niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdzial 3

Wstałam o 12.00. I wykrzyczałam:
-Co się ze mną dzieje?!
I wtedy mama wpadła do mojego pokoju.
-Co się dzieje kochanie?
-Nic, czemu ja tak późno wstaje? Nie mogłaś mnie obudzić?!-powiedziałam z wyrzutem.
-Płakałaś do późna, nie chciałam cie budzić.
-Dobra, ja idę na zakupy.
-Sama?
-No a z kim? 
-Z Anią?
-Z tą suką?
-Nie wyrażaj się tak młoda panno!
-Przepraszam, ale jak inaczej można ją nazwać po tym co zrobiła?
-Możesz tak myśleć, ale tak nie mów-zaśmiałyśmy się
-OK, to ja się ubieram
-A może pójdziesz z Olą lub Sonią, albo z Julką
-Z Julką raczej nie, ale z Olą i Sonią tak, dzięki mamuś
-Ile chcesz pieniędzy?
-Tak z 500 złotych?
-Ok, ale to ostatni raz kiedy ci coś daje, bo masz swoje konto w banku i tam masz swoje pieniądze...
-Dobrze mamo.
Stylizacja na zakupyZadzwoniłam do Olki i Sonii i się zgodziły. Powiedziały,  że będą za godzinę.
Ubrałam się i zeszłam na dół.
-Co chcesz na śniadanie?
-Nic
-Monika musisz coś jeść, bo wpadniesz w anoreksje...
-Mamo zjem na mieście, dziewczyny tu zaraz będą-i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi-widzisz?
-No dobrze, leć już, a i nie zapomnij im powiedzieć...
-OK-powiedziałam smutna na myśl, że muszę zostawić tu moich znajomych, rodzinę, wspomnienia...
-Cześć dziewczyny!-udawałam wesołą
-Cześć Monika!-powiedziały równo-jutro wyjazd, ale za tydzień znowu tu będziemy...
-Wy tak, ale nie ja...-powiedziałam szeptem
-Mówiłaś coś?-zapytała się Sonia
-Nie...
-Mi się wydawało, że tak-powiedziała Ola
-Nie, to tylko wiatr...
-Ok, to chodźmy do galerii-powiedziały równo
-Ok...-myślałam o tym kiedy im mam to powiedzieć
W galerii było super, każda z nas miała chyba z dziesięć toreb z zakupami.
-Dziewczyny?
-Tak
-Chodźmy do kawiarni, co?
-Ok-powiedziały i ruszyłyśmy w stronę kawiarni. Zamówiłam sobie herbatę i ciasto cytrynowe. Poczułam jak mój telefon wibruje. Popatrzyłam kto dzwoni i zobaczyłam na ekranie imię 'Niall'. Odebrałam.
-Halo?
-Cześć Monika, przeszkadzam?
-Nie, o co chodzi?
-No wiec...
-No wiec, co?
-Jutro rano masz samolot do Paryża  o 7.00...-nie dałam mu dokończyć
-Co? Powiedz, ze żartujesz, a co z klasą?
-No wiec, ty polecisz z nami, będziesz w Paryżu wcześniej...
-Ale może ja nie chce?!
-A nie chcesz?-zapytał smutny
-No pewnie ze chce!
-Ok to do jutra. Pamiętaj o 7.00...
-Tak wiem o 7.00 mam samolot, zakodowane. To pa, ty mój głodomorku!
-Pa, Monika!
-Kto to- zapytała Ola
-Niall...
-Ten z 1D?-zapytała Sonia
-Tak, znacie historię jak ich poznałam?
-Tak znamy-powiedziały zgodnie
-No wiec ja z nimi jutro lecę do Paryża samolotem i was spotkam w hotelu...
-Ok-powiedziała Ola
-No i ja później z wami nie wracam...-czekałam na ich reakcje
-Co!? Jak to nie wracasz? Zostajesz dłużej w Paryżu?-zapytała Sonia
-Nie wracam, nie zostaje w Paryżu, ale lecę z nimi do Londynu i tam zostaje...-nie dokończyłam, bo się popłakałam
-Jak to, przeprowadzasz się z mamą-zapytała Ola
-Nie, sama...-i wtedy zobaczyłam Maćka z ta lafiryndą-ja muszę już iść...
-Czemu-zapytała Sonia
-Temu-pokazałam im ich
-Dobra leć, zdzwonimy się, pa pa-powiedziały równo
-Pa
Gdy weszłam do domu zaczęłam się pakować  Zajęło mi to 4 godziny. Zapakowałam 9 walizek i 2 torby. Wiem dużo, ale ja tam jadę za zawsze. Wiem zawsze mogę sobie coś tam kupić, ale ja kocham swoje rzeczy i nie chce ich tu zostawiać.

Byłam zmęczona pakowaniem i całym dniem, a jutro muszę wstać o 4.00. Szybko się umyłam, przebrałam i poszłam spać.











__________________________________
No to mamy kolejny rozdział, który dedykuje Edycie-mojej przyjaciółce!!!
<3<3<3<3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz