Jacob opierał się o barierkę i patrzył się na mnie.
-Cześć Misiu-powiedziałam i chciałam go przytulić, ale on się odsunął.-co jest?
-Kto to był?-zapytał
-Kto?
-Ten laluś na przystanku.
-Ej tylko nie laluś.-powiedziałam, lekko wstawiona.
-Odpowiedz.
-Kolega z Polski.
-Naprawdę?
-Tak.
-Bo jakoś mi się nie wydaję. Jeżeli to twój kolega to czemu podawałaś mu dzisiaj numer?
-No bo nie zdążyliśmy się wymienić numerami w Polsce.-powiedziałam płacząc.
-Myślałem, że jesteś inna.
-Co to znaczy inna?
-Nie wiem, może już nie ma tych innych-powiedział i mnie wyminął.
-No, dawaj dokończ
-Co mam dokończyć?
-Nie udawaj głupiego-powiedziałam płacząc.
-Jesteś zdzirą.-powiedział i już odchodził. Ja go wyminęłam i go popchnęłam. Biegłam tak szybko na ile pozwalały mi na to szpilki. Już dobiegałam to lasu. Było ciemno, ale mi to nie przeszkadzało, ja znałam drogę na pamięć. Wbiegłam do jaskini, i wskoczyłam do wody. Od razu się uspokoiłam.
-Dupek!-wykrzyczałam
-A ty zdzira-odpowiedział znany mi głos. Wystraszyłam się. Szybko zanurkowałam i płynęłam pod skałami. Już brakowało mi powietrza. Wypłynęłam na powierzchnie wody i zobaczyłam, że jestem w parku. Wyszłam z wody i szłam do domu. Weszłam do domu, usiadłam na środku przedpokoju i schowałam twarz w dłoniach. Rozpłakałam się. Chłopaki mnie nie słyszeli, oglądali jakiś horror. Chyba topielca. Ruszyłam w stronę salonu. Dotknęłam dłonią ramienia Zayna. Odwrócił się i krzyknął.
-O kurwa, topielica!
-Co?-zapytał Liam i odwrócił się w moją stronę.-Topielica!
-To ja!-powiedziałam
-Zjadła Monikę!-krzyknął Niall
-Idź po pistolet!-krzyknął Harry. Louis do mnie podszedł i mnie przytulił.-Przecież ona cię zabije!-krzyknął Loczek
-Idioci! To jest Monika!-krzyknął Lou.
-Ty tutaj jesteś jedynym normalnym chłopakiem.-powiedziałam i się rozpłakałam.
-mała co jest?-zapytał
-Jacob, on myśli, że ja go zdradzam.
-Nie przejmuj się, on na ciebie nie zasługuje-powiedział Harry-ale ja...
-Ty też na mnie nie zasługujesz!-wykrzyczałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz