niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 27

Sasha na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Ja się uśmiechnęłam i do niego podeszłam.
-Trenerze?
-Tak.
-Pozwól Payson występować w zawodach.
-Nie, nie posłuchała mnie, to i nie posłucha kolejny raz
-Ale one są dla niej bardzo ważne. Przecież możemy obydwie pojechać.
-Ale mamy już pełny skład.
-Na pewno da się coś zrobić-uśmiechnęłam się do niego-Payson jest sto razy lepsza od Emily. Zamień je.
-Nie mogę.
-Emily też nie może pracować, a pracuje. Ups!-powiedziałam i zakryłam usta ręką. Zaśmiałam się cicho.-no więc jak. On może robić, rzeczy których nie wolno,a ty nie
-Dobra.
-Super!-odeszłam od Sashy i podeszłam do Payson
-Czego chcesz?-zapytała
-Jedziesz na zawody. Obie jedziemy!
-Nie rób sobie jaj. Po za tym skład był pełny.
-Jedziesz zamiast Emily. Chyba powiedziałam coś Sashy o czym nigdy nie powinien się dowiedzieć.
-O jej pracy?
-Strzał w dziesiątkę!
-Dzięki.
-Nie ma za co.-usłyszałam jak Sasha mnie woła. Zrobiłam 5 salt na macie i byłam koło niego.
-Wchodź na równoważnie.
-Ale ja...znaczy dobrze, ale to jest działka Loren
-Wiem, po prostu chcę sprawdzić na co cię stać.
-Ok.
-Zrób dwa salta w tył.
-Wykonane.
-Stań na rękach.
-Ok, stoję co dalej.
-Trzymaj, trzymaj. Zeskocz.
-Po co to?
-Chciałem sprawdzić twoją postawę. Jesteś strasznie chuda. Powinnaś więcej jeść.
-Nie mogę, muszę utrzymać wagę Chin. Jescze mi pół kilo brakuje do 35 kilo.
-Monika. Chin jest o połowę od ciebie niższa. I jest młodsza. Musisz zacząć jeść. Ty powinnaś ważyć 60 kilo tak jak Loren lub Payson. Lub 55 kilo tak jak Keyli.
-Ale z moją wagą mogę być lepsza do Chin Chon. I już prawie jestem. Więc nie mogę stracić mojej formy.
-Ok. Zrób triple flip-flop na wejście twojego układu na równoważni.
-Gdzie jest odskocznia?
-Bez
-Ale jak to, nawet Loren tego nie umie. Jak ona to ja też.
-Zrób to.-powiedział spokojnie
-Ok-nie wyszło, spadłam z równoważni
-Powtórz-powtórzyłam porażkę-powtórz-udało się. Zrobiłam coś co umie tylko Chin Chon.-a jednak umiesz
-Co umiesz?-zapytała Loren
-Triple flip-flop-powiedział Sasha
-To świetnie. Ja umiem tylko double flip-flop.-powiedziała i mnie przytuliła.
-Chodź na kozła-powiedział Sasha.
-Co mam robić.
-Skok Jurczenko z podwójną śrubą. Bez odskoczni.
-Oszalałeś chcesz żebym się tutaj zabiła!-wykrzyczałam Cały klub się zebrał i patrzył na mnie.-zrobię to ale, żeby później nie było, że się zabiłam bo zrobiłam coś źle.-Stanęłam na końcu rozbiegu. Rozbiegłam się Odbiłam się. Podwójna śruba i wylądowałam na nogach.
-I co nie żyjesz.
-Chyba żyję!-odszczekałam
-Nie odszczekuj. Na matę.-Wszyscy za nami podążyli.-albo nie. Wróć na kozła.
-No to już nie żyję.
-Wykonaj Blanika.
-Co to do cholery jest?
- Blanik składa się z przerzutu w przód połączonego z dwoma i połową salta w pozycji łamanej po odbiciu od stołu z ramion.
-Ok.-udało się.
-Ok teraz na matę.
-Dziewczyny?! Pomóżcie mi!
-Wykonaj układ Chin Chon z Igrzysk Olimpijskich.
-Ty chyba naprawdę chcesz mnie zabić.-podeszłam na koniec maty. Zaczęła się moja udręka. Ja już nie mam siły. Ostatni ruch. Salto i finish.
-Nadal żyjesz. Ciekawe-powiedział i się uśmiechnął. Ja odpowiedziałam mu uśmiechem. Cały czas coś zapisywał w jakimś notesie.-poręcze asymetryczne. Twoja domena. Pokaż co umiesz.-spróbuję wykonać układ Chin. Nie udał się on jej. Jeżeli mi się uda, to będę najlepsza. Zaczynam przedstawienie zakończone oklaskami.
-No i co umiem?
-Jesteś liderką Rock
-Na prawdę!-wykrzyknęłam i zemdlałam. Poczułam jak ktoś oblewa mnie lodowatą wodą.-popierdoliło  was!
-A jednak nadal żyjesz!-powiedział Sasha i się uśmiechnął. A ja nie wytrzymała. Pocałowałam go...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz