Wstałam koło 10.00 z ogromnym bólem brzucha. Malik jeszcze spał. Pocałowałam go lekko w usta, a on się obudził.
-Nie chciałam cię obudzić-powiedziałam cicho, nadal pochylałam się nad nim.
-To nic-powiedział. Usiadł na łóżku i mnie lekko pocałował-idziemy gdzieś na miasto z chłopakami? Może do kina? Albo na zakupy? Ja stawiam.
-Na zakupy? Z wami?
-No tak
-Wy ze mną nie wytrzymacie, ja potrafię wybierać jedną bluzkę przez godzinę.
-To nic.-powiedział, a ja wybiegłam do łazienki, bo musiałam zwymiotować.-wszystko ok?
-Tak, tylko się źle poczułam. To idź się ubieraj.-powiedziałam, a on poszedł się ubrać. Po jakiejś godzinie byliśmy gotowi. W galerii było super. Chłopki trochę narzekali, że długo, ale co tam. Gdy wyszliśmy z galerii, szliśmy do domu. Zobaczyłam ogromny budynek.
-Chłopaki, co to za budynek?
-To? Tam jest sala gimnastyczna, dokładniej trenują tam gimnastyczki.-powiedział Niall
-Super poczekajcie tu na mnie jakieś 10 minut, zaraz wrócę.
-Ok-powiedzieli równo, a ja poszłam w stronę budynku. Na szybie było napisane, że przyjmują nowe dziewczyny w wieku do 18 lat. Super. Weszłam do środka, było tam wiele dziewczyn, nie które miały takie same stroję, na pewno już należały do klubu, a nie które w zwykłych pokazywały co potrafią. Podeszłam do jednego z trenerów.
-Przepraszam, ja w sprawie tego ogłoszenia, znaczy chciała bym spróbować dostać się do klubu-powiedziałam i się usmiechnęłam.
-Idź się przebierz i tu wróć.
-Tylko, że ja nie mam stroju
-Poczekaj.-powiedział-Loren! Chodź tu!-krzyknął do jakiejś blondynki.
-Tak trenerze?-zapytała się blondynka
-Pożycz jej swój zapasowy strój-powiedział trener
-Tak, Sasha.-powiedziała, a trener jak mniemam Sasha odszedł.- jaki chcesz kolor? Różowy, niebieski czy żółty.
-Różowy oczywiście.
-Znam cię skądś?
-Byłam kiedyś fotomodelką, baletnicą lub po prostu z mojego występu z 1D
-No tak, to chodź-powiedziała i się uśmiechnęła-spoko, na pewno się dostaniesz.
-No nie wiem, jak byłam mała to uprawiałam gimnastykę, ale to było dawno.-przebrałam się i wyszłam z powrotem na salę. Najpierw poręcze asymetryczne. To moja ulubiona dziedzina w gimnastyce. Trener był pod wrażeniem. Równowaznia. Teraz nie zawal. Wykonałam moją starą rutynę którą jeszcze pamiętam z zawodów. Poszło świetnie. Kozioł. Też było ok. I najgorsze-mata. Ale poszło mi zajebiście.
-Witaj w drużynie-powiedział Sasha wręczając mi strój. Wytłumaczył mi, że codziennie od 7.00 rano do 7.00 wieczorem mam treningi, a nauka w sobotę lub wieczorami.
-I co?-zapytała Loren
-Dostałam się-powiedziałam i oby dwie zaczęłyśmy skakać i piszczeć.
-Co wy tak hałasujecie?-zapytała jakaś brunetka
-Bo się dostała, Monika to jest Kaylie.
-Cześć, musisz być niezła jeżeli cię przyjęli, Payson chodź tu.
-Idę!-krzyknęła blondynka
-To jest Payson, Payson to jest Monika-powiedziała Loren
-Miło cię poznać-powiedziałyśmy w tym samym czasie i się zaśmiałyśmy
-Dobra to ja już dzisiaj lecę, Loren ja ci jutro przyniosę kostium, tylko muszę go wyprać.
-Nie musisz, możesz sobie go zachować.-powiedziała Lo
-Na prawdę, dzięki. To ja już lecę. Pa-powiedziałam i wyszłam.-Chłopaki, dostałam się!
-Serio?-powiedział Zayn.
-No, a to nasze kostiumy i nasz trener.-powiedziałam i pokazałam mu fotografię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz