sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 39

Liam wyszedł z kuchni, zostałam sama z Harrym.
-Niezła bajeczka, myślisz, że ci uwierzy?-zapytał
-Nie wiem, kuźwa nie wiem.-powiedziałam i upadłam na kolana, usiadłam na piętach. Rozpłakałam się.
-Ej, kocie. Nie płacz, jeżeli cię kocha to ci wybaczy.-pocieszał mnie Hazza
-A ty byś wybaczył?-odpowiedział ciszą-No właśnie.
-Kochanie?-zawołał Zayn. Harry wyszedł. Ja zostałam sama w domu z Zaynem.
-Jestem w kuchni-powiedziałam i otarłam łzy.
-Co się stało?-zapytał i mnie przytulił
-Ja się kurwa stałam! Jestem suką, debilką, kurwą...
-Nie jesteś-powiedział nadal mnie przytulając.
-Wybaczyłbyś komuś kto cię zdradził?-zapytałam cicho. Zayn się ode mnie odsunął.
-Co ty sugerujesz?
-Ja nie sugeruję, ja pytam.
-To zależałoby od sytuacji.-powiedział zdenerwowany
-Zdradziłam cię, dwa razy-powiedziałam i opadłam na podłogę. Rozpłakałam się.
-Co ty zrobiłaś?
-Zdradziłam...cię...-powiedział cicho.
-Z kim?
-Nie powiem, nie mogę to by cię zniszczyło.-powiedziałam bezsilnie.
-Ty mnie zniszczyłaś-powiedział wściekły-Z nami koniec! Nie spodziewałem się tego po tobie.-wyszedł zostawiając mnie samą. Wstałam z podłogi weszłam po schodach na górę. Weszłam do swojego pokoju. Wzięłam strzykawkę i wstrzyknęłam sobie całą dawkę. Spakowałam do torby wodę, portfel, telefon i strój. Wyszłam z domu i po 10 minutach byłam na miejscu. Weszłam na salę i wszystkie oczy poleciały na mnie.
-Sasha ja chcę wrócić do treningów, nie ja nie chcę, ja muszę!-wykrzyczałam, ponieważ on stał na drugim końcu sali. Podszedł do mnie.
-Nie możesz, są zasady.
-Ja muszę, rozumiesz muszę.
-Czy ty coś brałaś?
-Nie! I to teraz mało istotne, ja muszę wrócić.
-Ale zasady...
-Walić te jebane zasady ja muszę, muszę. Jak mi nie pozwolisz to...ja nie wiem co zrobię straciłam wszystko, wszystko!-wykrzyczałam bliska płaczu-Rozumiesz, wszystko...-wyszeptałam i łza przecięła mój policzek.
-No, dobrze, niech będzie.-powiedział zdziwiony moją reakcją. Poszłam się przebrać i po pięciu minutach byłam gotowa. Podeszłam do poręczy. Wszyscy się na mnie gapili.
-Co się tak gapicie? Nie widzieliście nigdy załamanej dziewczyny?-zapytałam. W połowie układu spadłam.-Kurwa!-kolejny upadek. I kolejny, I kolejny!-Kurwa, ja pierdolę, no ja nie mogę!-krzyknęłam. Na sali byłam tylko ja i Sasha.
-Monika, wracaj już do domu, późno jest, jesteś już zmęczona.
-Ja tam nie wrócę, nie jestem zmęczona.-powiedziałam i sukces. Udało mi się.
-Czemu, co się stało?
-Nie będę mieszkała pod jednym dachem z moim byłym chłopakiem, którego zdradziłam i  z chłopakiem z którym go zdradziłam.
-Czyli to prawda?
-Tak, najszczersza prawda!-powiedziałam i się rozpłakałam. Sasha podszedł i mnie przytulił...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz