czwartek, 30 maja 2013

środa, 29 maja 2013

!KONKURS!

Ogłaszam konkurs! Możecie wymyślić swój własny rozdział. Zwycięzca może być tylko jeden. Swój wymyślony rozdział wysyłajcie na mój adres e-mail monika.xx@op.pl
Wybiorę najlepszy rozdział, ale kto wie może wasz będzie grał rolę innego rozdziału. 
Reguły:
1. W temacie e-mailu wpiszcie Rozdział 30.
2. Musicie się podpisać!
3. Konkurs trwa do środy.

Rozdział 29 cz.2

Wróciłam do domu koło 2.00. Chłopki siedzieli w salonie. Liam do mnie podszedł.
-Mała możemy porozmawiać?
-Pewnie, chodź do mnie.-powiedziałam. Usiedliśmy na sofie.
-Co się dzieje?
-Nikt nie widzi jak bardzo się staram. Nikt. Próbuje zwrócić na siebie waszą uwagę, ale wy nic.-powiedziałam i się rozpłakałam
-Ej, mała nie płacz.
-Tylko Sasha i dziewczyny wiedzą jak bardzo się staram, jak bardzo mi zależy.-powiedziałam i otarłam łzy z policzka.-ja muszę lecieć na trening.
-O drugiej w nocy?
-Indywidualny, bez trenera, sama. Muszę poćwiczyć.
-Chłopaki na pewno też chcą cię zobaczyć jak trenujesz.
-Wątpię, na pewno nie po tym co zrobiłam.
-Ja chcę.
-Poczekaj tylko spakuję rzeczy i możemy wychodzić.-wzięłam torbę, spakowałam do niej strój klubowy na zawody, wodę strój na trening i resztę rzeczy.-możemy zejść na dół.
-Ok-powiedział i po chwili znaleźliśmy się w salonie.-chłopaki jedziemy.
-Gdzie?-zapytał Loczek
-Na trening-powiedziałam szybko. Chłopki spojrzeli na mnie-mój trening.
-Ja nie jadę-powiedział Zayn
-Wszyscy jedziemy-powiedział stanowczo Loczek.
-Ja nigdzie nie jadę-powtórzył Malik
-Kurwa chłopie wali mnie to. Jedziesz i koniec.
-Harry, jak nie chce to go tego nie zmuszaj-powiedziałam-może przynajmniej jutro przyjdzie na zawody-dodałam
-Już lecę-powiedział Zayn
-Na pewno przyjdzie, wszyscy przyjdziemy-powiedział stanowczo Louis.
-To chodźmy-powiedział Niall. Po tych słowa wszyscy oprócz Zayna wsiedliśmy do mojego samochodu. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy na salę. Chłopki usiedli na materacach. A ja zaczęłam się rozciągać. Podeszłam do kozła. Odrzuciłam odskocznie i podeszłam na koniec rozbieżni. Wykonam skok Jurczenko z trzema śrubami. Rozbieg i sukces. Podeszłam do równoważni. Triple flip-flop. Parę salt i układ Chin Chon. Sukces. Teraz mata. Kolejny sukces. Poręcze asymetryczne.
-Chłopki o to moja domena.-powiedziałam i zaczęłam wykonywać układ. Sukces.
-Monika? Co ty tu robisz?
-Trenuję. A ty? Sasha ja cię bardzo przepraszam.
-Nic się nie stało. Oni już muszą iść.
-Czemu?
-Bo zaraz tu dziewczyny przyjdą, już jest 6.30.
-Już? Chłopki sorrki musicie już spadać. Zobaczymy się na zawodach.
-Pewnie-powiedzieli chórkiem.
-Liam?
-Tak, mała?-zapytał
-Powiedz Zaynowi, że go przepraszam i bardzo mi zależy na tym aby pojawił się na zawodach. A i jeszcze jedno powiedz mu, że go kocham.
-Jasne, mała, jasne jak słońce-powiedział i się uśmiechnął. Po jakiś 15 minutach dziewczyny weszły na salę.
-Wszyscy?-zapytał Sasha
-Wszyscy!-odpowiedziałyśmy chórkiem.
-Monika siada na krześle i odpoczywa, a reszta do ćwiczeń.
-Ale jak to?-zapytałam
-A no tak to. Trenowałaś cała noc, teraz odpoczywasz.-powiedział Sasha i uśmiechnął się słodko.
-Ok-powiedziałam i opadła na materac. Po dwóch godzinach leniuchowania Sasha zwołał nas wszystkich do siebie.
-Nasz tegoroczny skład to: Monika, Payson, Kaylie, Lauren, Jordan i Emily.
-Sasha mogę cię prosić na słówko?-zapytałam zdziwiona
-Chodź do mojego biura-powiedział, a ja mrugnęłam do Payson, aby poszła i podsłuchiwała rozmowę.
-Nie tak się umawialiśmy.-powiedziałam złą-Jay Jay jest sto razy lepsza od Emily.
-Jay Jay ma jeszcze czas na bycie mistrzynią
-Emily też.
-Ona jest w tym samym wieku co ty.
-W wieku tak, ale po co marnować miejsce na skład jeżeli ona w ogóle nigdy nie wygra. Albo jedzie Jay Jay, albo ja nie jadę.
-No dobrze.
-I takie to było trudne.
-Nie, chyba nie.-powiedział i podszedł do Emily. Ta się rozpłakała i wybiegła z sali, gdy podszedł do Jay Jay ta zaczęła skakać z radości.
-To było piękne, zaryzykowałaś swoją karierę dla mojej siostry-powiedziała Payson
-Czego się nie robi dla przyjaciół.
*zawody*
Na równoważni nasze zawodniczki zajmowały czołówkę, na macie też, na koźle też. Teraz moja domena,
-O podejście do poręczy asymetrycznych prosimy Monikę Stefczyk na lewe, a Chin Chon na prawe.-powiedział głos w głośnikach. No to się zaczyna.
-Powodzenia-powiedziała Chin
-Tobie ono się bardziej przyda-powiedziałam i uśmiechnęłam zirytowana. Zaczyna się. Wszystko robi w tym samym czasie, ten sam układ, ten sam czas. Lecz Chin wylądowała za linią. Tak, wygraną mam w kieszeni.
-A teraz wyniki-powiedział głos w głośnikach. Klub, który wygrywa to The Rock! A naszą tegoroczną mistrzynią jest...-no dawaj pospiesz się! Myślałam sobie.-Monika Stefczyk!
*Wieczór*
-Halo?-odebrałam telefon od Simona
-Monika? Gratuluję!
-Ach, dziękuję.
-Możesz wpaść do studia?
-Teraz?
-Tak, chodzi o płytę.
Stylizacja dzien wolny-Za 30 minut będę.powiedziałam i się rozłączyłam. Przebrałam się i po 25 minutach byłam w studiu.
-Witaj!-powiedział Simon
-Cześć Simon. Więc o co chodzi?
-Mam 12 tekstów piosenek dla ciebie. Są one o twoim życiu. Dowiedziałem się wielu rzeczy od chłopków i twoich koleżanek.
-Ok, co ja mam robić.
-Wybrać teksty piosenek i wymyślić tytuły dla nich, a i nazwę płyty.
-Ok-powiedziałam i zaczęłam czytać piosenki. Po jakiejś godzinie zawołałam Simona.-mam!
-No to mów.
-Ok. 1. Love 2. Kiss 3. Help from a friend 4. Everything about me 5. Sadness 6. Dream 7. Fight with Devil 8. Trust me 9.Love's slave 10. Shit happens 11. Eyes 12.Kot Paczaj
-A na płytę?
-Everything about me!
-Ok.-usłyszałam jak dzwoni mi telefon
-Sorry, muszę odebrać.
-Już możesz lecieć na dzisiaj skończyliśmy.
-Dzięki-powiedziałam i wyszłam ze studia-Halo?
-To ja Sel. Idziemy na imprezę?
-Pewnie...

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 29 cz.1

Otworzyłam oczy i cholernie jasne światło mnie oślepiło!
-Kurwa, tydzień temu lodowata woda, a teraz to jebane światło. Ja pierdole!
-A jednak nadal żyjesz-powiedział Sasha.-musisz zacząć jeść.
-Nie, ile razy ci to już tłumaczyłam! Muszę utrzymać tą wagę! Muszę być lepsza od Chin Chon!-dopiero teraz zauważyłam, że nadal jestem na scenie. A cała widownia patrzy się na mnie-O ja pierdolę! Dobrze wiesz, że mam ambicje, dobrze wiesz, że bez tej wagi nie będę lepsza.
-Jeżeli nie zaczniesz jeść normalnie, to nie jedziesz na zawody.
-Jak ja nie pojadę na zawody to nie wygrasz-Sasha tylko spuścił głowę na dół-Ha! I tu cię mam!
-Kochanie on ma racje.-powiedział Zayn
-On ma, ale ty nie! Ty nic nie wiesz! Nie wiesz jak się męczę żeby być lepsza od Chin. Nie wiesz ile sił poświęcam na treningi. I nie wiesz najważniejszego i nigdy nie będziesz wiedział!
-O czym ty mówisz?-zapytał Zayn
-O czymś! I to coś wiem tylko ja i Sasha!
-O czym ona kurwa mówi?-zapytał się Niall
-Zostawcie ją!-powiedziała Kaylie i mnie przytuliła-wy o niej nic nie wiecie!
-Nic! Nie wiecie jak bardzo się stara!-powiedziała Lauren
-Nie wiecie jak bardzo chce nyć lepsza od Chin Chon-powiedziała Payson
-No właśnie wy tak naprawdę gówno wiecie-powiedział Sasha
-My? Gówno?
-Tak! Kiedy ostatni raz ze mną rozmawialiście? Już nie jesteście tacy jak kiedyś! Ja wiem dlaczego? Bo robię się sławna szybciej niż wy! Nie mówiłam wam Simon do mnie dzwonił! Powiedział, że mam świetny głos i że może pomóc mi z moją karierą i wiecie co? Zgodziłam się! Nagram płytę za miesiąc ja wydam! Simon powiedział, że jestem tak samo dobra jak wy! Jutro bardzo prawdopodobnie zostanę mistrzynią świata w gimnastyce! Ale was to gówno obchodzi!-powiedziałam i pocałowałam Sashę. Nie wiem co się ze mną dzieję.-do zobaczenia jutro na zawodach-powiedziałam i zaszłam ze sceny. Podeszłam do widowni i zaczęłam dawać im autografy, robić sobie z nimi zdjęcia. Kocham siebie i kocham ich...

Rozdział 28

Gdy się od niego oderwałam. Chwyciłam szybko torbę, zbiegłam po schodach i wybiegłam z sali. Usłyszałam tylko jak Sasha woła mnie i prosi żebym zaczekała. Jestem idiotką! Idiotką! Wsiadłam do samochodu, oparłam głowę na rękach, które były na kierownicy. Zaczęłam płakać.
-Ja to umiem wszystko spierdolić!-wykrzyczałam. Uspokoiłam się, włożyłam kluczyki do stacyjki i po 10 minutach byłam po domem. Wbiegłam po schodach na górę. Harry pobiegł za mną.
-Co jest?-zapytał się mnie
-Nic, jestem zmęczona-skłamałam
-Jeszcze nie widziałem żeby zmęczona osoba tak szybko biegała-powiedział i się uśmiechnął. Jaki on jest słodki jak się uśmiecha. Monika! Ty masz chłopaka-skarciłam się w myślach-ale tak na serio to czy chcesz występować z nami na scenie w piątek?
-Pewnie, ale muszę się zapytać Sashy.
-Po co?
-No bo tak. My nie możemy mieć pracy, a po drugie jestem najlepszą gimnastyczką. Jestem liderką The Rock. I mam zawody w sobotę i nie mogę zaniedbać żadnych treningów.
-Ok. Zatańczysz balet do Little Things i zaśpiewasz jakąś piosenkę. Ok?
-Ok-powiedziałam, a on wyszedł. Położyłam się na łóżku i usnęłam. Wstałam o 4.00. Poszłam wziąć prysznic. Spakowałam się.  Była 6.00. Wsiadłam do samochodu i po 20 minutach byłam w Rock. Sasha już tam był.
-Sasha, to co się wczoraj wydarzyło było silniejsze ode mnie. Przepraszam.
-Nic się nie stało.
-Mam pytanie. No... chłopaki zapytali czy chcę występować z nimi na scenie w piątek. Mogę?
-Tak, ale musisz trenować codziennie i nie opuszczać żadnych treningów.
-Ok. To możemy zaczynać trening?
-Tak. W tym tygodniu jestem twoim indywidualnym trenerem.
-A dziewczyny?
-Przyjeżdża nowy trener na ten tydzień.
-Ok.-powiedziałam i podeszliśmy do wagi. Stanęłam na niej. Ważę 33 kilo. Wow
-Monika musisz utrzymać tą wagę. Nie możesz już więcej schudnąć.
-Ok.
-Chodź na poręcze.-podeszliśmy do poręczy. -wykonaj układ Chin Chon.
-Dobrze
                                                                            *piątek*
Nałożyłam swoją najładniejszą tutu. Chłopaki właśnie mnie zapowiedzieli. Weszłam na scenę. Loren, Kaylie i Payson stoją pod sceną. Chłopki zaczęli śpiewać Little Things. Sasha jest na widowni. O Boże! Zaczęłam tańczyć balet. Postanowiłam pomieszać balet z gimnastyką. Chłopaki skończyli śpiewać. A ja wykonałam ruch Chin Chon na macie. No tylko, że ja na scenie. Chłopki oddali mi mikrofon.
-Chciałabym zaprosić na scenę moje przyjaciółki. Payson! Keylie! Loren! Oraz mojego trenera bez którego nie potrafiłabym wykonać ostatniego ruchu. Czyli Sashę! Kochani dedykuje wam piosenkę Aury Dione-Friends. Zaczęłam śpiewać. Gdy skończyłam przytuliliśmy się wszyscy a ja wykrzyczałam-The Rock rządzi!-o zemdlałam...

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 27

Sasha na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Ja się uśmiechnęłam i do niego podeszłam.
-Trenerze?
-Tak.
-Pozwól Payson występować w zawodach.
-Nie, nie posłuchała mnie, to i nie posłucha kolejny raz
-Ale one są dla niej bardzo ważne. Przecież możemy obydwie pojechać.
-Ale mamy już pełny skład.
-Na pewno da się coś zrobić-uśmiechnęłam się do niego-Payson jest sto razy lepsza od Emily. Zamień je.
-Nie mogę.
-Emily też nie może pracować, a pracuje. Ups!-powiedziałam i zakryłam usta ręką. Zaśmiałam się cicho.-no więc jak. On może robić, rzeczy których nie wolno,a ty nie
-Dobra.
-Super!-odeszłam od Sashy i podeszłam do Payson
-Czego chcesz?-zapytała
-Jedziesz na zawody. Obie jedziemy!
-Nie rób sobie jaj. Po za tym skład był pełny.
-Jedziesz zamiast Emily. Chyba powiedziałam coś Sashy o czym nigdy nie powinien się dowiedzieć.
-O jej pracy?
-Strzał w dziesiątkę!
-Dzięki.
-Nie ma za co.-usłyszałam jak Sasha mnie woła. Zrobiłam 5 salt na macie i byłam koło niego.
-Wchodź na równoważnie.
-Ale ja...znaczy dobrze, ale to jest działka Loren
-Wiem, po prostu chcę sprawdzić na co cię stać.
-Ok.
-Zrób dwa salta w tył.
-Wykonane.
-Stań na rękach.
-Ok, stoję co dalej.
-Trzymaj, trzymaj. Zeskocz.
-Po co to?
-Chciałem sprawdzić twoją postawę. Jesteś strasznie chuda. Powinnaś więcej jeść.
-Nie mogę, muszę utrzymać wagę Chin. Jescze mi pół kilo brakuje do 35 kilo.
-Monika. Chin jest o połowę od ciebie niższa. I jest młodsza. Musisz zacząć jeść. Ty powinnaś ważyć 60 kilo tak jak Loren lub Payson. Lub 55 kilo tak jak Keyli.
-Ale z moją wagą mogę być lepsza do Chin Chon. I już prawie jestem. Więc nie mogę stracić mojej formy.
-Ok. Zrób triple flip-flop na wejście twojego układu na równoważni.
-Gdzie jest odskocznia?
-Bez
-Ale jak to, nawet Loren tego nie umie. Jak ona to ja też.
-Zrób to.-powiedział spokojnie
-Ok-nie wyszło, spadłam z równoważni
-Powtórz-powtórzyłam porażkę-powtórz-udało się. Zrobiłam coś co umie tylko Chin Chon.-a jednak umiesz
-Co umiesz?-zapytała Loren
-Triple flip-flop-powiedział Sasha
-To świetnie. Ja umiem tylko double flip-flop.-powiedziała i mnie przytuliła.
-Chodź na kozła-powiedział Sasha.
-Co mam robić.
-Skok Jurczenko z podwójną śrubą. Bez odskoczni.
-Oszalałeś chcesz żebym się tutaj zabiła!-wykrzyczałam Cały klub się zebrał i patrzył na mnie.-zrobię to ale, żeby później nie było, że się zabiłam bo zrobiłam coś źle.-Stanęłam na końcu rozbiegu. Rozbiegłam się Odbiłam się. Podwójna śruba i wylądowałam na nogach.
-I co nie żyjesz.
-Chyba żyję!-odszczekałam
-Nie odszczekuj. Na matę.-Wszyscy za nami podążyli.-albo nie. Wróć na kozła.
-No to już nie żyję.
-Wykonaj Blanika.
-Co to do cholery jest?
- Blanik składa się z przerzutu w przód połączonego z dwoma i połową salta w pozycji łamanej po odbiciu od stołu z ramion.
-Ok.-udało się.
-Ok teraz na matę.
-Dziewczyny?! Pomóżcie mi!
-Wykonaj układ Chin Chon z Igrzysk Olimpijskich.
-Ty chyba naprawdę chcesz mnie zabić.-podeszłam na koniec maty. Zaczęła się moja udręka. Ja już nie mam siły. Ostatni ruch. Salto i finish.
-Nadal żyjesz. Ciekawe-powiedział i się uśmiechnął. Ja odpowiedziałam mu uśmiechem. Cały czas coś zapisywał w jakimś notesie.-poręcze asymetryczne. Twoja domena. Pokaż co umiesz.-spróbuję wykonać układ Chin. Nie udał się on jej. Jeżeli mi się uda, to będę najlepsza. Zaczynam przedstawienie zakończone oklaskami.
-No i co umiem?
-Jesteś liderką Rock
-Na prawdę!-wykrzyknęłam i zemdlałam. Poczułam jak ktoś oblewa mnie lodowatą wodą.-popierdoliło  was!
-A jednak nadal żyjesz!-powiedział Sasha i się uśmiechnął. A ja nie wytrzymała. Pocałowałam go...

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 26

Wstałam o 6.00. Dzisiaj mój pierwszy trening. Będzie ciężko  Sasha we mnie wierzy, ale ja nie wierzę w siebie. Od wczoraj nic nie jadłam. Nie jestem głodna, a po drugie muszę utrzymać swoja wagę. Spakowałam do torby strój i resztę potrzebnych mi rzeczy. Zayn jeszcze spał, ale upadł mi telefon i obudził on Zayna.
-Jezu, nie chciałam cie obudzić.
-To nic. Podwieźć cię?
-Nie wezmę, mój samochód, poradzę sobie, będę późno bo jadę z dziewczynami na imprezę.
-Ok.-powiedział i zasnął. Ja szybko zeszłam na dół, wzięłam kluczyki i wsiadłam za kółko. Po dziesięciu minutach byłam na miejscu.
-O cześć Keyli
-Hejka, idziemy na imprezę, po treningu?
-No jasne
-Wiesz ten ruch na poręczach asymetrycznych, który umie tylko jedna osoba na świecie?
-Tak
-Spróbuj, jesteś na tyle sprawna, że ci się uda.
-Ja?! Chin jest malutka, chudziutka i młodziutka. A ja?
-A ty chuda, sprawna i silna. Przynajmniej raz?
-Ok, ale tylko raz.
Weszłyśmy na sale. Byłyśmy pierwsze. Nawet Sashy nie było. Poszłyśmy się przebrać. Podeszłam do poręczy asymetrycznych.
-No to dawaj-ponagliła mnie Keyli
-Ok, raz kozie śmierć.-powiedziałam i skoczyłam. Zrobiłam!
-Udało ci się! Zrobiłaś to!
-Wiem-wtedy zobaczyłam Sashę wchodzącego na salę.
-Trenerze, Monika! Jej się udało zrobić to co umie tylko Chin.
-Monika, czy to prawda?
-Tak
-Co jest prawdą?-zapytała Payson i Loren.
-Same zobaczcie!-powiedziała Keyli.-No dawaj Monika!-znowu wskoczyłam na poręczę i znowu sukces.
-Wow! Tylko Chin to umie!-powiedziała Loren-no i ty!
-Ja też tak umiem!-powiedziała Payson i podeszła do poręczy
-Payson, nie rób tego. Monika jest mniejsza od ciebie-powiedział Sasha
-Zrobię to!-krzyknęła Pay. Wskoczyła zrobiła łatwiejszą połowę i spadła.
-Payson, mówiłem, że masz tego nie robić!-krzyknął Sasha-nie jedziesz na zawody.
-Ale trenerze!-krzyknęła Pay
-Nie ma żadnego, ale. Za to ty Moniko jedziesz!
-Ale Payson ona jest lepsza ode mnie.
-No chyba nie-powiedziała Keyli. Na tym treningu poczułam coś do Sashy. Jest on przystojnym 25 latkiem. Ale to mój trener. Ja nie mogę darzyć go uczuciem. Natomiast ja zadurzyłam się w nim...

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 25

Wstałam koło 10.00 z ogromnym bólem brzucha. Malik jeszcze spał. Pocałowałam go lekko w usta, a on się obudził.
-Nie chciałam cię obudzić-powiedziałam cicho, nadal pochylałam się nad nim.
-To nic-powiedział. Usiadł na łóżku i mnie lekko pocałował-idziemy gdzieś na miasto z chłopakami? Może do kina? Albo na zakupy? Ja stawiam.
-Na zakupy? Z wami?
-No tak
-Wy ze mną nie wytrzymacie, ja potrafię wybierać jedną bluzkę przez godzinę.
-To nic.-powiedział, a ja wybiegłam do łazienki, bo musiałam zwymiotować.-wszystko ok?
-Tak, tylko się źle poczułam. To idź się ubieraj.-powiedziałam, a on poszedł się ubrać. Po jakiejś godzinie byliśmy gotowi. W galerii było super. Chłopki trochę narzekali, że długo, ale co tam. Gdy wyszliśmy z galerii, szliśmy do domu. Zobaczyłam ogromny budynek.
-Chłopaki, co to za budynek?
-To? Tam jest sala gimnastyczna, dokładniej trenują tam gimnastyczki.-powiedział Niall
-Super poczekajcie tu na mnie jakieś 10 minut, zaraz wrócę.
-Ok-powiedzieli równo, a ja poszłam w stronę budynku. Na szybie było napisane, że przyjmują nowe dziewczyny w wieku do 18 lat. Super. Weszłam do środka, było tam wiele dziewczyn, nie które miały takie same stroję, na pewno już należały do klubu, a nie które w zwykłych pokazywały co potrafią. Podeszłam do jednego z trenerów.
-Przepraszam, ja w sprawie tego ogłoszenia, znaczy chciała bym spróbować dostać się do klubu-powiedziałam i się usmiechnęłam.
-Idź się przebierz i tu wróć.
-Tylko, że ja nie mam stroju
-Poczekaj.-powiedział-Loren!  Chodź tu!-krzyknął do jakiejś blondynki.
-Tak trenerze?-zapytała się blondynka
-Pożycz jej swój zapasowy strój-powiedział trener
-Tak, Sasha.-powiedziała, a trener jak mniemam Sasha odszedł.- jaki chcesz kolor? Różowy, niebieski czy żółty.
-Różowy oczywiście.
-Znam cię skądś?
-Byłam kiedyś fotomodelką, baletnicą lub po prostu z mojego występu z 1D
-No tak, to chodź-powiedziała i się uśmiechnęła-spoko, na pewno się dostaniesz.
-No nie wiem, jak byłam mała to uprawiałam gimnastykę, ale to było dawno.-przebrałam się i wyszłam z powrotem na salę. Najpierw poręcze asymetryczne. To moja ulubiona dziedzina w gimnastyce. Trener był pod wrażeniem. Równowaznia. Teraz nie zawal. Wykonałam moją starą rutynę którą jeszcze pamiętam z zawodów. Poszło świetnie. Kozioł. Też było ok. I najgorsze-mata. Ale poszło mi zajebiście.
-Witaj w drużynie-powiedział Sasha wręczając mi strój. Wytłumaczył mi, że codziennie od 7.00 rano do 7.00 wieczorem mam treningi, a nauka w sobotę lub wieczorami.
-I co?-zapytała Loren
-Dostałam się-powiedziałam i oby dwie zaczęłyśmy skakać i piszczeć.
-Co wy tak hałasujecie?-zapytała jakaś brunetka
-Bo się dostała, Monika to jest Kaylie.
-Cześć, musisz być niezła jeżeli cię przyjęli, Payson chodź tu.
-Idę!-krzyknęła blondynka
-To jest Payson, Payson to jest Monika-powiedziała Loren
-Miło cię poznać-powiedziałyśmy w tym samym czasie i się zaśmiałyśmy
-Dobra to ja już dzisiaj lecę, Loren ja ci jutro przyniosę kostium, tylko muszę go wyprać.
-Nie musisz, możesz sobie go zachować.-powiedziała Lo
-Na prawdę, dzięki. To ja już lecę. Pa-powiedziałam i wyszłam.-Chłopaki, dostałam się!
-Serio?-powiedział Zayn.
-No, a to nasze kostiumy i nasz trener.-powiedziałam i pokazałam mu fotografię.

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 24

...Liam. Stanął na środku pokoju trochę zawstydzony.
-Nie zręczna sytuacja, powinienem zapukać. To ja już pójdę.-powiedział Liam
-Nie, musimy o tym pogadać-powiedział Zayn i objął mnie ramieniem.
-Stary gratuluję ci wyboru, też bym chciał mieć taką dupę-powiedział i się uśmiechnął. Do pokoju wszedł Hazza i Niall.
-Jaką dupę?-zapytał Niall
-No właśnie jaką zabawkę sobie znalazłeś-powiedział Harry, uraziło mnie to, wybiegłam z pokoju do łazienki.
-Monikę, idioto-powiedział Liam.
-Jego wybrała-powiedzieli Hazza i Niall równo-tego idiotę-powiedzieli znowu chórkiem.
-Tylko nie idioto.-powiedział zły Zayn. Więcej już nie słyszałam, ponieważ włożyłam słuchawki do uszy i puściłam muzykę na maxa. W moich uszach słyszałam tylko Heavy Metalowe dźwięki. Nic więcej. Z szafki wyciągnęłam żyletkę u usiadłam na podłodze. To już nie pierwszy raz. Nie robię tego bardzo głęboko. Nie zostają mi nawet bardzo widoczne blizny. Zaczęłam się ciąć. Gdy się cięłam całe moje zdenerwowanie ze mnie uchodziło. Gdy skończyłam pozwoliłam krwi powoli kapać na moje ubranie, nie obchodziło mnie to. Zapaliłam papierosa i czekałam. Na co? Na chłopaków, nie zamknęłam drzwi na klucz, więc zaraz tu będą. Już słyszę ich kroki.
-Kochanie, wszystko ok?-zapytał się mnie Zayn. Ja nie zwracałam na nich uwagi, po prostu patrzyłam się przed siebie i paliłam nadal papierosa.-coś ty zrobiła?-zapytał się mnie biorąc moje nadgarstki w swoje ręce. Ja mu je wyrwałam-Monika, odezwij się!-krzyknął. Byłam jak w transie, znowu czułam się sobą, tą starą sobą. Tą emo sobą. Wyszłam z łazienki i wytarłam krew ręcznikiem. Podeszłam do szafy i zaczęłam w niej grzebać. Przebrałam się i zeszłam na dół. Wszyscy się na mnie po patrzyli.
-No i co się tak gapicie.-zapytałam nalewając sobie soku do szklanki.-Zayn chodź.-powiedziałam.
Stylizacja na luzie-Już idę.-powiedział i skierowaliśmy się w stronę mojego pokoju. Wypiłam sok. I pocałowałam Malika. Ściągnęłam mu koszule i dotknęłam jego brzuch.
-Na pewno?-zapytał. Ja nie odpowiedziałam. Kontynuowałam. Przespałam się z nim. Miałam taką ochotę i to zrobiłam, nic więcej mnie nie obchodzi.

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 23

-Ale ja...-zaczął Niall
-Ty też nie-powiedziałam i się odwróciłam.-idę do siebie, jeżeli ktoś by mnie potrzebował.-powiedziałam i wyszłam z salonu, w kierunku schodów. Szłam powoli nigdzie mi się nie spieszyło. Weszłam do pokoju i zobaczyłam, że Fifi bawi się z Roxy. Wyglądało to komicznie. Ja się przebrałam w tutu i ubrałam swoje baletki. Miałam ochotę potańczyć. Zaczęłam się rozciągać. Rozciągałam się jakieś dwie godziny, włączyłam muzykę klasyczną i zaczęłam tańczyć. Nie wiem ile tańczyłam, ale wiem, że mnie strasznie palce bolały i chyba było to za długo jak na moją kondycję. Ściągnęłam baletki i gdy ujrzałam moje stopy to się przeraziłam. Były zakrwawione i całe posiniaczone.
-No świetnie-powiedziałam sama do siebie.-Chłopaki! Przyniesiecie mi miedniczkę z lodem i zimną wodą. A i bandaże. Proszę!-krzyknęłam głośno, żeby chłopki mnie usłyszeli. Po jakiś pięciu minutach przynieśli wszystko o co ich prosiłam.
-Ładnie wyglądasz powiedział Harry
-Spadaj-rzekłam
-A co ci się tak w ogóle stało w stopy-zapytał Zayn
-Balet się stał, balet-powiedziałam po cichu.
-Znowu tańczysz-zapytał Louis i usiadł kolo mnie na łóżku, ja się instynktownie od niego odsunęłam.
-Możecie wyjść muszę pogadać z Moniką sam na sam-powiedział Malik. Chłopaki wyszli zostawiając nas samych. Dziwnie się poczułam. Nie bałam się, było romantycznie. W pół mroku Malik wyglądał bosko.
-Tak-odpowiedziałam, wiedziałam o co mu chodzi.
-Naprawdę? Nie żartujesz?-zapytał zdziwiony.
-Nie żartuję, ale tylko pod jednym warunkiem nie powiemy o tym nikomu, przynajmniej przez jakiś czas.
-Ok
-A i jeszcze jedno nadal będę mogła tańczyć.
-No ok.-powiedział-mam coś dla ciebie. Zamknij oczy.-jak powiedział tak zrobiłam poczułam jak mi coś nakłada na rękę.-możesz już je otworzyć.-powiedział, a ja otworzyłam posłusznie oczy.
-Jest piękna, nie wiem co powiedzieć...
-To nie mów-powiedział i mnie pocałował. W tym momencie to pokoju wszedł...

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 22

Jacob opierał się o barierkę i patrzył się na mnie.
-Cześć Misiu-powiedziałam i chciałam go przytulić, ale on się odsunął.-co jest?
-Kto to był?-zapytał
-Kto?
-Ten laluś na przystanku.
-Ej tylko nie laluś.-powiedziałam, lekko wstawiona.
-Odpowiedz.
-Kolega z Polski.
-Naprawdę?
-Tak.
-Bo jakoś mi się nie wydaję. Jeżeli to twój kolega to czemu podawałaś mu dzisiaj numer?
-No bo nie zdążyliśmy się wymienić numerami w Polsce.-powiedziałam płacząc.
-Myślałem, że jesteś inna.
-Co to znaczy inna?
-Nie wiem, może już nie ma tych innych-powiedział i mnie wyminął.
-No, dawaj dokończ
-Co mam dokończyć?
-Nie udawaj głupiego-powiedziałam płacząc.
-Jesteś zdzirą.-powiedział i już odchodził. Ja go wyminęłam i go popchnęłam. Biegłam tak szybko na ile pozwalały mi na to szpilki. Już dobiegałam to lasu. Było ciemno, ale mi to nie przeszkadzało, ja znałam drogę na pamięć. Wbiegłam do jaskini, i wskoczyłam do wody. Od razu się uspokoiłam.
-Dupek!-wykrzyczałam
-A ty zdzira-odpowiedział znany mi głos. Wystraszyłam się. Szybko zanurkowałam i płynęłam pod skałami. Już brakowało mi powietrza. Wypłynęłam na powierzchnie wody i zobaczyłam, że jestem w parku. Wyszłam z wody i szłam do domu. Weszłam do domu, usiadłam na środku przedpokoju i schowałam twarz w dłoniach. Rozpłakałam się. Chłopaki mnie nie słyszeli, oglądali jakiś horror. Chyba topielca. Ruszyłam w stronę salonu. Dotknęłam dłonią ramienia Zayna. Odwrócił się i krzyknął.
-O kurwa, topielica!
-Co?-zapytał Liam i odwrócił się w moją stronę.-Topielica!
-To ja!-powiedziałam
-Zjadła Monikę!-krzyknął Niall
-Idź po pistolet!-krzyknął Harry. Louis do mnie podszedł i mnie przytulił.-Przecież ona cię zabije!-krzyknął Loczek
-Idioci! To jest Monika!-krzyknął Lou.
-Ty tutaj jesteś jedynym normalnym chłopakiem.-powiedziałam i się rozpłakałam.
-mała co jest?-zapytał
-Jacob, on myśli, że ja go zdradzam.
-Nie przejmuj się, on na ciebie nie zasługuje-powiedział Harry-ale ja...
-Ty też na mnie nie zasługujesz!-wykrzyczałam.

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 21 cz2

Weszłam na zaplecze, szybko się przebrałam  i napiłam się wody. Usiadłam na fotelu i czekałam. Wiedziałam, że tu idzie.
-Czemu to zrobiłaś?-zapytał zły
-To moja praca...
-Nie to.
-To nie wiem o co ci chodzi.-powiedziałam obojętnie.
-Dobrze wiesz o co.-zbliżył się do mnie.
-O to?-zapytałam i go pocałowałam. Gdy skończyłam, wyszłam z pomieszczenia i zostawiłam go zdziwionego. Nie wytłumaczyłam nic, ani Harremu, ani Niallowi. Chciałam pograć ich uczuciami.
-Sel idziemy na miasto.-powiedziałam stanowczo.
-Ok.-powiedziała i poszłyśmy na przystanek. Na przystanku było pusto do czasu, gdy na przystanek przyszła grupka chłopaków. Jeden z nich mi kogoś przypominał. Cały czas się na mnie patrzył. Wsiadłyśmy do autobusu, a oni za nami. My poszłyśmy na górę, oni też. AKWARD!-pomyślałam sobie. Usiadłyśmy w tyle, a oni przed nami. Ten chłopak cały czas się na mnie patrzył. Na którymś przystanku podszedł do mnie i usiadł obok mnie. Nic nie mówił tylko się na mnie patrzył w końcu nie wytrzymałam.
-Jezu, czy ja coś mam na twarzy, że się tak na mnie patrzysz?-zapytałam
-Nie pamiętam, że byłaś aż tak wredna w Polsce.
-Marcin?
-Tak.
-O Jezu.-powiedziałam i go przytuliłam.-co ty tu robisz?
-Pamiętasz obiecałaś mi kino-powiedział i się uśmiechnął.
-Nie żartuj sobie.
-No , przeprowadziłem się tu
-Aha, no to miło było cię zobaczyć, ale ja już wysiadam.
-Ja też.-powiedział i wysiedliśmy z autobusu.-podasz mi swój numer?
-Jasne.-powiedziałam i pokazałam mu swój numer na wyświetlaczu. Gdy ja i Sel, zmęczyłyśmy się chodzeniem po mieście. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w swoją drogę. Pod domem czekał na mnie Jacob...

sobota, 11 maja 2013

Rozdział 21 cz.1

Usłyszałam, że ktoś wszedł na strych i usiadł na sofie.
-Monika, wiem, że to może jest głupie pytanie, ale nie poszłabyś ze mną na dzisiejszą imprezę?
-No tak pytanie trochę nie na miejscu, ale pójdę, nie myśl sobie, że robię to dla ciebie. Ja robię to wyłącznie dla siebie. Nie mam zamiaru siedzieć sama w domu.-powiedziałam oschle, nawet na niego nie spojrzałam.
-Masz jakieś dwie godziny na przygotowanie się.-powiedział i wyszedł. Może go i zraniłam, ale teraz mnie to nie obchodzi. Zeszłam schodami na pierwsze piętro i weszłam do swojego pokoju. Przebrałam się i zaczęłam się czesać. Postanowiłam rozpuścić włosy i dopiąć sztuczne włosy, tak aby moje były dłuższe i gęściejsze. Pokręciłam je i usłyszałam jak Niall mnie woła. Bez słowa zeszłam na dół.
-Pięknie wyglądasz-powiedział. I próbował chwycić mnie pod rękę. Ale ja po prostu wyszłam z domu i weszłam do samochodu. Usiadłam i przypięłam się pasami. Reszta weszła do samochodu i ruszyliśmy. Impreza była nawet spoko. Poznałam Jessie J. Miła jest. Po pewnym czasie to miejsce zaczęło przypominać mi Explosion. O mój Boże to jest Explosion. W dodatku Selena zaraz miała występować. Ja byłam sprytniejsza. Weszłam na zaplecze i powiedziałam, że ja dzisiaj zastąpię Sel. Przebrałam się i czekałam. Gdy w głośnikach zaczęła lecieć Firma-Fałszywe Dziwki ja wyszłam na scenę i zaczęłam tańczyć na rurze. Wszystkich wmurowało włącznie z Seleną i Liloo. To był pierwszy raz kiedy, aż tak dziwkarsko się zachowywałam. Gdy piosenka się skończyła ja zeskoczyłam ze sceny i podeszłam do Harrego, chwyciłam go za krawat i przyciągnęłam go do siebie. I pocałowałam. Gdy skończyłam odepchnęłam go lekko i uwodzicielskim krokiem ruszyłam w stronę zaplecza. Niall ruszył za mną...

Pliz

Komentujcie! Jest mi przykro jak nie dostaję żadnych komentarzy. Zastanawiam się czy w ogóle ktoś tego bloga czyta. Jeżeli przeczytacie rozdział to go skomentujcie, wtedy będę wiedzieć ile osób go czyta, czy rozdział się się wam podoba i takie tam.
Luv you all!

Rozdział 20

Biegnę przez las, coś mnie goni. Nie mam już sił biec, ostatkami sił wbiegam do jaskini. Już mam wskakiwać do wody ale...coś łapie mnie za nogę. Obudziłam się z krzykiem, byłam cała spocona.
-Co się stało kochanie?-zapytał mnie Jacob. On już pływał w jeziorku.
-Coś mnie goniło, ja już prawie byłam w wodzie, ale to coś chwyciło mnie za nogę i...-rozpłakałam się.
-To był tylko koszmar.-powiedział i mnie przytulił.
-Wiem, ale to było takie realistyczne.
-Chcesz wrócić do domu?
-Nie chcę, ale muszę...
-To idź się ubierz. Twoje ubranie już jest suche.
-Ok.-powiedziałam i poszłam się ubrać. Fifi cały czas za mną chodziła.
-Gotowa?-zapytał się mnie J
-Tak, chodźmy już. Fifi chodź.
-Bierzesz ją ze sobą?
-Tak, nie zostawię jej tu.
-No dobrze.-powiedział i wyszliśmy z jaskini. Już wychodziliśmy z lasu, ale ja usłyszałam jak coś za nami szeleści.
-Co to?-zapytałam przerażona.
-Pewnie jakaś sarna-wtedy za krzaka wyszedł mały króliczek.-albo królik
-Uff.
-Nie martw się, nic ci nie grozi.-powiedział i mnie pocałował.
-No ok.-powiedziałam i chwyciłam go za rękę. Byliśmy już pod domem. 
-To tu. Wejdziesz?-zapytałam go
-Nie, a zapomniałbym. Mam coś dla ciebie.-po tych słowach wyciągnął piękny łańcuszek.-żebyś nie zapomniała o tym jak bardzo cię kocham-powiedział nakładając mi go na szyję.
-Nie zapomnę.-rzekłam i pocałowałam go namiętnie.
-Jutro w jaskini?-zapytał-może o 20.00?
-Nie mogę, idę do pracy...-zapomniałam mu powiedzieć gdzie pracuję.
-Gdzie pracujesz?
-W klubie go go, tańczę na rurze.
-Tylko tyle?
-Tak.
-Jaki klub? Wpadnę cię pooglądać-powiedział i się uśmiechnął.
-Explosion, to do jutra.
-Do jutra-powiedział i pocałował mnie w policzek. Postanowiłam, że przez jakiś czas nie będę się odzywać do chłopaków. Weszłam do domu.
-Monika, boże, gdzie ty byłaś?-zapytał Liam.-Monika odezwij się.
-Co to za kochaś?-zapytał Harry-i to jego wybrałaś zamiast mnie?-zapytał się i oparł się o framugę drzwi.-Monika?
-Gdzieś ty była?-zapytał Niall, ja nadal się nie odzywałam.-Monika! Odezwij się.-krzyknął I potrząsnął mną. Ja ich kompletnie zignorowałam.
-Fifi chodź!-zawołałam wilczyce.
-Kto to Fifi?-zapytał Louis. Ja nic nie odpowiedziałam. 
-W końcu będziesz musiała się odezwać-powiedział Zayn. Ja mu tylko pokazałam środkowy palec i weszłam do swojego pokoju. Wzięłam Roxi na ręce. Fifi cały czas za mną chodziła. Ja, Roxi i Fifi poszłyśmy na strych. Usiadłyśmy razem na parapecie i patrzyłyśmy się na siebie.

Rozdział 19



Nie wiem jak długo pływałam, ale ulewa już się skończyła. Ściągnęłam bluzkę i spodnie, pozostałam w samej bieliźnie. Położyłam ubranie na kamieniu, żeby wyschły. Siedziałam tak i patrzyłam na wodę. Usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Nikt nie wiedział gdzie mogę być, oprócz mojego pamiętnika. Louis! On przeczytał mój pamiętnik, a to świnia! Słyszałam jak rozmawia z chłopakami. Szybko schowałam swoje ubranie za jakimś kamieniem i sama weszłam do wody. Popłynęłam na dno. Schowałam się za jakąś skałą. Słyszałam jak mnie wołają, ale ja nie reagowałam. Gdy usłyszałam, jak Liam mówi, że mnie tu na pewno nie ma, i żeby poszli szukać gdzieś indziej uspokoiłam się. Wypłynęłam powoli na powierzchnie. Ale nie wyszłam z wody, znów zaczęłam pływać. Robiło się już ciemno, więc zaczęłam szukać mojego pudełka, które tu kiedyś schowałam. Znalazłam je pod kamieniem. W pudełku było chyba ze 100 świeczek, 10 pudełek zapałek, zapalniczka, koc i chipsy. Zapaliłam świeczki, usiadłam na kocu i jadłam chipsy patrząc na gwiazdy przez dziurę w "suficie". Usłyszałam wycie wilka. Wystraszyłam się, ale wilki rzadko tu przychodzą więc nie miałam się czego bać. Po krótkiej chwili usłyszałam jak coś wbiega do jaskini. Była to młoda wilczyca. Była niesamowita. Jedno oko miała fioletowe, a drugie niebieskie. Podbiegła do mnie i położyła się na kocu.

-Głodna jesteś?-zapytałam dając jej chipsa. Ona go tylko go powąchała i zjadła. Z pudełka wyciągnęłam drugą paczkę i chipsów i wysypałam je na kocu dla wilczycy.-Fajny z ciebie stwór.-ona tylko się na mnie popatrzyła i ułożyła się w kłębek koło moich nóg. Nie miałam ze sobą telefonu, żeby zobaczyć która godzina. Nie miałam zamiaru wracać do domu, przynajmniej dzisiaj. Nie miałam zamiaru zostawić Fifi tu samej. Fifi?! Tak nazwałam wilczyce. Ja nadal patrzyłam na niebo. Zaczęłam śpiewać cicho Ewy Farnej. Gdy skończyłam usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.
-Ładnie śpiewasz...
-Kim jesteś?-szybko wstałam, a Fifi stanęła przede mną.
-O to samo mógłbym zapytać się ciebie. Nie wiedziałem, że kto ktokolwiek oprócz mnie zna to miejsce.
-Odpowiedz na moje pytanie.-powiedziałam. Nie widziałam jego twarzy ponieważ stał w mroku. Ale widziałam po konturach, że nie ma koszulki i ma muskularne ciało.
-Jestem Jacob, a ty to...
-Monika. Miło mi cię poznać Jacobie.-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Mi ciebie też.-powiedział i wyszedł z mroku. Był przystojny. I totalnie w moim stylu.-co tutaj robisz?
-Uciekłam z domu. Musiałam pobyć sama, z dala od znajomych, rodziny i problemów.
-To może ja już pójdę, jeżeli chcesz pobyć sama.-powiedział. O nie ty jesteś mój masz tu zostać, pomyślałam sobie.
-Zostań, proszę cię.
-Ok.-powiedział i przysiadł się na kocu. Fifi go obwąchała, popatrzyła na mnie, kiwnęła głową i wybiegła. Czekaj?! Kiwnęła głową? Musiało mi się przywidzieć. Gadałam z Jacobem o wszystkim i o niczym. W końcu między nami zapadła nie zręczną cisza. Patrzyliśmy sobie w oczy. Teraz mi nie uciekniesz, pomyślałam sobie i go pocałowałam, a on odwzajemnił pieszczotę. Zaczęliśmy się całować coraz zachłanniej. Ale wtedy on się odsunął.
-Co jest?-zapytałam zdyszana.
-Jesteś tego pewna, znaczy...no wiesz znamy się jakieś dwie godziny.
-Ok, jak nie chcesz to ok.-powiedziałam zła i odsunęłam się od niego.
-Źle mnie zrozumiałaś, ja chcę, ale nie wiem czy ty chcesz.-powiedział przysuwając się do mnie. Ja go tylko namiętnie pocałowałam w usta.
-A teraz wiesz?-zapytałam przygryzając dolną wargę zębami. On tylko kiwnął głową. Czy się z nim przespałam? Tak.
-Było bosko.-powiedziałam zdyszana.
-A tak w ogóle, chcesz ze mną chodzić?
-No nie wiem, nie wiem...-powiedziałam i się uśmiechnęłam.-Jasne, że tak.-i wtedy wilczyca przybiegła z powrotem...
_______________________________
Zerknijcie w zakładkę bohaterowie, dodałam tam nowego bohatera.

piątek, 10 maja 2013

Wow

Już 300 wejść! Bardzo się ciesze, że już tyle osób odwiedziło mój blog.
Luv you all!

Rozdział 18

Wybieram...
-Monika! Chłopaki są już głodni. Jedźmy już!-powiedział Louis
-Ok.
-Ty gotujesz!-powiedział i połaskotał mnie po brzuchu.
-Lou, przestań, nie mogę oddychać-wydukałam
-Ok, chodźmy już-powiedział i chwycił mnie za rękę. Czy jesteśmy parą? Nie, my jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi.
-Zrobimy tak, że wy pojedziecie do domu, a ja do supermarketu. Hmm?
-Ok, ale...
-Żadnego ale!
-Ok.-powiedział i poszliśmy się przebrać. Oni pojechali do domu się przygotować, a ja do supermarketu. Gdy patrzyłam na półki po potrzebne mi składniki wpadłam na kogoś.
-Kurczę, muszę zacząć uważać jak chodzę. Przepraszam.
-To nasza wina-powiedziały równo dwie dziewczyny. Ich głosy były podobne do głosów Olki i Sonii.
-Sonia? Ola?
-Monika?! Ale się zmieniłaś!-powiedziały równo.
-W Krakowie huczy o twoim romansie z Harrym-powiedziała Ola.
-I o występie-dodała Sonia.
-Szczerze?-kiwnęły głowami na tak.-Wali mnie to. Wpadniecie do nas na obiad. Ja gotuję...
-Spoko, jeżeli ty gotujesz to tak. Jesteś najlepszą kucharką jaką znam-powiedziała Olka. Sonia mi się tylko, przyglądała.
-Schudłaś i to bardzo.-odezwała się w końcu Sonia.
-To przez pracę...
-Ty pracujesz?!-zapytały równo
-Tak, jestem tancerką go go w klubie nocnym.
-Ty tancerką w klubie nocnym. Niezły żart-powiedziała Ola
Stylizacja na słoneczny dzień-Nie żartuję. Ok chodźmy do domu muszę przygotować obiad.-rzekłam i poszłam do kasy. Zapłaciłam i pojechałyśmy do domu. Przebrałam się i zaczęłam gotować. Robiłam hinduskie carry. Po jakiejś godzinie, wszystko było gotowe.
-Chłopaki mamy gości. Spróbujcie zachowywać się jak ludzie.-zero reakcji ze strony chłopaków-A zapomniałabym obiad jest gotowy!-wtedy usłyszałam jak ktoś biegnie po schodach.-Dobra, to jest Sonia, a to Olka.
-Przecież one są takie same!-powiedział Harry.
-Idioto bo są bliźniaczkami, które są ładniejsze niż ty-powiedziałam
-Uuu cass-powiedział Louis i przybił mi piątkę.
-Dobra chodźcie jeść.-powiedziałam i podeszłam do stołu. Gdy skończyłam jeść, zobaczyłam, że Harry i Niall już też skończyli.
-Harry, Niall muszę z wami pogadać-powiedziałam wstając od stołu.-dziewczyny za 10 minut wracam.
-Ok-powiedziały równo. Po usłyszeniu odpowiedzi poszłam z chłopakami do salonu.
-Więc, jest taka sprawa, że obydwoje zapytaliście się mnie o to samo...-Niall mi przerwał
-Ja zapytałem ją pierwszy więc jest moja...
-Wcale nie-powiedział Harry. Zaczęli się kłócić.
-Wybieram...-przerwałam. -Na pewno nie Nialla, i na pewno nie Harrego.
-Ale jak to?-zapytał Harry.
-Tak to, jeżeli wybiorę jednego z was to stracę drugiego, a ja tak nie chcę. Nie chcę żebyście sobie skakali do gardeł. A najważniejsze nie chcę was stracić.-powiedziałam i się rozpłakałam. Niall chciał mnie przytulić.-Zostaw mnie!-wybiegłam z pokoju i pobiegłam na strych. Usiadłam na parapecie i patrzyłam jak z chmur spada deszcz. Wtedy ktoś wszedł na strych. Tylko jedna osoba wiedziała gdzie mogę być To był Lou.
-Dziewczyny już poszły.-powiedział spokojnie

-Wyjdź-powiedziałam chłodno. Nawet na niego nie spojrzałam.
-Ale...
-Jak ty nie wyjdziesz to ja wyjdę i już możliwe, że nie wrócę. On się nawet nie ruszył.-Ok to ja idę.-już dochodziłam do drzwi, ale on chwycił mnie za rękę i mnie pocałował. Boże, czemu akurat dzisiaj. Odepchnęłam go od niego i wybiegłam ze strychu. Zbiegłam po schodach i wyszłam na dwór nie zamykając nawet drzwi za sobą. Biegłam w stronę mojego tajemnego miejsca. Było ono ulokowane w lesie. Ulewa się wzmacniała. Weszłam do mojej jaskini, która prowadziła do mojej tajemnej skrytki. Było to jeziorko w jaskini. Weszłam do wody i zaczęłam pływać...

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 17

Zeszłam na dół i usiadłam na sofie. Chłopaki oglądali jakiś głupi horror. A ja bezceremonialnie stanęłam, przed telewizorem i przekręciłam program.
-Ooo mecz!-wykrzyknęłam wesoła.-jak ja dawno meczu nie oglądałam. Nialler przynieś popcorn, tak pięknie proszę.-powiedziałam, a on pokazał palcem na swój policzek. Ja automatycznie pocałowałam go w miejsce, które pokazywał palcem
-Nooo, dobra!
-Dziękuję.-powiedziałam i popatrzyłam na złych chłopaków.-co?
-My oglądaliśmy coś w telewizorze, a ty przekręciłaś program.-powiedział Louis
-No i...-powiedziałam chłodno oglądając akcję.
-Trzeba ją jakoś ukarać-powiedział Liam
-Bitwa na poduszki-krzyknął Harry. Rzucili się na mnie.
-Chłopaki!-powiedziałam próbując oglądać telewizor.-Chłopaki!-krzyknęłam zła.-próbuje oglądać mecz. O ja pierdolę jacy oni są powolni.
-Proszę-powiedział Niall podając mi popcorn.
-Dzięki.-powiedziałam i poklepałam miejsce obok mnie. Podszedł i usiadł koło mnie.
-Ruszcie dupy!-krzyczałam na piłkarzy i rzucałam w nich popcornem.-no dawaj Szczęsny możesz to obronić.-chłopaki patrzyli się na mnie jakbym była kosmitką i chichotali.-cicho! Dawaj uda ci się! Taaaak! Obronił!-pod koniec meczu Arsenal był bliski gola.-no dawaj. Proszę! Goooooooooool!-wykrzyczałam i wtedy zabrzmiał gwizdek.-wygraliśmy! Tak! Who-aaa!-wtedy usłyszałam mój telefon. Dzwonek mnie rozpierdolił. Brzmiał on mniej więcej tak: Move your fucking ass from the armchair and say Hello!
-Halo?
-Monika, to ja Sel.
-Siemka!
-Idziemy na basen?
-Ok, a chłopaki też mogą?
-Pewnie! To za godzinę pod aqua parkiem?
-Ok. Pa
-Cześć-powiedziała Sel i sie rozłączyła.
-Gdzie idziemy?-zapytał Zayn
-Na basen, mamy godzinę, szybko.
-A kto ugotuje obiad?-zapytał Niall
-Ja ugotuję, ale po basenie.-odpowiedziałam
-Ok-powiedzieli wspólnie i poszli się przygotowywać. Gdy dojechaliśmy na basen zobaczyłam Selene.
-Cześć laska, chodź daj hug!-powiedziałam
-Siemka.
-To chodźmy.-powiedziałam i ruszyłam w stronę wejścia. Mój kostium był zajebisty. Sel się dziwnie zachowywała, w sumie Liam także.
-Selena?
-Hmmm?-zapytała sącząc drinka.
-Czy ty znałaś Liama wcześniej?
-Tak, to mój były.
-Co?-powiedziałam i jeszcze długo gadałyśmy. Powiedziała mi, że go zdradziła. W połowie historii, Niall nam przerwał.
-Monika, możemy porozmawiać?
-Jasne...
-W cztery oczy.
-Ok to chodź na leżaki.
-Ok.-rzekł i poszliśmy i usiedliśmy na leżakach.
-Chciałabyś zostać moją dziewczyną?-zapytał Niall, patrząc mi prosto w oczy.
-Nie wiem, no bo jak nam nie wyjdzie to stracę i chłopaka i przyjaciela, a tego nie chcę.
-Nie będzie tak.
-Daj mi czas do obiadu, obiecuję, że ci odpowiem po obiedzie.
-Spoko.-powiedział i odszedł. I wtedy zobaczyłam, że Loczek idzie w moją stronę.
-Monika?
-Tak...
-Chciałabyś zostać moją dziewczyną?
-No nie wiem. nie chce później stracić przyjaciela...
-Nie stracisz.
-Ok, daj mi czas do obiadu, muszę się zastanowić.
-Ok.-odszedł do chłopaków. Nie wiem co zrobić. Harry, po tym jak mnie nazwał niepotrzebną sensacją, lub coś w tym stylu zranił mnie. A Niall jest słodki, kochany, ale też nie dojrzały. Harry jest nie bezpieczny jak się opije. Kocham ich obu, ale jednego jak brata, a drugiego trochę inaczej. Wybieram...  

wtorek, 7 maja 2013

Pilne!!!

Pilne!
Wejdźcie w zakładkę "ważne informację" jest tam pilna notka dla was. Dziękuje!
Luv you all!

Rozdział 16

Przeczytaj notkę pod rozdziałem.

-Ooo, Jaruś się zakochał-powiedział inny.
-Wcale nie!-krzyknął Jarek-I zamknijcie mordy.
-Ty masz mordę, a oni gęby-powiedziałam
-Co proszę?-zapytał zły Jarek
-To co słyszałeś.
-Ooo będzie beef-powiedział Maciek-U ładna laska!
-To ja idioto!
-Monika? To ja spadam-powiedział odchodząc od stolika
-Zostań muszę z tobą pogadać-powiedziałam słodkim głosem-A jego zabić!-pokazałam na Jarka
-Mnie, to nie ja cię zdradziłem-powiedział broniąc się nie udolnie.
-Ale byś to zrobił.-powiedziałam i prychnęłam
-A ty skąd to wiesz?-powiedział i stał niebezpiecznie blisko.
-Bo jesteś dupkiem-wycedziłam przez zęby.
-Uważaj na język.
-Ok, jesteś skurwysynem lub sukinsynem lub po prostu...
-Kim?
-Popierdolonym facetem-wtedy Jarek uderzył mnie w twarz, tak mocno, że aż upadłam na podłogę. Ale ktoś mnie szybko podniósł. To był Liam. Wtuliłam się w niego płacząc. Oni siedzieli przy stoliku i gadali.
-Monika? Co ci?-zapytała Sel.-co ci się stało w twarz? Kto to zrobił?

-Oni.-powiedziałam wskazując na chłopaków
-Liloo! Chodź tu!-zawołała Lily, która stała koło Seleny.
-Monika? Kto ci to zrobił?-zapytała Liloo
-Oni-powiedziała za mnie Lily.
-Ochrona! Proszę ich stąd wyprowadzić.-powiedziała Liloo. Jeszcze długo płakałam na ramieniu Liama. Zapomniałam, że to on. Gdy się opamiętałam od razu wybiegłam z kluby i pobiegłam do domu. Weszłam drabinką do swojego pokoju i położyłam się na łóżku i zasnęłam. Wstałam późno, bo o 11.00, a dzisiaj miałam iść do szkoły.
-A walić to.-powiedziałam i poszłam się umyć. Wykonałam makijaż, poprawiłam włosy i się przebrałam.
Na niebiesko!











_____________________________________________

Sorrki, że taka krótka, ale dzisiaj miałam dużo zadania domowego. Jutro dodam dwa rozdziały. Rozdział dedykuje Marysi.

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 15

-Nigdzie nie idę!
-Idziesz-powiedział szarpiąc mnie za ramię
-Nie szarp mnie! Ał to boli. Zostaw mnie!-gdy to powiedziałam przestał mnie szarpać ale nadal trzymał rękę na moim ramieniu.-Zostaw mnie!
-Jakiś problem?-podeszła do nas Liloo. Liloo to moja najstarsza koleżanka. Poznałam ja w klubie. Jest pomocna i miła.
-Nie. Nie ma.-powiedział Harry
-Ja widzę, że jest. Puść ją, bo zawołam ochronę.-powiedziała piłując sobie paznokcie.
-Pogadamy w domu.-powiedział Harry wychodząc z klubu.
-O ile wrócę!-wykrzyczałam
-No już uspokój się. Chodź na zaplecze, zapalimy sobie.
-Dobra.-powiedziałam. Weszłyśmy na zaplecze i zapaliłyśmy. Plotkowałyśmy na temat ciuchów, makijażu i innych babskich sprawach.
-Dobra Liloo ja muszę już zmykać bo jutro mam szkołę. Przekaż to Sel. Postaraj się jeszcze dzisiaj.-powiedziałąm podając jej pakunek
-Spoko. Leć już.-rzekła Liloo. Po tych słowach wyszłam tylnym wyjściem. Do pokoju weszłam przez okno. Jak? Zamontowałam sobie drabinę. Dziwne, wiem.
-No proszę, a jednak wróciłaś.-powiedział Harry
-Harry, nie podchodź do mnie.
-Boisz się mnie?
-Tak. Nie. Nie wiem.-zaczął do mnie podchodzić.
-Harry! Nie podchodź do mnie. Nie zbliżaj się!-wtedy do pokoju wpadł Lou i Zayn.
-Co tu się kurwa dzieję?!-zapytał Louis
-Jest 3.30 a wy się tu kurwa tak wydzieracie.-rzekł Zayn
-Powiedzcie mu, żeby się do mnie nie zbliżał.-powiedziałam wskazując na Loczka.
-Czemu?-zapytał się mnie Zayn
-Temu.-powiedziałam pokazując im mojego siniaka.
-Harry co ci odpierdoliło! Wyjdź z jej pokoju.-powiedział Lou. Gdy wyszli położyłam się na łóżku i usnęłam. Obudziłam się na dźwięk budzika.
Stylizacja zbuntowana...-Aww.-powiedziałam zła. Szybko się ubrałam i poszłam do kuchni coś zjeść. Wzięłam paczkę czipsów i poszłam do salonu.
-O cześć!-powiedział Niall, w ogóle na mnie nie patrząc.
-Cześć. Ładnie wyglądam?-zapytałam i przygryzłam dolną wargę.
-Jak rasowa dziwka-usłyszałam głos Liama, za moimi plecami.
-Dzięki, tak miał być efekt. Ja już idę do szkoły.
-W takim stroju?
-Tak. Pa-powiedziałam i wyszłam. W szkole wylądowałam u dyrektora. Dostałam jedynkę z Biologii. I pod koniec lekcji znowu wylądowałam u dyrektora za moje zachowanie. Pff! Po szkle nie wróciłam  do domu. Poszłam do klubu z Sel i Lily.
-Cześć Monia.
-Cześć Liloo!
-No więc dzisiaj będziesz jeszcze kelnerką.
-Ok. To ja idę się przebrać.
-Nie musisz. Wyglądasz jak rasowa dziwka.
-Dzięki. Taki miał być efekt.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. Wszystko było ok. Radziłam sobie.
-Ej laska!-gdy usłyszałam ten głos to zastygłam. Jarek! Jak Jarek to i jego koledzy z mojej starej klasy. Czyli moja klasa jest w Londynie! Odwróciłam się i przygryzłam dolną wargę.-Monika!
-Ładną masz dupę!-powiedział jeden z chłopaków z mojej byłej klasy.
-Zamknij się idioto.-powiedział  Jarek...

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 14

Wróciliśmy z balu około godziny 4.00 nad ranem. Mam trzy godziny i muszę zacząć ubierać się do szkoły. Nie mogę opuścić dzisiaj szkoły bo mam test z biologii i muszę go zdać.
-Monika, ty nie idziesz spać?-zapytał Loczek
-Nie, muszę pouczyć się do testu z biologii i dzisiaj muszę wymyślić jakiś temat na lekcje z fotografii.
Stylizacja na wycieczke
-To ja posiedzę z tobą.
-Nie musisz, poradzę sobie sama.
-No to ok, ale jakby co wiesz gdzie mnie szukać.-Wiem.-powiedziałam i weszłam do mojego pokoju, w celu przebrania się. Wybrałam ten zestaw, aby pochwalić się moim nowym tatuażem. Usiadłam na łóżku i zaczęłam wkuwać. Szło mi to opornie, ale w końcu się nauczyłam. Dzisiaj lekcje zaczynały mi się o 7.30. Mam jeszcze pół godziny-pomyślałam. Spakowałam wszystkie niezbędne mi rzeczy do szkoły i wyszłam na przystanek. Moja torba była ciężka przez to, że musiałam wziąć swoją lustrzankę ze sobą. Zobaczyłam Lily z jakąś dziewczyną na przystanku.
-Cześć Lily!
-Cześć Monia, fajna dziara.
-Dzięki.
-Poznaj Selene. Chciała cię desperacko poznać.
-Cześć Sel!-powiedziałam do blondynki.
-Siemka. Dałaś czadu na koncercie. A co tam u Liama?
-Nadal mam do niego urazę za to, że nazwał mnie dziwką.
-Dla mnie to komplement-powiedziała i się uśmiechnęła
-To ty jesteś prostytutką?
-Nie, galerianką i tancerką go go.
-Fajnie.
-Może też byś chciała być?
-Galerianką nie, ale tancerką czemu nie.
-Ok. To bądź u dzisiaj wieczorem koło klubu Explosion.
-Ok.-powiedziałam i wsiadłyśmy do autobusu. Długo gadałyśmy i plotkowałyśmy. Po szkole się pożegnałyśmy i poszłyśmy w swoje kierunki. Sel do galerii, Lily do dilerów, a ja do domu się przygotować. Koło godziny 20.00 powiedziałam chłopakom, że wychodzę, i że wrócę nad ranem. W klubie było super. W końcu nadeszła moja kolej. W połowie układu zobaczyłam Harrego na widowni. Byłam zdziwiona i on chyba też. Gdy skończyłam tańczyć podeszłam do niego.
-Co ty tu robisz?-zapytałam
-O to samo mógłbym zapytać się ciebie.
-Ja jestem dziwką.
-Czemu?
-Przez Liama.
-Nie no ja tego gnojka zabije-powiedział Loczek
-Mi się tu podoba.
-Wcale ci się nie podoba.
-Skąd to możesz wiedzieć?!-powiedziałam i zaczęliśmy się kłócić...

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 13

Po jakiś dwóch godzinach bawienia się z Roxy usiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać Skinny Love. Grałam różne piosenki. Roxy przyglądała mi się uważnie. Próbowałam wymyślić jakąś nową piosenkę, ale nie miałam głowy.
-Pięknie grasz-powiedział Harry
-Dziękuję.
-Chodź na chwilkę na dół.
-Ok. Roxy chodź.-zawołałam psa i poszliśmy na dół. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na sofie.-Gdzie są chłopaki?
-W sklepie-powiedział i wtedy ktoś wszedł do domu.
-Harry!-zawołał Liam. Harry wyszedł z salonu i wszedł do kuchni, po chwili usłyszałam jak wszyscy śpiewają "Sto lat!". Weszli do salonu z ogromnym tortem.
-Nie musieliście...
-Musieliśmy-powiedzieli chórkiem. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść tort.
-Moniko?-zapytał Harry
-Co?
-Dzisiaj wieczorem jest bal. No i...może byś ze mną poszła?
-Ja z tobą na czerwonym dywanie?-zapytałam zdziwiona
-No tak-powiedział i uśmiechnął się nie śmiało.
-Nawet gdyby to nie mam sukienki...
-Masz. Różowa może być?-zapytał Hazza
-Tak, ale...
-Chyba, że wolisz fioletową?
-Wolę fioletową, ale...
-Może być?-zapytał pokazując mi suknię.
-Jest piękna!-powiedziałam i mu się rzuciłam na szyję.
-Tak jak ty-powiedział i się uśmiechnął
-To o której jest ten bal?
-O 20.00.
-Jest 15.00, muszę iść do kosmetyczki. Harry?
-Tak
-Zajmij się Roxy
-Ok
Wyszłam szybko z domu w kierunku kosmetyczki. Ustaliłam z nią, że wrócę do mojego naturalnego koloru włosów. Zrobiła mi bardzo piękną fryzurę. Zajęło jej to dwie godziny. W tym samym salonie robiłam sobie tipsy. Nie wiedziałam jakie wybrać, Samo wybieranie zajęło mi godzinę, dobrze, że aplikacja nie zajęła długo.
Teraz został tylko makijaż. Rozmawiałam z kosmetyczką na różne tematy.
-Ładnie śpiewasz-powiedziała Destiny (moja kosmetyczka)
-Skąd wiesz?
-Byłam na koncercie.
-Aha
-Na prawdę spałaś z Zaynem Malikiem?
-Tak, byłam pijana nie panowałam nad sobą...
-Tak bywa...
-No
-Zazdroszczę ci
-Czego?
-Mieszkasz z 1D
-Och, nie ma czego.
-Jak to?!
-Oni to też są zwyczajni ludzie.-rzekłam i później zmieniłyśmy temat. Wyglądałam zabójczo.
-No to teraz jesteś jeszcze piękniejsza-powiedziała i się uśmiechnęła
-Dzięki, ja już lecę, boś się spóźnię.
-Pa
-Cześć-rzuciłam wychodząc.

Rozdział 12

Wróciłam do domu około 6.00 nad ranem. Balowałam całą noc, a dzisiaj są moje urodziny. Gdy weszłam do salonu zobaczyłam, że chłopaki nie śpią.
-Nie śpicie?
-Nie, martwiliśmy się o ciebie.-powiedział Liam. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Syknęłam z bólu.-boli cię coś?
-Nie, nic.-powiedziałam odsuwając się od niego.
Stylizacja I love pink!-Na pewno?-zapytał.
-Tak. Zaraz, wracam muszę się przebrać.-szybko wyszłam na górę, przebrałam się  i zeszłam na dół. W salonie była sterta prezentów.
-Co to? Nie było tego tu wcześniej.-zapytałam
-To od twoich fanów.-powiedział Harry
-Fanów?-zapytałam zdziwiona
-Tak, po twoim występie wiele osób cię pokochało-powiedział Zayn przytulając mnie od tyłu. Ja tylko syknęłam. Wtedy Lou podszedł i podniósł mi koszulkę do góry.
-Co to?-zapytał wskazując na nowy tatuaż i kolczyk w pępku.
-Nic, nie mów Liamowi
-O czym ma mi nie mówić?-zapytał Liam, który stał za mną.
-O tym-powiedział Louis
-Co to do jasnej cholery jest?-zapytał Liam
-Przepraszam ja nie chciałam. Zrozum byłam zła.-powiedziałam płacząc
-To nic-powiedział Liam.
-Tylko tyle. Nie wydrzesz się na mnie, nie wyzwiesz?-zapytałam zdziwiona
-Nie, ja cię kocham-powiedział Liam
-COO?-zapytałam jeszcze bardziej zdziwiona i zemdlałam. Poczułam jak coś liże mnie po twarzy. Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam małego szczeniaka.
-Monika?! Nareszcie się obudziłaś-powiedział Zayn
-Kiedy ty ostatni raz jadłaś?-zapytał się mnie Niall.
-Chyba przed wczoraj.-powiedziałam-co ten słodziak tu robi?
-Siedzę-powiedział Harry
-Idioto! Chodziło mi o psa-powiedziałam z wyrzutem.
-Ooo, to twój prezent urodzinowy od nas-powiedział Hazza
-Dziękuję. Ja muszę się zbierać do szkoły...
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Liam-jesteś za słaba.
-Ok, jestem głodna!
-Mogą być naleśniki?
-Tak.-powiedziałam i zaczęłam wcinać naleśniki.-Dzięki. Idę do siebie. Roxy chodź!
-Kto to Roxy?-zapytał Harold
-Czy ty się z księżyca urwałeś? Pies to Roxy. Roxy to pies. Rozumiesz?-powiedziałam tłumacząc mu wszystko powoli.
-Tak
-To dobrze.


Rozdział 11


Liam do mnie podszedł i zaczął się na mnie patrzyć. Na widowni zapadła cisza. Po krótkiej chwili w końcu zapadło pytanie, którego oczekiwałam.
-Wiesz co?
-Co?
-Jesteś...
-Kim?-zapytałam
-Jesteś parszywą dziwką!-wykrzyczał Liam
-Ja?
-Tak, dziwię się, że jeszcze się  nie przespałaś z Harrym...
-A skąd wiesz?
-Bo...
-No właśnie-powiedziałam i się uśmiechnęłam-Z nim nie!-powiedziałam zapominając o tym, że jestem na scenie i wszyscy nas słyszą.
-To z kim?-zapytał zdziwiony
-Z Zaynem! Tak! Szczerze? Może i jestem dziwką! Może nawet prostytutką! Ale...-nie dokończyłam bo dostałam w policzek od Liama.
-Myślałem, że jesteś inna-powiedział a ja zbiegłam ze sceny.
-Monika! Poczekaj!-usłyszałam jak Lou mnie woła. Wybiegłam z budynku i szłam w stronę domu Lily. Tylko ona mnie zrozumie. Pewnie pójdziemy na imprezę.  Szłam powoli, przecież się nigdzie nie spieszyłam. Ludzie patrzyli się na mnie z pogardą, inni z pożądaniem. Nie dziwię się przecież wyglądam jak dziwka. Podeszła do mnie jakaś grupka dziewczyn.
-Monika Stefczyk?-zapytała jedna z nich, Ja tylko kiwnęłam głową.
-To ty dzisiaj występowałaś na koncercie One Direction?-zapytała inna. Ja ponownie kiwnęłam głową.
-Dałaś czadu-powiedziała kolejna
-Dzięki-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Możemy sobie zrobić z tobą zdjęcie?-zapytała kolejna
-Jasne-odpowiedziałam i zapytałam się jakiegoś przechodnia, czy nie mógłby zrobić nam zdjęcia.
-Dzięki-powiedziały chórkiem
-Powiedz Liamowi, że jest dupkiem i, że stracił kilka swoich fanek-powiedziała jeszcze inna
-Ale za to ty zyskałaś-odezwała się ponownie dziewczyna, która jako pierwsza do mnie zagadała
-Dzięki-powiedziałam i poszłam dalej. Szłam jeszcze jakieś 20 minut, ale mój spacer przerwał mi jakiś chłopak, który siedział w samochodzie.
-Ej laska!-krzyknął
-Wal się-powiedziałam i szłam dalej
-Wsiadaj...
-Spierdalaj!
-No nie daj się prosić Monika
-David?
-Tak, chodź pojedziemy na imprezę, albo do studia tatuaży...
-Ok-powiedziałam wsiadając do samochodu.
-To gdzie jedziemy?
-Najpierw mam ochotę na tatuaż, a później na imprezę. Dojechaliśmy do studia. Wybrałam wzór tatuażu. Był to smok. Tatuowanie zajęło jakieś trzy godziny. Ale było warto. Efekt był zadowalający.
-Jedziemy na imprezę?-zapytał David
-Nie...
-A gdzie?
-Przekłuć sobie pępek.
-Szalejesz dziewczyno-powiedział i się uśmiechnął
-Nie podoba się?
-Podoba i to bardzo-powiedział i chwycił mnie w talii. Wiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę najbliższego studia. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Włączyłam radio. Akurat leciały wiadomości.
 Mówili o zajściu na koncercie.
-Chcesz o tym pogadać?-zapytał David
-Nie-powiedziałam stanowczo
-Ok. Dojechaliśmy.
Wysiadłam z samochodu i wpadłam na Liama.
-Co ty tu robisz?-zapytałam
-Szukam cię!-wykrzyczał
-Po co? Przecież jestem tylko parszywą dziwką!-wykrzyczałam i przytuliłam się do Davida.
-Idziemy?-zapytał się
-Tak-po tych słowach weszliśmy do środka zostawiając Liama samego na zewnątrz. Bolało? Cholernie. Kolczyk był słodziutki.
-Na imprezę?-zapytał się David
-Tak!

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 10

Ten rozdział dedykuję mojej "Blood Sister" Edycie. Edi musisz posłuchać tego: Ashley-Bulisz
_____________________________________
Obudziłam się na łóżku w moim pokoju. Leżałam na plecach. Nie miałam na nic siły. Koło mojego łóżka siedzieli chłopaki.
-Co się stało?-zapytałam ledwie słyszalnym głosem
-Zemdlałaś-powiedział Zayn
-Czemu?
-Bo nic nie jesz-powiedział zły Liam
-A on skąd się tu wziął?-zapytałam już zwyczajnym głosem
-Nie było by mnie tu gdybyś się zwyczajnie odżywiała-powiedziała i wyszedł trzaskając drzwiami. Ja zaczęłam rozmawiać z chłopakami. Dowiedziałam się, że na dzisiejszym koncercie z okazji moich jutrzejszych urodzin, będę mogła, a raczej będę musiała zaśpiewać jakąś piosenkę. Z tego wynika, że mam okazję, aby wkurzyć Liam'a. Powiedziałam, że zaśpiewam piosenkę o miłości, ale tak na prawdę zaśpiewam piosenkę o... dziwkach! Tak! I zadedykuję ją specjalnie dla Liam'a. Piosenka tą będzie: Ashley-Bulisz. Powiedzieli, że mam założyć tą denną sukienkę, ale mnie to wali. Ja zamierzasz wyglądać zabójczo, więc zadecydowałam jednak, że ubiorę coś innego. Uczyłam się piosenki, gdy nagle ktoś zawołał:
denna sukienka
-Za 10 minut musimy jechać.
Ja spakowałam szybko potrzebne rzeczy i zeszłam na dół.
-Jedziemy?-zapytałam zestresowana i wesoła
-A ty jeszcze nie gotowa?-zapytał Harry przytulając mnie od tyłu.
-Przygotuje się w trakcie koncertu i tak występuję ostatnia
-Ok, to chodźmy już-powiedział Niall najwyraźniej nas podsłuchując.
Wsiedliśmy do samochodu i po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu. Za kulisami miałam własną garderobę.
-Powodzenia-krzyknęłam do chłopaków i weszłam do garderoby. Wyciągnęłam tubkę z czerwoną farbą. Szybko ją zaaplikowałam i po 10 minutach moje włosy były czerwone. Zrobiłam mocny makijaż, powtórzyłam tekst i podałam podkład piosenki technikom. Zaraz ja! Szybko się przebrałam i wyszłam z garderoby. Stanęłam przed wyjściem na scenę. Gdy skończyli śpiewać ich ostatnią piosenkę, ja wyszłam da scenę.
Stylizacja na mojego bloga
-Cześć kochani-powiedziałam przez mikrofon do wszystkich obecnych na sali-mamy małą zmianę planów. Miałam śpiewać piosenkę o miłości, ale zmieniłam moje zdanie. Kto zna piosenkę Bulisz napisaną przez Ashley niech zapiszczy.-gdy skończyłam usłyszałam ogromny pisk dziewczyn-Widzę, że wiele osób, więc śpiewajcie ze mną. A, zapomniałabym tą piosenkę dedykuję Liamowi.-gdy skończyłam mówić na widowni zapadła cisza. Zaczęłam śpiewać, a widzowie wraz ze mną. Gdy skończyłam puściłam oko do Liam'a. Ten się wściekł i szedł w moim kierunku.