę i zrobiłam moje słynne A z palców i krzyknęłam A Sister Rules. Tak może i jestem Polką, ale z fanami rozmawiam po Angielsku, taka zasada. Liam zamknął okno i pociągnął mnie na łóżko.
-Jak dobrze, że nic ci nie jest.-powiedział Liam
-Tak nic mi nie jest. Oprócz tego, że poroniłam to nic mi nie jest.
-Jezu Monika, tak...-nie dałam mu dokończyć.
-Nie powinno być ci przykro. To moja wina, zasłużyłam sobie.-powiedzia i się uśmiechnęłam-Może to i nawet lepiej.
-A co z Zaynem?-zapytał Liam
-Nie wiem. Chyba już mnie nie kocha. Jego wzrok był taki pusty, obojętny, nawet pocałunek nie był taki sam.
-Ja z nim pogadam, a ty się spakuj. Możesz już wyjść ze szpitala.
-Liam, zawołaj Harrego, a i Nialla też. Mam coś dla niego.
-A Louis?
-Z Louisem pogadam zaraz.
-Spoko.-powiedział Liam i ścisnął moją ręke-wszystko będzię dobrze.
-Nie jestem tego pewna.
-Ale ja jestem-powiedział i mrugnął do mnie wychodząc. Zaraz po nim do pokoju weszli Harry i Niall.
-Cześć skarby.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Hej-powiedzieli równo.
-Niall jak chcesz to zjedz mój obiad nie jestem głodna.-powiedzia, a chłopak zaczął jeść. Ja podeszłam do Harrego, przytuliłam go.
-Nie płacz-powiedział Harry
-Ja nie płacze, ja się śmieje.-powidziałam wesoła.
-Czemu się śmiejesz?-zapytał rozbawiony.
-Bo cię kocham.
-Jak brata, no nie?
-Może-powiedziałam i mrugnęłam do niego. Wzięłam do ręki obcisłą i krótką czarną sukienkę. I poszłam w kierunku toalety. Ubrałam sukienkę i przeglądnęłam się w lusterku. Sukienka ma rozcięcie na plecach aż do końca mojego kręgosłupa. Dekolt jest w kształcie serka. Pomalowałam się i wyszłam z łazienki. W pokoju był tylko Zayn. Zdziwiłam się. W jego oczach wyczytałam tylko zdziwienie i złość. Jeżeli chodzi mu o to jak się ubrałam to nie dla mnie tylko dla fanów, no i może dla niego lub Harrego, lub po prostu chłopaków.
-Co?-zapytałam i zmarszczyłam brwi. Podeszłam do łóżka i ubrałam szpilki.
-Muszę z tobą porozmawiać-powiedział chłodno. Dziwnie się poczułam, jeszcze nigdy ze mną nie rozmawiał takim tonem. Miałam ochotę się rozpłakać, ale nie mogłam tego mu pokazać. Nie mogłam pokazać, że jego zmiana jakoś na mnie wpłynęła.
-Czekam-powiedziałam półgłosem. Jego oczy nie wyrażały żadnych emocji lub uczuć.
-Nie rozumiem jednego-powiedział tym samym tonem, który wywołuje we mnie strach.-Czemu powiedziałaś to mojemu przyjacielowi, a nie mi? Czy to w ogóle mi ufasz?-powiedział, a ja wstałam i przeczesałam włosy palcami. Obróciłam się twarzą do okna.
-Ufam ci-powiedziałamm cicho.-A komu miałam się zwierzyć? Co? Może Jacobowi, a poźniej się z nim przespać-powiedziałam trochę głośniej i pewniej.-Ja chciałam uniknąć tej kłotni-wyszeptałam.-Po prostu uniknąć tej cholernej kłótni, Zayn-powiedziałam głośniej niż chciałam. Zayn był zdziwiony.
-Monika...-powiedział tym mrożącym krew w żyłach głosem. Ja lekko się skrzywiłam.
-Nie, Zayn. Teraz ja mówię.-powiedziałam obojętnie. Obróciłam się gwałtownie.-Kiedy ostatni raz ze mną gdzieś wyszedłeś? Tak do klubu, ale migdaliłeś się z jakąś blondi. Mam dosyć twoich tłumaczeń Zayn. Musiałabym to usłyszeć z jej ust. Stałeś obojętny. Nic cię nie obchodzi. Co do tego wyjazdu, myślałam, że będzie lepiej jak wyjadę-powiedziałam i głos mi się załamał.-Ja czułam siė jakbym cię nie obchodziła, wręcz wadziła.-powiedziałam drżącym głosem.-Ja po prostu... myślałam, że mnie już nie kochasz. Że jesteś ze mną tylko dlatego, tyllko ze względu na ciąże i chyba miałam racje.
-Monika, po prostu nie wiem jak sobie z tym radzić.
-Ty nie wiesz? Co ja mam powiedzieć, moja własna matka mnie nienawidzi, połowa osób, które znam też. Właśnie straciłam dwójkę dzieci. Zaczynam trasę koncertową. A to wszystko przed pełnoletnością.
-Jak to przed pełnoletnością?-zapytał zdziwiony, a ja popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. No jasne nawet nie wie kiedy mam urodziny.
-Ja mam osiemnastkę dopiero za miesiąc. No ale ciebie to najwyraźniej nie obchodzi.
-Ja nie wiedziałem, znaczy zapomniałem.
-No jasne.-powiedziałam cicho- Na razie mam cię dosyć, siebie też.-dokończyłam i wyszłam z sali.

sobota, 20 lipca 2013

Rozdzial 47

-Harry?
-Tak kocie-
-Czy Zayn mnie w ogòle mnie lubi?
-Nie
-A czy jestem dla niego piękna?
-Nie
-To czemu ze mną jest?-zapytałam, a łza spłyneła mi po policzku.
-Ponieważ on cię kocha a nie lubi. Ty jesteś dla niego królową piękności. Tak jak i dla mnie.-powiedział i się uśmiechnął.
-Przytulisz mnie?-zapytałam i się uśmiechnęłam
-Po przyjacielsku?
-Po przyjacielsku.-powiedziałam a Hazza mnie przytulił. Zayn siedział na sofie. Gdy tylko usłyszał, że drzwi się zamknęły wstał i mnie przytulił.
-Myślałem że sobie coś zrobiłaś.
-Blisko było. Gdyby nie Harry to by mnie tu nie było.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Harry. Przepraszam cię.-powiedział mój chłopak.
-To moja wina. Ja ciebie też.-odpowiedział Loczek
-Dobra chłopaki gdzie idziemy?-zapytałam
-Nigdzie-powiedzieli razem
-Jak to nigdzie? -zapytałam zła. Komuś zaczął dzwonić telefon.-No odbierze ktoś kurwa ten jebany telefon.
-To twój-powiedział Niall
-Aha-powiedziałam i odebrałam. Gdy skończyłam rozmawiać usiadłam na sofie.
-Mała co ci?-zapytał Liam
-Simon dzwonił. Wiecie miałam mieć trase za dwa miesiące. Zaczynam w przyszłym tygodniu.
-Dlaczego?-zapytał Louis
-Dodali mi do trasy jeszcze jeden kraj. Polske.
-Nie cieszysz się?-zapytał Harry
-Nie. Wolałabym zostać z wami. Spędzić wokny czas z wami.
-Spotkasz swoich znajomych, rodzine...
-Tego sie obawiam.
-Chodźmy na impreze-powiedział Zayn
-Nie no. Teraz to chcecie.
-No jasne.-powiedział Niall' a Harreh zaczął nucić Live while we are young.
-Coz-powiedział Liam
-We-powiedział Niall
-Need-powiedział Louis
-To-powiedział Malik
-Live while we are young!-zaśpiewał Hazza
-No dobra-powiedziałam-ale mogę zabrać ze sobą koleżanki.
-Ile?-zapytał Liam
-5. Będą tu za godzinę.
-No to jedziemy na dwa samochody. Ja i chłopaki w jednym a wy w drugim.-powiedział Hazza
-A może ty będziesz prowadził nasz samochód.-powiedziałam do Harrego.
-Spoko.-odpowiedziałam i uśmiechnęłam, a on zrobił to samo.-Jak ja kocham te twoje dołeczeki-powiedziałam wsadzając palec w jego zagłębienie na lewym policzku-Ciebie też kocham Zayn-powiedziałam i go przytuliłam. A on się do mnie uśmiechnął. Ja wyszłam z salonu i poszłam do swojego pokoju. Założyłam krótką i obcisłą sukienkę. Była biała. Do tego założyłam 10-cio centymentrowe turkusowe szpilki i torebkę tego samego koloru. Pokręciłam moje długie blond włosy i zrobiłam mocny makijaż. Gdy się przeglądałam w lustrze do pokoju wszedł Louis.
-Hey. Twoje koleżanki już są no i jakby to powiedzieć...duszą chłopaków!-powiedział i się uśmiechnął.
-Już idę-powiedziałam i ostatni raz przeglądnęłam się w lustrze.
-Monika. Wyglądasz zabójczo. W ogóle nie widać, że jesteś w ciąży. Jesteś, znaczy twój brzuch jest płaski. Jedyną zmianą jest to, że ci piersi urosły.-powiedział i się zaśmiał. Ja lekko szturchnęłam jego ramię.
-To źle?-zapytałam
-Wręcz przeciwnie...-powiedział i otworzył mi drzwi.
•••Oczami Harrego•••
Koleżanki Moniki były bardzo ładne, ale były niczym w porównaniu do Moniki.
-Patrz idzie twoja księżniczka-powiedziała Payson
-On nie jest moja, tylko Zayna
-Ale dla ciebie jest księżniczką, tak?
-No tak.
-No to jej pomóż zejść po schodach.-odezwała się brunetka.-A tak w ogóle to jestem Kaylie.
-Miło mi cię poznać Kaylie, a co do tej pomocy to patrz Louis jej pomaga. Ale wiesz dzięki.-powiedziałem i się uśmiechnąłem.
•••Oczami Moniki•••
-Hej dziewczyny! Co tam kochane?-zapytałam szczęśliwa, że znowu je widzę.
-A spoko-powiedziały równo.
-No to tak Curly Boy nas podwiezie do klubu. A chłopaki pojadą drugim samochodem.-powiedziałam i poszłam do samochodu. Usiadłam w tyle. Gdy dziewczyny weszły musiałyśmy siedzieć sobie na kolanach. Podczas jazdy śmiałyśmy się i gadałyśmy o różnych aktorach no i oczywiście o ciuchach. W połowie drogi zatrzymała nas policja. Policjant rozmawiał z Harrym. Ja zakaszlałam a on momentalnie na mnie spojrzał.
-Dzień dobry, znaczy dobry wieczór panie władzo. Czy jest jakiś problem?-zapytałam, a dziewczyny zaczęły się śmiać.
-Taki malutki, jest was tu za dużo.-powiedział stanowczo.
-No wie pan, ja się tu z koleżankami długo nie widziałam no bo płyta, zawody i teraz jeszcze trasa. No więc jak będzie.
-No dobrze, ale to ostatni raz.
-Na pewno-powiedziałam i się uśmiechnęłam. Gdy odszedł, kazałam Harremu, żeby się pospieszył. Impreza była fajna świetnie się bawiłam.
•••Oczami Zayna•••
Gdy usłyszałem ten śmiech od razu rozpoznałem do kogo należy.
-Och Malik jak dobrze cię znów widzieć-powiedziała właścicielka tego śmiechu.
-Nie mogę powiedzieć tego samego o tobie Perrie-powiedziałem oschle.
-No to jak z naszą umową?-powiedziała całujac mnie w policzek.
•••Oczami Moniki•••
Chciałam zatańczyć z Zaynem, szłam w jego stronę patrząc na moje buty. Gdy byłam w połowie drogi spojrzałam w jego stronę i mnie zmroziło. Jakaś dziewczyna całowałł jego policzek i go przytulała. W moich oczach poczułam łzy i pierwszy raz poczułam jak robią sie ciemne.
-Nie wierzę, że mi to zrobiłeś-krzyknęłam w stronę Zayna i wybiegłam. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam silnik. Zobaczyłam tylko jak ktoś wsiada do samochodu chłopaków. Po dwudziestu minutach byłam w domu. Weszłam do niego a w środku ktoś był.
-Hej laleczko-znam ten głos. Jacob. Jacob tu jest. Jak on się tu dostał.
-Jak? Co ty?-nie mogłam się wysłowić.
-Spokojnie, nic ci nie zrobię-na te słowa się trochę uspokoiłam. Zaczął do mnie podchodzić, a ja zaczęłam się cofać. Strach obleciał mnie gdy moje plecy dotknęly zimnej ściany. Jacob był coraz bliżej.
-Ja chcę się tylko zabawić.-powiedział i przycisnął mnie do ściany.
-Nie, proszę-powiedziałam i potok łez spłynął po moich policzkach. On sobie z tego nic nie robił, zaczął mnie całować. Jedną dłoń położył na mojej talii, a drugą na udzie i zaczął nią sunąć do góry przy okazji podwijając moją sukienkę. Pocałunkami zszedł na moją szyję i zrobił mi malinkę. Wtedy poczułam jak ktoś go ode mnie odciąga. Ja nie zwarzając na nic zsunęłam się po ścianie i usiadłam na podłodze podciągając moje nogi do klatki piersiowej. Zaczęłam po prostu płakać jak małe dziecko. Po pewnym czasie poczułam jak ktoś dotyka mojego kolana, ja instyktownie się odsunęłam. To był Harry.

Coś od okropnej autorki. Xx
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale nie miałam czasu ponieważ mój wujek leży w szpitalu bo miał wypadek samochodowy. Proszę, nie ja błagam komentujcie to może być nawet kropka albo jedno słowo. Chce po prostu wiedzeć czy to w ogóle ktoś czyta, bo jeżeli nikt to zawiesze bloga na czas nie określony. I bardzo dzękuje za ponad 900 wejść. Buziaki.
Miss Malik

niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 46

Zawody wygrałam. Nic nowego. Pokłóciłam się z Zaynem. Tak poważnie.
*Chwilę po kłótni*
Ubrałam buty i już chciałam wychodzić, ale ktoś chwycił mnie za ramię.
-Harry jeżeli mnie kochasz to mnie puść.-powiedziałam przez łzy. On nic.-Jeżeli mnie teraz puścisz to wróce. Jeżeli nie to zniknę.-po tych słowach mnie puścił. A ja wyszłam trzaskając drzwiami. Było zimno, a ja byłam w krótkiej spódniczce i bluzce na ramiączkach. Było już szarzawo i pusto w parku. Szłam powoli płacząc.
-Ej lala-powiedział znany mi głos. Otarłam łzy i się odwróciłam. Słuch mnie nie mylił. The Wanted.
-Patrzcie, patrzcie kogo wiatr przywiał.-powiedział jeden z nich.
-Gdzie jest twój chłopak?-zapytał inny. Gdy mówił chłopak dreszcz po mnie przeszedł.
-W dupie-powiedziałam ostro.
- No to co masz ochotę na mały numerek?-wyszeptał jeszcze inny bawiąc się moimi włosami.
-Nie, ale w jednym masz racje byłby on malutki-powiedziałam oschle patrząc w jego oczy. W jego oczach zobaczyłam furię
Już chciał mnie uderzyć ale mu się nie udało. Harry mu przeszkodził. Ja mając chwilę nie uwagi uciekłam w stronę skały. Weszłam na czubek i odwróciłam się twarzą w stronę wody. Już chciałam skakać. Ale Harry mnie złapał za nadgarstki i przytulił.
-Zostaw. Daj mi umrzeć. Nie mam dla kogo żyć.
-Masz. Dla mnie. Dla Jade i Leah. Dla Zayna. Dla chłopaków. Dla fanów. Dla rodziny.
-Zayn mnie nie nawidzi.
-On cię kocha.
-To jest kłamstwo.
-Prawda
-Dupa a nie prawda-powiedziałam
-Twoja na pewno-powiedział a ja siè zaśmiałam gdy pokazał swoje dołeczki.

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdzial 45

*na drugi dzien*
Wstalam dpsc wczesnie. Ubralam sie i zeszlam na dol do kuchni. Na stolku siedzial Harry. Podeszlam do niego i go przytulilam.
-Czemu to zrobiles?-zapytalam
-Bo bylem zazdrosny.-powiedzial swoim chrypkowatym glosem.
-Jezu ale mi brakowalo tego glosu. Wiesz co?
-Co?
-Bedziesz wojkiem.
-Jak to?
-Zaszlam w ciaze z Malikiem
-No to gratulacje.-powiedzial i odszedl
- Ej co ci?
- Ty nadal nie rozumiesz ze cie kocham?
-Ja ciebie tez.
- Ty mnie kochasz jak brata a ja troche inaczej.
-To nie moja wina ze zakochales sie w zajetej dziewczynie
-Ale twoja wina ze mnie nie wybralas
-Ty nawet nie wiesz jak bardzo mnie ranisz
-Ty mnie tez-powiedzial i wyszedl Poszlam do lekarza i na sale gimnastyczna.
-Ok dziewczyny. Zawody sa za tydzien. Ja bede z wami tylko przez nastepne cztery miesiace i wroce po roku.
-Monika, co zie stalo?-zapytala jakas dziewczyna
-Jestem w ciazy. Tak. Tak. W ciazy.
-Kto bedzie nasza liderka?
-W czasie mojej nie obecnosci Payson bedzie wasza liderka. I mam jeszcze jedno pytanie. Sasha i Lauren czy zostaniecie rodzicami chrzestnymi Leah?
-Oczywiscie-powiedzieli rowno
-A co Zayn na to?-zapytala Payson
-On wybiera rodzicow chrzestnych dla Jade.
-Jak to?
-To beda blizniaczki.