niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 21 cz2

Weszłam na zaplecze, szybko się przebrałam  i napiłam się wody. Usiadłam na fotelu i czekałam. Wiedziałam, że tu idzie.
-Czemu to zrobiłaś?-zapytał zły
-To moja praca...
-Nie to.
-To nie wiem o co ci chodzi.-powiedziałam obojętnie.
-Dobrze wiesz o co.-zbliżył się do mnie.
-O to?-zapytałam i go pocałowałam. Gdy skończyłam, wyszłam z pomieszczenia i zostawiłam go zdziwionego. Nie wytłumaczyłam nic, ani Harremu, ani Niallowi. Chciałam pograć ich uczuciami.
-Sel idziemy na miasto.-powiedziałam stanowczo.
-Ok.-powiedziała i poszłyśmy na przystanek. Na przystanku było pusto do czasu, gdy na przystanek przyszła grupka chłopaków. Jeden z nich mi kogoś przypominał. Cały czas się na mnie patrzył. Wsiadłyśmy do autobusu, a oni za nami. My poszłyśmy na górę, oni też. AKWARD!-pomyślałam sobie. Usiadłyśmy w tyle, a oni przed nami. Ten chłopak cały czas się na mnie patrzył. Na którymś przystanku podszedł do mnie i usiadł obok mnie. Nic nie mówił tylko się na mnie patrzył w końcu nie wytrzymałam.
-Jezu, czy ja coś mam na twarzy, że się tak na mnie patrzysz?-zapytałam
-Nie pamiętam, że byłaś aż tak wredna w Polsce.
-Marcin?
-Tak.
-O Jezu.-powiedziałam i go przytuliłam.-co ty tu robisz?
-Pamiętasz obiecałaś mi kino-powiedział i się uśmiechnął.
-Nie żartuj sobie.
-No , przeprowadziłem się tu
-Aha, no to miło było cię zobaczyć, ale ja już wysiadam.
-Ja też.-powiedział i wysiedliśmy z autobusu.-podasz mi swój numer?
-Jasne.-powiedziałam i pokazałam mu swój numer na wyświetlaczu. Gdy ja i Sel, zmęczyłyśmy się chodzeniem po mieście. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w swoją drogę. Pod domem czekał na mnie Jacob...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz