sobota, 11 maja 2013

Rozdział 20

Biegnę przez las, coś mnie goni. Nie mam już sił biec, ostatkami sił wbiegam do jaskini. Już mam wskakiwać do wody ale...coś łapie mnie za nogę. Obudziłam się z krzykiem, byłam cała spocona.
-Co się stało kochanie?-zapytał mnie Jacob. On już pływał w jeziorku.
-Coś mnie goniło, ja już prawie byłam w wodzie, ale to coś chwyciło mnie za nogę i...-rozpłakałam się.
-To był tylko koszmar.-powiedział i mnie przytulił.
-Wiem, ale to było takie realistyczne.
-Chcesz wrócić do domu?
-Nie chcę, ale muszę...
-To idź się ubierz. Twoje ubranie już jest suche.
-Ok.-powiedziałam i poszłam się ubrać. Fifi cały czas za mną chodziła.
-Gotowa?-zapytał się mnie J
-Tak, chodźmy już. Fifi chodź.
-Bierzesz ją ze sobą?
-Tak, nie zostawię jej tu.
-No dobrze.-powiedział i wyszliśmy z jaskini. Już wychodziliśmy z lasu, ale ja usłyszałam jak coś za nami szeleści.
-Co to?-zapytałam przerażona.
-Pewnie jakaś sarna-wtedy za krzaka wyszedł mały króliczek.-albo królik
-Uff.
-Nie martw się, nic ci nie grozi.-powiedział i mnie pocałował.
-No ok.-powiedziałam i chwyciłam go za rękę. Byliśmy już pod domem. 
-To tu. Wejdziesz?-zapytałam go
-Nie, a zapomniałbym. Mam coś dla ciebie.-po tych słowach wyciągnął piękny łańcuszek.-żebyś nie zapomniała o tym jak bardzo cię kocham-powiedział nakładając mi go na szyję.
-Nie zapomnę.-rzekłam i pocałowałam go namiętnie.
-Jutro w jaskini?-zapytał-może o 20.00?
-Nie mogę, idę do pracy...-zapomniałam mu powiedzieć gdzie pracuję.
-Gdzie pracujesz?
-W klubie go go, tańczę na rurze.
-Tylko tyle?
-Tak.
-Jaki klub? Wpadnę cię pooglądać-powiedział i się uśmiechnął.
-Explosion, to do jutra.
-Do jutra-powiedział i pocałował mnie w policzek. Postanowiłam, że przez jakiś czas nie będę się odzywać do chłopaków. Weszłam do domu.
-Monika, boże, gdzie ty byłaś?-zapytał Liam.-Monika odezwij się.
-Co to za kochaś?-zapytał Harry-i to jego wybrałaś zamiast mnie?-zapytał się i oparł się o framugę drzwi.-Monika?
-Gdzieś ty była?-zapytał Niall, ja nadal się nie odzywałam.-Monika! Odezwij się.-krzyknął I potrząsnął mną. Ja ich kompletnie zignorowałam.
-Fifi chodź!-zawołałam wilczyce.
-Kto to Fifi?-zapytał Louis. Ja nic nie odpowiedziałam. 
-W końcu będziesz musiała się odezwać-powiedział Zayn. Ja mu tylko pokazałam środkowy palec i weszłam do swojego pokoju. Wzięłam Roxi na ręce. Fifi cały czas za mną chodziła. Ja, Roxi i Fifi poszłyśmy na strych. Usiadłyśmy razem na parapecie i patrzyłyśmy się na siebie.

1 komentarz: