czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdzial 1


Więc tak jak obiecałam dodaje pierwszy rozdział. Proszę o komentarze z opiniami.

_____________________________________



Obudziłam się, gdy promienie słoneczne wpadające przez okno musnęły moje policzki. Dzień zapowiadał się ciekawie. Wstałam i poszłam się wykąpać. Po kąpieli ubrałam moją nową sukienkę. Sukienka była śliczna, miała niebiesko-białe kwiatki i kryształki w pasie. Pokręciłam swoje długie blond włosy. Nałożyłam puder, tusz do rzęs, błękitny cień do powiek, który podkreślał moje duże niebieskie oczy i różowy błyszczyk na usta. Przed wyjściem popatrzyłam w lustro i pomyślałam, że wyglądam oszałamiająco. Jeszcze tylko założyłam niebieskie szpilki i wzięłam białą, małą torebeczkę i byłam gotowa do wyjścia. Z torebki wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, Ani.
-Ania?
-Tak
-Co ci się stało z głosem!?
-Nic, tylko jem jabłko.
-To wszystko wyjaśnia...Idziemy na miasto?
-A  co ze szkołą?
-A to dzisiaj nie jest sobota?
-Nie, dzisiaj jest piątek
-Ooo, myślałam, że sobota...ale szkoda
-Ja za dwadzieścia minut będe w szkole. A ty?
-Za piętnaście minut, ale nie mam książek.
-Ja też, żadnych dzisiaj nie mieliśmy, nasze książki i zeszyty mają nauczyciele...
-Uff, to dobrze, no to do zobaczenia w szkole!
-Pa! Ty moja mała niezapominajko!!!
-Wiem. Niezapominajka zapomniała...Ale śmieszne
-To pa!
Rozłączylam sie i szłam w strone gimnazjum. Normalnie droga zajeła by mi pięć minut ale dzisiaj zamiast balerinek miałam szpilki. Myślałam jak zareagują nauczyciele na mój strój i makijaż. Napewno wyląduje u dyrektora. Gdy w końcu doszłam do bram szkoły spotkałam Jarka, nie za bardzo się ucieszyłam, bo go nie lubię. Ładny to on jest, ale to typowy podrywacz i jedno mu tylko w głowie.
-Cześć, Monia. Co tam u ciebie słychać, kochanie.
-Po pierwsze nie jestem twoim kochaniem, a po drugie nie za dobrze, nogi mnie już bolą od tych butów.
-A co ty się tak wystroiłaś?
-A tak...-nie chciałam żeby wiedział, że pomyliłam dni tygodnia
-Spoko, ładnie wyglądasz
-Dzięki, o nie tylko nie to...
-Co?
-Pierwsza lekcja jest na piątym piętrze a ja mam szpilki
I wtedy stało się coś czego bym się nie spodziewała. Jarek wziął mnie na ręcę i wyniósł na piąte piętro. Nie protestowałam bo byłam w szoku. Gdy zobaczyłam Julię patrzącą na mnie z zazdrością wyszeptałam do Jarka, że mnie już może postawić na ziemi bo już nie daleko. Posłuchał mnie.
-Dziękuje-powiedziałam i go przytuliłam
-Nie ma za co-powiedział zdziwiony.
Dwie pierwsze lekcje mineły szybko. Na trzeciej lekcji mieliśmy apel. Chór szkolny i kółko teatralne miały przygotowane przedstawienie.  Ja byłam główną solistką w chórze. Gdy pani Bombka zobaczyła mnie, szybko powiedziała:
-Myślałam, że cię nie ma. Nie było cię na próbie na drugiej lekcji
-Nic nie wiedziałam o żadnej próbie
-Jak to! Przecież Julia miała ci powiedziec...
-Może zapomniała, to nic
-Dobrze, idź po mikrofon i się ustaw.
-OK.
Przedstawienie się zaczeło. Przed ostatnią piosenką pani dyrektor miała nam coś do powiedzenia. Oddałam jej mikrofon i usiadłam na krześle.
-Więc, jeżeli pamiętacie, mięsiąc temu był konkurs. Każda z klas musiała coś przedstawić. Nagrodą jest wycieczka klasowa do Francji oraz tysiąc złotych dla wygranych osób, które występowały w konkursie. Mamy wyniki. Naszym zwycięzcą jest 2e!!! Czyli Monika.
Pani zawołała mnie do siebie i pogratulowała. Gdy tylko skończyła cała klasa rzuciła się na mnie. W końcu pani oddała mi mikrofon i zaczełam śpiewać ostatnią piosenkę. To była moja ulbiona piosenka o miłości.  Po apelu poszłam odebrać czek i bilety do Francji, gdy wróciłam podbiegła do mnie Olka i Sonia.
-Cześć dziewczyny
-I to tylko tyle?
-Co?
-Wygrałaś, jedziemy do Francji!-powiedziały tak jak zawsze w tym samym czasie
-Wy bliźniaczki...
-Co?-odpowiedziały chórkiem i zaczęły się śmiać
-No właśnie to!-odpowiedziałam i dałam im ich bilety-Wyjazd w poniedziałek
-Dzięki Monia!-odpowiedziały ‎równo i mnie przytuliły.
Rozdałam bilety reszcie i została mi tylko...Julka. Podzeszłam do niej i dałam jej bilet, ale jak zawsze ja musiałam jej dogryść i powiedziałam:
-Nie ma za co, kretynko!
Julka się nic nie odezwała tylko podstawiła mi nogę jak odchodziłam, a ja jej nie zauważyłam i...runełam jak długa na podłogę. Wtedy podbiegł do mnie Jarek i pomógł mi wstać. Gdy już wstałam popatrzyłam mu głęboko w oczy. Jego oczy były takie piękne. Były koloru oceanu. Staliśmy tak dobre pięć minut i pewnie byśmy się pocałowali gdyby nie Ania. Anka poprostu stała koło nas i się na nas patrzyła, ale gdy jej się to znudziło zakaszlała. I wtedy Jarek i ja sie speszyliśmy. Jarek zapytał się mnie:
-Wszystko OK?
-Tak, ale byłoby lepiej jak by ta kretynka mi nie podstawiła nogi.
-Jaka kretynka?
-Kocia Morda
-Chodzi Ci o Julkę?
-Tak o tą Kocią Mordę, a mamy tu inną.
-Zgaduję, że na świecie jest tylko jedna Kocia Morda-zaczął sie śmiać
-Ja też-i rownież zaczełam się śmiać.
Wtedy Jarek przytulił mnie i zapytał się jeszcze raz czy wszystko w porządku. I wtedy właśnie zadzwonił dzwonek na lekcje. 'Godzina wychowawcza'-pomyślałam. Na lekcji wychowawczni mówiła o wycieczce. Ktoś rzucił mi liścik na stolik. Przeczytałam go, brzmiał on tak: 'Po lekcji w kawiarence. Jarek'. Odpisałam, że nie mogę bo się umówiłam z Anią, i zapytałam sie czy chce się spotkać jutro. Odpisał 'Tak'. Nagle zadzwonił dzwonek. Cała klasa wybiegła z klasy, a ja i Ania powolnym krokiem szłyśmy do mnie do domu.
-Monika?
-Co chcesz?
-No bo... ty i Jarek?
-Co ja i Jarek?
-No dzisiaj w szkole, wiesz...No bo on cię chyba lubi i ty jego też
-Może!
-Ale on dla ciebie zawsze był tylko podrywaczem, a po drugie masz chłopaka!
-Ale dzisiaj coś do niego poczułam...A maciek to tylko przeszłosć.
-Jak to, co ci zrobił?
-Kto?
-No Maciek
-Nic
-To czemu jest przeszłością, przecież kochałaś się w nim od pierwszej klasy. PIERWSZEJ KLASY!!!
-Wiem, ale on się zrobił nie znośny, cały czas tylko jest zazdrosny.
-Ale...
-Koniec tematu. Ja jeszcze nie wiem co mam z tym zrobić, nie chcę m łamać serca.
-OK, ale wiesz co ja zrobię Jarkowi jak cię zrani?!
-Wiem i dziekuję ci za to.
W domu oglądałyśmy "Straszny Film V". W końcu gdy moja mama wrociła zaczęłam z nią rozmowiać:
-Mamuś?
-Tak
-Wiesz, ten konkurs co był w szkole.
-Tak pamiętam
-Wygrałam!
-Super córuś
-Masz połowę mojej wygranej-wręczyłam jej 500 złotych
-Nie, to jest twoja nagroda
-Ide na zakupy z Anią
-OK, nie wróć późno
-OK
W sklepie kupiłam sobie nową różową bluze, białą bokserkę i białe jeansowe spodenki.
-A ty co się tak stroisz, może dla Jarka...
-Przestań...Ty, patrz jakie fajne buty!
-Które?
-No te różowe tenisówki na koturnach
-Ah, te
-Nie mają mojego rozmiaru
-Idź się zapytaj kogoś z obsługi
-OK
Podeszłam do pewnego chłopaka.
-Cześć
-Cześć, potrzebujesz czegoś-dopiero wtedy zobaczyłam, że jest oszałamiająco przystojny
-Tak, czy macie może rozmiar 36 z tych butów
-Poczekaj tu, sprawdzę na zapleczu
-OK
Czekałam 10 minut, ale w końcu przyszedł.
-Masz dzisiaj szczęścię, ostatnia para
-Naprawdę, dzieki
-A tak wogóle to Marcin jestem
-Monika, przypominasz mi mojego kolegę Jarka
-To dlatego, że...-I wtedy Jarek mu przerwał
-Cześć braciszku-powiedział Jarek
-Cześć Jarek-powiedziałam-nie wiedziałam, że masz brata
-Cześć Monika, a tak wogóle to nasze spotkanie jest nadal aktualne?
-Tak
-Dobra ja już lece, pa Marcin, pa Monika
-Cześć Jarek
-Pa braciszku! Może pójdziemy kiedyś do kina?
-OK, Marcin ja juz muszę lecieć, pa
-Pa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz