sobota, 4 maja 2013

Rozdział 13

Po jakiś dwóch godzinach bawienia się z Roxy usiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać Skinny Love. Grałam różne piosenki. Roxy przyglądała mi się uważnie. Próbowałam wymyślić jakąś nową piosenkę, ale nie miałam głowy.
-Pięknie grasz-powiedział Harry
-Dziękuję.
-Chodź na chwilkę na dół.
-Ok. Roxy chodź.-zawołałam psa i poszliśmy na dół. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na sofie.-Gdzie są chłopaki?
-W sklepie-powiedział i wtedy ktoś wszedł do domu.
-Harry!-zawołał Liam. Harry wyszedł z salonu i wszedł do kuchni, po chwili usłyszałam jak wszyscy śpiewają "Sto lat!". Weszli do salonu z ogromnym tortem.
-Nie musieliście...
-Musieliśmy-powiedzieli chórkiem. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść tort.
-Moniko?-zapytał Harry
-Co?
-Dzisiaj wieczorem jest bal. No i...może byś ze mną poszła?
-Ja z tobą na czerwonym dywanie?-zapytałam zdziwiona
-No tak-powiedział i uśmiechnął się nie śmiało.
-Nawet gdyby to nie mam sukienki...
-Masz. Różowa może być?-zapytał Hazza
-Tak, ale...
-Chyba, że wolisz fioletową?
-Wolę fioletową, ale...
-Może być?-zapytał pokazując mi suknię.
-Jest piękna!-powiedziałam i mu się rzuciłam na szyję.
-Tak jak ty-powiedział i się uśmiechnął
-To o której jest ten bal?
-O 20.00.
-Jest 15.00, muszę iść do kosmetyczki. Harry?
-Tak
-Zajmij się Roxy
-Ok
Wyszłam szybko z domu w kierunku kosmetyczki. Ustaliłam z nią, że wrócę do mojego naturalnego koloru włosów. Zrobiła mi bardzo piękną fryzurę. Zajęło jej to dwie godziny. W tym samym salonie robiłam sobie tipsy. Nie wiedziałam jakie wybrać, Samo wybieranie zajęło mi godzinę, dobrze, że aplikacja nie zajęła długo.
Teraz został tylko makijaż. Rozmawiałam z kosmetyczką na różne tematy.
-Ładnie śpiewasz-powiedziała Destiny (moja kosmetyczka)
-Skąd wiesz?
-Byłam na koncercie.
-Aha
-Na prawdę spałaś z Zaynem Malikiem?
-Tak, byłam pijana nie panowałam nad sobą...
-Tak bywa...
-No
-Zazdroszczę ci
-Czego?
-Mieszkasz z 1D
-Och, nie ma czego.
-Jak to?!
-Oni to też są zwyczajni ludzie.-rzekłam i później zmieniłyśmy temat. Wyglądałam zabójczo.
-No to teraz jesteś jeszcze piękniejsza-powiedziała i się uśmiechnęła
-Dzięki, ja już lecę, boś się spóźnię.
-Pa
-Cześć-rzuciłam wychodząc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz