-Nie śpicie?
-Nie, martwiliśmy się o ciebie.-powiedział Liam. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Syknęłam z bólu.-boli cię coś?
-Nie, nic.-powiedziałam odsuwając się od niego.
-Tak. Zaraz, wracam muszę się przebrać.-szybko wyszłam na górę, przebrałam się i zeszłam na dół. W salonie była sterta prezentów.
-Co to? Nie było tego tu wcześniej.-zapytałam
-To od twoich fanów.-powiedział Harry
-Fanów?-zapytałam zdziwiona
-Co to?-zapytał wskazując na nowy tatuaż i kolczyk w pępku.
-Nic, nie mów Liamowi
-O czym ma mi nie mówić?-zapytał Liam, który stał za mną.
-O tym-powiedział Louis
-Co to do jasnej cholery jest?-zapytał Liam
-Przepraszam ja nie chciałam. Zrozum byłam zła.-powiedziałam płacząc
-To nic-powiedział Liam.
-Tylko tyle. Nie wydrzesz się na mnie, nie wyzwiesz?-zapytałam zdziwiona
-Nie, ja cię kocham-powiedział Liam
-COO?-zapytałam jeszcze bardziej zdziwiona i zemdlałam. Poczułam jak coś liże mnie po twarzy. Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam małego szczeniaka.
-Monika?! Nareszcie się obudziłaś-powiedział Zayn
-Kiedy ty ostatni raz jadłaś?-zapytał się mnie Niall.
-Siedzę-powiedział Harry
-Idioto! Chodziło mi o psa-powiedziałam z wyrzutem.
-Ooo, to twój prezent urodzinowy od nas-powiedział Hazza
-Dziękuję. Ja muszę się zbierać do szkoły...
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Liam-jesteś za słaba.
-Ok, jestem głodna!
-Mogą być naleśniki?
-Tak.-powiedziałam i zaczęłam wcinać naleśniki.-Dzięki. Idę do siebie. Roxy chodź!
-Kto to Roxy?-zapytał Harold
-Czy ty się z księżyca urwałeś? Pies to Roxy. Roxy to pies. Rozumiesz?-powiedziałam tłumacząc mu wszystko powoli.
-Tak
-To dobrze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz